Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 marca 2020

Polny Warkocz rumiankowa esencja micelarna naturalny płyn do demakijażu - recenzja

Opis:
"Perfekcyjnie usuwa makijaż oraz oczyszcza cerę. Działa łagodząco, rozjaśniająco i nawilżająco. Pozostawia cerę uspokojoną i gładką. W 100% naturalna.
Esencja przeznaczona do demakijażu twarzy i oczu polecana do cery wrażliwej oraz trądzikowej. Łagodna dla skóry skutecznie usuwa resztki kosmetyków makijażowych, pozostawiając skórę czystą i świeżą. Zawiera hydrolat z rumianku rzymskiego wykazujący działanie łagodzące i kojące. Gliceryna roślinna i d-pantenol poprawiają poziom nawilżenia i przeciwdziałają nadmiernemu wysuszeniu naskórka. Dzięki mieszaninie wyselekcjonowanych enzymów działa przeciwstarzeniowo, rozjaśniająco i uspokajająco. Enzymy te są naturalnym surowcem certyfikowanym EcoCert i Natural Product Association. Zawiera układ DHA-BA – jeden z najbezpieczniejszych konserwantów dopuszczonych przez EcoCert do stosowania w kosmetykach organicznych przeznaczonych również dla dzieci i alergików."


Skład:
Aqua, Anthemis Nobilis Flower Water, Polyglyceryl-4-Caprate, Panthenol, Glycerin*, Saccharomyces Ferment Filtrate*, Benzyl Alcohol**, Dehydroacetic Acid**
*składnik pochodzenia roślinnego
**układ konserwujący rekomendowany przez Eco-cert do stosowania w kosmetykach organicznych


Zapach: bezwonny

Kolor: bezbarwny

Konsystencja: jak woda

Działanie: szczerze mówiąc nie wiedziałam czego się spodziewać, wrzuciłam przy internetowych zakupach i to był strzał w 10! To świetny płyn, zmywa szybko, bezproblemowo i wszystko od szminek, przez cienie po tusze. nie raz zdarzało mi się nim przemywać twarz dla odświeżenia czy zamiast żelu do mycia,w tej roli też spisał się świetnie, nie ściągał skóry. Ma świetny naturalny skład. Jest to produkt polski (ja nie przywiązuje do tego wagi,ale pewnie komuś ta informacja się przyda).

Opakowanie: szklana zgrabna butelka, z plastikowym odkręcanym zamknięciem na klik. wygląda prze uroczo, dodaje takiego rustykalnego stylu zarówno na półce w łazience czy w pokoju, szkoda,że nie ma większych pojemności.

Dostępność: drogerie internetowe, w kilku miastach w pojedynczych sklepach (na stronie producenta jest ich spis)

Cena: 11-14zł/100ml

Czy zakupię ponownie? Absolutnie,że tak!

niedziela, 22 marca 2020

Vianek kojąca pomadka ochronna - recenzja

Opis:

Skład:


Konsystencja: masełkowata, choć mniej niż Make me Bio Sweet Honey, ale miększa niż Himalaya Herbals 

Zapach: winogronowy

Kolor: żółtawa w sztyfcie, na ustach bezbarwna

Działanie: dla mnie wypadła średnio, nie przebiła moje ulubionej pomadki na zimę himalaya herbals pod względem nawilżenia,ale nie jest też zła. Nałożona na noc,nie nadaje efektu super nawilżonych ust następnego dnia, nie są też przesuszone. Ale aby, nie były trzeba po przebudzeniu coś na nie nałożyć. Jestem ciekawa jak sprawdzi się kiedy zrobi się cieplej. Rzecz o której czytałam, przed jej kupnem to nieprzyjemny smak który ma i nie spodziewałam się,że będzie to tak uciążliwe na początku. AKTUALIZACJA: Niestety nie udało mi się jej przetestować ciepłą pora bo przeterminowała się i stęchła.Do tego na wierzchu powstała taka dziwna gumowa tępa warstwa (która dało się usunąć i pod nią pomadka była miękka,ale dalej stęchła).

Opakowanie: plastikowe, standardowe,mi osobiście bardziej podobają się ilustracje na papierowym kartoniku niż te na rzeczywistej pomadce xD

Pojemność: 4,6g

Dostępność: stacjonarnie helfy, sklepy internetowe

Cena: ok. 11zł

Czy kupię ponownie? Nie

sobota, 21 marca 2020

MIYA myBEAUTYexpress 3-minutowa Maseczka Wygładzająca z Aktywnym węglem kokosowym recenzja

Od dawna szukałam dobrej maseczki oczyszczającej,która nie ściągała by skóry (aktywując produkcje sebum) i przez długie miesiące nie mogłam niczego takiego znaleźć. Z  niewiadomych powodów z glinek mogę używać przede wszyystkim białej,marokańska mój długoletni ulubieniec  przesusza mi skórę. Na trop Miyi (czy to się odmienia?) wpadłam przez przypadek przeglądając promocję w drogerii kontigo, nawet nie wiedziałam,że mają maseczki (to podobno świeża sprawa), opinie zaskakująco pozytywne postanowiłam spróbować i bardzo się cieszę,że to zrobiłam ;)

Opis:
"Wystarczą tylko 3 minuty, aby wygładzić, oczyścić i nawilżyć Twoją skórę. 
Gotowa maseczka do twarzy, wystarczy że nałożysz na twarz i pozwolisz jej działać.
Jest delikatna dla skóry, z łatwością się aplikuje oraz zmywa.
Zawiera aktywny węgiel kokosowy, białą glinkę, olejek z pestek winogron, ekstrakt z kwiatów rumianku, witaminą E i prowitaminą B5.
Znacząco poprawia wygląd cery, wygładza i wyrównuje naskórek, oczyszcza.
Twoja cera stanie się rozjaśniona, rozświetlona i upiększona.
Pozbawiona silikonów, parafiny, PEG-ów, olejów mineralnych, parabenów. Przebadana dermatologicznie."



Skład: Aqua (Water), Rosa Damascena Flower Water, Panthenol,  Sodium Hyaluronate, Hyaluronic Acid,  Glycerin, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract,  Paeonia Officinalis Flower Extract, Aloe Barbadensis Leaf Juice,  Aqua (Hot Spring Water), Niacinamide, Polyglyceryl-4 Laurate/Sebacate, Polyglyceryl-6 Caprylate/Caprate, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Sodium Phytate, Alcohol Parfum (Fragrance), Citronellol, Geraniol.
Kolor: czarna
Konsystencja: kremowa

Zapach: pinacolada czyli połączenie ananasa z kokosem, choć producent o ananasie nie wspomina ja go tam czuję ;p
Działanie: Maseczka oczyszcza, ale nie przesusza,ani nie ściąga skóry po jej użyciu jest oczyszczona, odświeżona, lekko zmatowiona, mięciutka ,ale również nawilżona. Nie jest to nawilżenie jak po dobrym kremie,ale moja skóra po jej użyciu nie nadprodukcje sebum co dla mnie jest ogromnym atutem. To nie jest oczyszczenia pokroju skrzypiącej cery,jeśli jesteś zwolennikiem takiego oczyszczenia to ta maseczka nie jest dla ciebie. Przy regularnym używaniu u mnie 2 razy w tygodniu zauważyłam,że zaskórniki na nosie są niewidoczne praktycznie nie używam już plasterków oczyszczających na nos ani nie robię oddzielnej domowej maseczki węglowej na nos bo nie ma takiej potrzeby. 
Zmywanie: jak to produkty z węglem mają w zwyczaju lubią brudzić, mój sposób to ściąganie/zmywanie maseczki wilgotną chusteczką bawełnianą tami, potem płuczę twarz wodą zmywając w ten sposób resztki dzięki czemu nie jest to czasochłonne i  nie muszę dodatkowo myć umywalki. Warto też po tym jeśli nie zostajecie już w domu przetrzeć twarz tonikiem albo płynem micelarnym bo możecie mieć taki szary osad na twarzy co jest totalnie normalne przy produktach z węglem. Wiele osób chwali tę maseczkę,ale narzeka na jej długie zmywanie. Ja znalazłam taki sposób, próbowałam ściągać ją za pomocą gąbeczki konjac,ale średnio to wypadło.
Wydajność: czytając opinie w necie, sugerowano,że to zabawa na kilka razy, używam jej już jakiś czas i wciąż jest jej dużo więc to kwestia indywidualna. 
Opakowanie: plastikowy słoiczek z zakrętką, elegancki wygląda jak krem, łatwo go ubrudzić choć węglem to wszystko łatwo ubrudzić. Na zakrętce jest taka oto naklejka:

Dostępność: drogerie Kontigo
Cena: 32-40zł /50g
Czy kupię ponownie? Już to zrobiłam, korzystając z fajnej promocji drugie opakowanie jest już u mnie. 

Hurraw! papaya i ananas - recenzja balsamu do ust

Opis:
"Soczysty duet oleju z nasion papai i smaku słodkiego ananasa.
Podstawowym składnikiem balsamu jest tłoczony na zimno olej z nasion papai (bogaty w kwasy tłuszczowe, działa nawilżająco i przeciwzapalnie).
Stworzony wyłącznie z naturalnych, organicznych składników."

Skład: Carthamus tinctorius (safflower) seed oil*, Euphorbia cerifera cera (candelilla) wax, Carica papaya (papaya) seed oil, Cocos nucifera (coconut) oil*, Ricinus communis (castor) seed oil*, Theobroma cacao (cacao) seed butter*, Simmondsia chinensis (jojoba) seed oil*, Olea europaea (olive) fruit oil*, Aroma, Tocopherol, Helianthus annuus (sunflower) seed oil
*certified organic ingredient  69% organic  15% wild grown  100% natural

Kolor: żółty w sztyfcie na ustach bezbarwny

Konsystencja: masełkowata,ale nie tak miękka jak make me bio
Zapach: delikatny na początku ledwo wyczuwalny,z czasem go czuć,ale jest wciąż delikatny ja wyczuwam w nim nutkę kakaa jeszcze.
Działanie: choć mam suche usta w okresie lata mogę pozwolić sobie na lżejszy balsam, polowałam na coś bez oleju rycynowego, który moje usta kochają,ale chciałam dać im przerwę i nie wiem jak to się stało byłam przekonana,że ten balsam go nie ma,a ma pod koniec,ale do rzeczy wystarczy,że posmaruję nim usta na noc i są nawilżone na cały dzień. ciesze się,że je rzeczywiście nawilża nie tylko natłuszcza. Spotkałam się z opiniami,że nie nada się dla mocno spierzchniętych ust, nie mogę wypowiedzieć się w tej kwestii,ale podejrzewam,że przez tę konsystencję w okresie grzewczym może średnio się sprawdzić  - to moje przypuszczenia.  Jest mnóstwo wariantów tych pomadek które nie różnią się tylko zapachem czy opakowaniem,ale również elementami składu.
Wydajność: przez konsystencję uważam,że średnia. 
Opakowanie: standardowy sztyft z pokrętłem lekko spłaszczony przez to z góry przypomina kształt owalny, dobrze leży w dłoni. 
Dostępność: sklepy ekologiczne z działem kosmetycznym, drogerie internetowe
Cena: 17 - 23zł

wtorek, 17 marca 2020

Termissa intensywnie nawilzającyy krem do stóp do skóry popękanej i szorstkiej recenzja

Opis:

 Skład:
Konsystencja: średnio gęsty krem

Barwa: biała"

Zapach: delikatny, przyjemny

Działanie: Wybrałam go bo był to jedyny krem o dobrym składzie który był łatwodostępny stacjonarnie, to jest mój pierwszy kosmetyk tej marki nie wiedziałąm czego sie spodziewać. Pierwsze zauważalne efkety widać po 5-7 dniach stosowania. I jest naprawdę fajny. Nawilża co najważniejsze.

Wydajność: w porządku

Pojemność: 75ml

Cena: ok.16zł

Dostępność: drogerie hebe, internet

Czy kupię ponownie: tak

piątek, 13 marca 2020

Stara mydlarnia, Eco Receptura bioaloes peeling enzymatyczny - recenzja


Opis:
"Enzymatyczny peeling Stara Mydlarnia jest oparty na bazie dwóch roślinnych enzymów - bromelainy i papainy, z dodatkiem kwasu hialuronowego (poprawia jędrność i elastyczność), kwasu mlekowego i cytrynowego (wyrównuje koloryt skóry), ekstraktu z aloesu (łagodzi podrażnienia, nawilża), neutrazenu (zmniejsza zaczerwienienia)."

Skład:

Kolor: mocno rozbielona zieleń
na zdjęciu mam końcówkę przełożoną do innego opakowania

Konsystencja/ Aplikacja: kremowa przypomina mi gęstszą maseczkę, ale spokojnie da się ją rozsmarować bez wysiłku. Przy zmyciu ze względu na to ,że przylega do skóry trzeba sporo płukać dlatego ja najpierw moczę chusteczkę tami i w ten sposób zmywam jej największą część potem tylko domywam skórę wodą.

Zapach: intensywny lecz przyjemny, kosmetyczny, ciężki do scharakteryzowania

Działanie: spisuje się ze swojej roli, nie jest ani za delikatny,ani za mocny. Dla mnie w sam raz.
 Po jego użyciu skóra jest rozświetlona i mięciusieńka.

Wydajność: jest naprawdę wydajny, ciężko mi powiedzieć ile szczegóowo ale używany raz w tyg to ok.6-8 miesięcy

Opakowanie: plastikowa tubka, pod koniec rozcinam i przekładam do innego opakowania jak na zdjęciu, da się go wydobyć bez rozcinania, ale idzie to ciężej.

Cena: 29 zł

Dostępność: Stara Mydlarnia stacjonarnie i online, część produktów starej mydlarni jest też w drogeriach natura,ale tego peelingu tam nie widziałam

Czy zakupię ponownie? To moje minimum 3 opakowanie i póki co nie mam godnego zastępcy ;)

Jakie peelingi enzymatyczne z których jesteście zadowoleni polecacie?

poniedziałek, 9 marca 2020

L'oreal Professionnnel Serie Expert Intense Repair - maska

Opis:
"Maska intensywnie odżywiająca do włosów suchych. Formuła Cuti Liss System o działaniu odżywiającym i uelastyczniającym zawiera jednocześnie pochodną kationową, która ułatwia rozczesywanie i pochodną silikonu wygładzającą włos i nadającą mu lekkość. Maseczka nie jest czasochłonna. Nakładamy ją na umyte włosy i trzymamy 2-3 minuty. "


Skład:

Konsystencja: gęsta niczym pasta,ale śliska

Zapach: arbuzowy jak cała seria

Kolor: widoczny niżej

Działanie: na początku byłam zawiedziona bo używana zgodnie z instrukcją po umyciu obciążała mi włosy i efekt był daleki od obiecanego, gdy zaczęłam jej używać na kilka minut przed myciem poznałam jej całe spektrum działania. Włosy są sypkie, błyszczące i super miękkie- nie jest to efekt trwały jeśli ma się zniszczone włosy warto sięgnąć po coś jeszcze jak oleje. Ale na ochronę wlosow przed zimnem czy gdy chcemy użyć maski proteinowej działa świetnie.

Opakowanie: plastikowe z zakrętką,poręczne

Pojemność: 200 ml,

Wydajność: używam jej od bardzo długiego czasu konkretnie 2015 roku mam jej jeszcze odrobinę, gdyby nie to,że moja mama zaczęła jej używać zostałaby by ze mną na jeszcze dłużej.Zaczęłam jej używać gdy miałam długie włosy i zarówno na nich jak i na krótkich nakłada się jej niewiele.

Dostępność: kiedyś drogerie internetowe, w stacjonarnych dawno jej nie widziałam, teraz nie mogę jej znaleźć, może pojedyncze wysepki. Z nieoficjalnych źródeł ponoć jest wycofana, ale na 100% nie wiem.

Cena: 42 - 65 zł

Czy kupię ponownie?  Tak gdyby udało mi się ją dostać, skład nie jest naturalny ,ale nie udało mi się póki co znaleźć profesjonalnych fryzjerskich kosmetyków z dobrym składem które by mi się sprawdziły i nie kosztowały fortuny.


niedziela, 8 marca 2020

Feel Free, Moisturizing Day Cream recenzja

Opis:
"Nawilżający krem do twarzy poprawia elastyczność skóry i chroni ją przed szkodliwym wpływem środowiska. Zawiera naturalne oleje z granatu, arganowy, awokado, ekstrakty z rumianku i aloesu."

Skład:
Konsystencja: standardowa

Zapach: tutaj tkwi szkopuł, nie wiem jak go określić mi nie podpadł i mnie denerwował na tyle,że przez to przestałam go używać. Zanim go kupiłam natknęłam się na skrajne opinie od tego,że jest delikatny po opinie gdzie zapach był minusem tego kremu i u mnie również tak jest.

Działanie: na mojej normalnej/mieszanej cerze nie powodował wzmożonego przetłuszczenia, nawilżał ok ,na ciepły okres wiosenny w porządku. Szybko się wchłaniał. Mysle,że nie powinien robić problemów jako krem pod make up.

Opakowanie: miękka tubka,z drewnianą nakładką na zakrętkę co dodaje takiego miłego akcentu.

Cena: 20 zł /50ml, często na promocjach za ok. 16zł

Dostępność: drogerie Hebe

sobota, 7 marca 2020

Naturvittal sensittive maska do włosów aloes i jałowiec -recenzja

Opis:

"W ciągu zaledwie 3 minut przywraca włosom utraconą witalność i nawilżenie sprawiając,ze uzyskują one połysk i zdrowy wygląd. Sok z organicznie uprawianego aloesu jest bogaty w aminokwasy, witaminy i minerały toteż silnie nawilza włosy i dodaje im miekkości. Stają się one błyszczące, elastyczne i dobrze się układają. Jałowieć działa tonizująco na skórę głowy i stymulująco na cebulki włosów. 
Zawiera sok z aloesu pochodzącego w 100% z certyfikowanych upraw organicznych, ekstrakt z owoców jałowca oraz prowitaminę B5. 
Nie zawiera barwników silikonów, parabenów ani olejów mineralnych (parafiny). "

Opis na stronie drogrii Natura jest króciutki to praktycznie 1 zdanie,ten który umieściłam jest na nalepce na masce,musiałam go trochę rozszyfrować bo część słów zaczynała się od środka przy okazji pisania posta rozwiązałam rebus ;)

Skład:

Zapach: nic specjalnego,nie jest mocny, nie przeszkadza nie umila.

Konsystencja: standardowa, myślałam,że będzie bardziej żelowa.

Działanie: swojego czasu trudno było ją zdobyć pojawiała się i  znikała w zaskakującym tempie, poleciła mi ją pani pracująca w drogeriach natura swego czasu w jednej z tych drogerii pracowały naprawdę przemiłe i prze pomocne kobiety w różnym wieku które nie chciały wciskać czegoś na siłę i za wielkie pieniądze. Zbierała dobre noty więc postanowiłam w nią zainwestować, kupiłam ją dobry kawał czasu temu,a dzięki temu,że przez dosłownie lata używałam maski z loreala ta spokojnie czekała na swoją kolej (wciąż była i jest w terminie) i oto przyszedł ten dzień. Nałożyłam ją na naolejowane wcześniej włosy na długość od ucha (choć można jej używać na  skórę głowy). Tak naprawdę efekt był zauważalny na drugi dzień bo włosy myłam późnym wieczorem a na mokrych ciężko powiedzieć jak coś zadziałało. Włosy nie były w ogóle sypkie tylko jakby posklejane (nie kleiły się,spłukałam dokładnie produkt) tylko przypominały mi włosy brudne takie które ma się po kilku dniach nie mycia. Tylko tam gdzie jej nie nałożyłam czyt.przy skórze głowy były czyste i normalne. Nie były też miękkie czy błyszczące. Trochę lepiej sprawdziła się u mojej mamy, obyło się bez efektu 'klejenia',ale włosy nie były super miękkie czy bardziej błyszczące (mamy inne typy/porowatości włosów).

Opakowanie: plastikowy słoik,z otwieranym wieczkiem zauważyłam,ze sporo osób narzeka na to opakowanie jak dla mnie jest w porządku,tylko musiałam na początku z nim powalczyć by je poprawnie otworzyć.

Dostępność: drogerie Natura

Cena: 24zł/ 300ml

Czy kupię ponownie: Nie

środa, 5 lutego 2020

Bania Agafii Łaźnia Agafii, Pomarańczowe masło do ciała ujędrniające- recenzja


Opis:

Skład: Aqua, Stearic Acid, Glyceryl Stearate, Cetyl Palmitate, Simmondsia Chinensis Seed Oil (simondsja chińska), Glycerin, Lavandula Angustifolia Flower Wax (wosk kwiatowy), Panthenol, Citrus Aurantium Amara Flower Oil (olej pomarańczowy), Organic Hippophae Rhamnoides Seed Oil (organiczny olej z nasion rokitnika), Phellodendron Amurense Bark Extract (korkowiec amurski), Parfum, Potassium Hydroxide, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid.

Konsystencja: bardzo specyficzna w dotyku coś pomiędzy kremowym budyniem,ale tylko z wierzchu nałożone na ciało staje się masłem/kremem.

Zapach: intensywny kwiatowy, przypominający mi odświeżacz powietrza

Kolor: rozbielona pomarańcz

Działanie: pisząc tę recenzję dowiedziałam sie,że to masło jest ujędrniające. Masło szybko się wchłania, bardzo dobrze nawilża skórę suchą (wystarczy się nim posmarować raz na kilka dni), jedyny dla mnie mankament to intensywny zapach.

Opakowanie: plastikowy słoik z zakrętką, z plastikową przezroczystą wkładką

Pojemność: 300ml

Dostępność: sklepy internetowe

Cena: 14-25zł

Czy kupię ponownie: Nie.

czwartek, 30 stycznia 2020

Wierzbicki &Schmidt eliksir myjący bezzzapachowy szampon stabilizująco- odbudowujący

Opis:
"Pominięcie kompozycji zapachowej sprawia, że jest to szampon hipoalergiczny. Nie ma w swoim składzie również SLS-ów. Jest idealny dla alergików, kobiet w ciąży, matek karmiących, a także samych dzieci. Myje, pielęgnuje włosy oraz skórę głowy. Zawiera wyciąg z alg Nori, a także składniki aktywne, takie jak ekstrakt z winogrona i płynna keratyna, które działają wielokierunkowo. Chronią i zabezpieczają przed negatywnym działaniem środowiska, wnikając w głąb włosa, odbudowują zniszczenia oraz intensywnie wzmacniają."




Skład:

Konsystencja: bardziej lejąca w porównaniu z szamponami alterry czy standardowego szamponu

Zapach: teoretycznie bezzapachowy,ja wyczuwam lekką kwasowość

Kolor: bezbarwny

Działanie:  przyznam,że zaskoczył mnie pozytywnie ponieważ nadaje włosom objętości i grubości,mimo swoich pielęgnacyjnych właściwości nie zastąpi odżywki, bez niej moje włosy są sztywne.

Opakowanie: poręczna przyciemniona plastikowa butelka z bardzo mocnym plastikowym zamknięciem (po pewnm czasie część zamknięcia mi pękła,póki koś mi jej nie przewróci o nie przecieka) .

Pojemność: 250 g

Dostępność: drogeria rossmann, sklepy internetowe np. loki koki

Cena: ok.30 zł

sobota, 4 stycznia 2020

Mini recenzje zbiorcze naturalne niewypały: Marolou Bio,mokosh, anwen i yope

Dawno nie było tu notki w tym stylu, szczerze sama zapomniałam o takiej formie wpisu. W związku ,że trafiło się kilka produktów o których mam krótkie zdanie postawiłam je tu zamieścić. 

Marolou Bio płyn micelarny

Działanie: Ładnie odświeża i zmywa makijaż, niestety mnie uczula (czerwone placki i nieprzyjemne doznania na skórze), jest bezzapchowa, mimo niewielkiej pojemności wydaje się być wydajna. Zakupiłam w drogerii hebe,szczęśliwie na promocji . 

Mokosh specjalistyczny balsam antycellulitowy wanilia z tymiankiem
 Próbkę dostałam przy zakupach internetowych, balsam miał standardową konsystencje, szybko się wchłaniał, nie jestem w stanie ocenić nawilżenia bo nie starczył mi nawet na jedną kończynę xD Za to miał intensywny zapach, szczerze liczyłam na inną nutę, dla mnie okazał się za ciężki.

Prawdziwe rozczarowanie przyszło o dwóch markach o których słyszałam, yope znam z widzenia od dawna zarówno z eko sklepów jak i z blogosfery, raz zakręciłam się wokół ich kremu do rąk (nie oszukujmy się to ten zapach herbaty),ale okazało się,że to lekki kremik więc podziękowałam. Wiem,tez że ich produkty słyną z intensywnych zapachów co mnie do nich nie przyciągało. O marce Anwen dowiedziałam się stosunkowo niedawno, zdziwiło mnie pozytywnie  jak łatwo dostępne są jej produkty dosłownie spotykałam je na półce w hipermarkecie. Przy okazji internetowych zakupów stwierdziłam,że wrzucę i próbki. Mam włosy do ramion więc produkty do włosów zużywają się u mnie bardzo powoli więc wolę zainwestować wpierw w próbkę by wiedzieć czy warto.

Anwen kokos i glinka maska do włosów nisko porowatych. 

Sam pomysł na podział produktów zgodnych z ich porowatością uważam,za świetny. Grafiki czyli wizualna część również na plus zarówno na próbkach jak i pełnowymiarowych opakowaniach, zdarzają się zabawne nazwy.
Opis i skład:

Konsystencja: ok, nie mega gęsta,nie spływająca

Zapach: czytałam o tym wcześniej,ale jakoś nie brałam specjalnie pod uwagę,ale naprawdę dla mnie do kostki do czyszczenia toalety bym nie porównała (co widziałam na wizazu), ale do mleczka do czyszczenia płytek owszem połączonym  z płynem do mycia naczyń, na szczęście nie jest ostry/mocny i nie czuć go na włosach. Uff

Wydajność: użyłam jej 3 razy,ale cała saszetka starcza na 5-6 użyć na krótkich lecz gęstych włosach. 

Cena próbki: ok.3 zł za 10ml

Działanie: nakładana na wcześniej olejowane włosy dawała dla mnie bardziej efekt odżywki niż maski, co mnie zdziwiło (nie pamiętałam z opisu,że ma takie właściwości) ,trochę działała na poszerzenie objętości, ale zdecydowanie mniej niż szampon wierzbicki&schmidt, nie zauważyłam większego nawilżenia, włosy nie były po niej suche,ale nie specjalnie miękkie, nie tak miękkie i wygładzone jakie mogą/umią być. Bez oleju efekt był o wiele wiele mniejszy i jeszcze mniej odczuwalny. Porównałabym jej działanie solo z bardzo lekką przeciętną odżywką, bez szału. trzeba wsiąść pod uwagę,że używałam tego produktu w lato kiedy nie jest zimno i włosy są w lepszej kondycji, nie wyobrażam sobie używanie jej w zimie czy na jesieni. 

Dostępność: drogerie kontigo, drogerie internetowe

Yope odżywka do włosów normalnych mleko owsiane miniaturka

 Opis:
"Naturalna odżywka do włosów normalnych – wzmacnia, nadaje miękkość i połysk, ułatwia rozczesywanie. Charakter zapachu: sielski, przyjemny, naturalny, ciepły, jak aromat świeżo skoszonego zboża."



Zapach: słodki, ale nie za słodki, nie przeszkadza

Konsystencja: gęstsza niż maska Anwen, do tego stopnia,że mimo pełnego opakowania musiałam naciskać plastik by ją wydobyć. 

Działanie: ze wszystkich odżywek yope ta najbardziej do mnie przemawiała, nałożona na olej była ok bez szału ,natomiast bez oleju efekt wgl. do mnie nie trafiał, było czuć,że czegoś się użyło ,ale podobnie jak w przypadku maski od anwen włosy nie były specjalnie miękkie, wygładzone czy sypkie,a na drugi dzień to jakby się niczego nie użyło. Dla mnie wypadła gorzej niż maska Anwen. trzeba wsiąść pod uwagę,że używałam tego produktu w lato kiedy nie jest zimno i włosy są w lepszej kondycji, nie wyobrażam sobie używanie jej w zimie czy na jesieni. Zastanawia mnie to,czemu się nie dogadaliśmy używałam już maski z proteinami przecznicy i działała super tyle,że była na silikonach. Ostatnio nie używałam preparatów proteinowych więc przeproteinowanie też odpada. 

Wydajność: przy mojej długości włosów to pewnie na kilka miesięcy, użyłam jej 3 razy i wiem ,że ja już jej używać nie będę,choć miałam najlepsze chęci. Może stwierdzicie,że to za krótki czas by ją scharakteryzować,ale dla mnie nie, znam i mam produkty które są naturalne i ich działanie pokazuje się na już i szczerze mówiąc nie chcę kombinować z tą odżywką,nie powiem zniechęciłam się do jej dalszego używania i wypatrywania lepszych rezultatów. 

Cena miniatury: 5 zł bez grosza/ 40ml

Dostępność: drogerie kontigo, drogerie internetowe

Mimo tej przygody, nie zakańczam znajomości z naturalną pielęgnacją, cieszę się,że zakupiłam próbki,a nie pełnowymiarowe opakowania. Udało mi się odkryć produkty naturalne które dają super efekty do których wracam i nie raz ratowały moje włosy czy skórę. Jak się przekonałam nie muszą być drogie,a skuteczne i wydajne (sprawdziłam gdy miałam długie włosy). Tym postem nie chcę was zniechęcić do tych produktów, tylko zdać relację z tego,że nie są dla mnie. Macie coś z tych marek? Jakie są wasze wrażenia z ich stosowania? 

poniedziałek, 30 grudnia 2019

equilibra Extra dermo żel aloesowy multi active - recenzja

Opis:
"98% ALOESU (Barbadensis Miller)
Produkt naturalny, kojący, pełna ochrona skóry. Idealny w wielu przypadkach podrażnień i uszkodzeń skóry takich jak: otarcia, odciski, oparzenia, poparzenia słoneczne, zapalenie dziąseł, pęcherze, podrażnienia spowodowane poceniem się, depilacją i goleniem.
Dermo-Żel dzięki wysokiej zawartości aloesu posiada właściwości nawilżające i przeciwzapalne.
Polecany jest dla skóry normalnej, wrażliwej jak również do cery podatnej na trądzik. Stosowany na zdrową skórę, odświeża i regeneruje sprawiając, że staje się ona przyjemna i aksamitna w dotyku."

Skład: przejrzałam sporo żeli aloesowych i ten okazał się mieć najlepszy skład


Konsystencja: żelowa,ale należąca do tych rzadszych, łatwo wycisnąć go za dużo

Kolor: przezroczysty, lekko zamglony

Zapach: ten produkt uświadomił mi,że kosmetyki z aloesem zupełnie nie pachną jak aloes xD Ciężko go opisać, nie jest drażniący po prostu specyficzny.

Działanie: żel jest bardzo wszechstronny, za zazwyczaj używam go do domowej maseczki z węgla na nos, ale przydał się również w poparzeniu słonecznym mojej mamy czy jako baza do domowych maseczek.

Opakowanie: miękka tuba,łatwo wydobyć z niej produkt.

Pojemność: 150 m (jest jeszcze 75ml)

Dostępność: apteki, niektóre drogerie

Cena: ok. 17-26 zł

Czy zakupię ponownie: owszem

czwartek, 8 sierpnia 2019

Pilaten Black Mask, czarna maska oczyszczająca - recenzja

Opis:
"Niezwykle skuteczna, głęboko oczyszczająca maska typu peel-off na nos, czoło - strefa T lub całą twarz.
Usuwa zaskórniki, wągry i inne zanieczyszczenia. Rozjaśnia, wygładza cerę, zmniejsza pory."


Skład: Water, Polyvinyl Alcohol, The Daily Dye, Glycerol, Propylene Glycol, The Diazonium Imidazolidinyl Urea, Iodopropynyl Butyl Carbamate.

Konsystencja: lejąca- klejąca ,dosłownie wylewa się z opakowania przez to również łatwo się nią wybrudzić 

Zapach: przypomina mi perfumy, intensywny

Kolor: czarny

Działanie: używałam ją głównie na nos i  nie zauważyłam spektakularnego działania było minimalne, u mnie lepiej sprawdza się domowa maseczka z węglem. Ściąganie z nosa jest bezbolesne,natomiast z całej twarz już nie. Efektem jaki zauważyłam po nałożeniu na buzię to wygładzenie- miękkość. Więcej z nią zachodu niż to warte. Po pierwsze o czym nie wiedziałam przed jej zakupem przed każdym użyciem trzeba wykonać parówkę. Poza tym długo schnie (u mnie ponad 20 minut), ciężko ją równomiernie nałożyć i jak już wspominałam brudzi wszystko wokół.

Opakowanie: miękka tubka,bardzo łatwo wydobyć produkt

Pojemność: 60 ml

Dostępność: sklepy internetowe, superpharm

Cena: ok. 16 zł

Czy kupię ponownie? Nie

niedziela, 4 sierpnia 2019

Naturalne produkty do włosów które u mnie nie wypaliłyy czyli maska Anwen i odżywka Yope recenzje

O obu markach słyszałam, yope znam z widzenia od dawna zarówno z eko sklepów jak i z blogosfery, raz zakręciłam się wokół ich kremu do rąk (nie oszukujmy się to ten zapach herbaty),ale okazało się,że to lekki kremik więc podziękowałam. Wiem,tez że ich produkty słyną z intensywnych zapachów co mnie do nich nie przyciągało. O marce Anwen dowiedziałam się stosunkowo niedawno, zdziwiło mnie pozytywnie  jak łatwo dostępne są jej produkty dosłownie spotykałam je na półce w hipermarkecie. Przy okazji internetowych zakupów stwierdziłam,że wrzucę i próbki. Mam włosy do ramion więc produkty do włosów zużywają się u mnie bardzo powoli więc wolę zainwestować wpierw w próbkę by wiedzieć czy warto. 

Anwen kokos i glinka maska do włosów nisko porowatych. 

Sam pomysł na podział produktów zgodnych z ich porowatością uważam,za świetny. Grafiki czyli wizualna część również na plus zarówno na próbkach jak i pełnowymiarowych opakowaniach, zdarzają się zabawne nazwy.
Opis i Skład :
Konsystencja: ok, nie mega gęsta,nie spływająca

Zapach: czytałam o tym wcześniej,ale jakoś nie brałam specjalnie pod uwagę,ale naprawdę dla mnie do kostki do czyszczenia toalety bym nie porównała (co widziałam na wizazu), ale do mleczka do czyszczenia płytek owszem połączonym  z płynem do mycia naczyń, na szczęście nie jest ostry/mocny i nie czuć go na włosach. Uff

Wydajność: użyłam jej 3 razy,ale cała saszetka starcza na 5-6 użyć na krótkich lecz gęstych włosach. 

Cena próbki: ok.3 zł za 10ml

Działanie: nakładana na wcześniej olejowane włosy dawała dla mnie bardziej efekt odżywki niż maski, co mnie zdziwiło (nie pamiętałam z opisu,że ma takie właściwości) ,trochę działała na poszerzenie objętości, ale zdecydowanie mniej niż szampon wierzbicki&schmidt, nie zauważyłam większego nawilżenia, włosy nie były po niej suche,ale nie specjalnie miękkie, nie tak miękkie i wygładzone jakie mogą/umią być. Bez oleju efekt był o wiele wiele mniejszy i jeszcze mniej odczuwalny. Porównałabym jej działanie solo z bardzo lekką przeciętną odżywką, bez szału. trzeba wsiąść pod uwagę,że używałam tego produktu w lato kiedy nie jest zimno i włosy są w lepszej kondycji, nie wyobrażam sobie używanie jej w zimie czy na jesieni. 

Dostępność: drogerie kontigo, drogerie internetowe

Yope odżywka do włosów normalnych mleko owsiane miniaturka
Opis:
"Naturalna odżywka do włosów normalnych – wzmacnia, nadaje miękkość i połysk, ułatwia rozczesywanie. Charakter zapachu: sielski, przyjemny, naturalny, ciepły, jak aromat świeżo skoszonego zboża."

Skład:
Zapach: słodki, ale nie za słodki, nie przeszkadza

Konsystencja: gęstsza niż maska Anwen, do tego stopnia,że mimo pełnego opakowania musiałam naciskać plastik by ją wydobyć. 

Działanie: ze wszystkich odżywek yope ta najbardziej do mnie przemawiała, nałożona na olej była ok bez szału ,natomiast bez oleju efekt wgl. do mnie nie trafiał, było czuć,że czegoś się użyło ,ale podobnie jak w przypadku maski od anwen włosy nie były specjalnie miękkie, wygładzone czy sypkie,a na drugi dzień to jakby się niczego nie użyło. Dla mnie wypadła gorzej niż maska Anwen. trzeba wsiąść pod uwagę,że używałam tego produktu w lato kiedy nie jest zimno i włosy są w lepszej kondycji, nie wyobrażam sobie używanie jej w zimie czy na jesieni. Zastanawia mnie to,czemu się nie dogadaliśmy używałam już maski z proteinami przecznicy i działała super tyle,e była na silikonach. Ostatnio nie używałam preparatów proteinowych więc przeproteinowanie też odpada. 

Wydajność: przy mojej długości włosów to pewnie na kilka miesięcy, użyłam jej 3 razy i wiem ,że ja już jej używać nie będę,choć miałam najlepsze chęci. Może stwierdzicie,że to za krótki czas by ją scharakteryzować,ale dla mnie nie, znam i mam produkty które są naturalne i ich działanie pokazuje się na już i szczerze mówiąc nie chcę kombinować z tą odżywką,nie powiem zniechęciłam się do jej dalszego używania i wypatrywania lepszych rezultatów. 

Cena miniatury: 5 zł bez grosza/ 40ml

Dostępność: drogerie kontigo, drogerie internetowe

Mimo tej przygody, nie zakańczam znajomości z naturalną pielęgnacją, cieszę się,że zakupiłam próbki,a nie pełnowymiarowe opakowania. Udało mi się odkryć produkty naturalne które dają super efekty do których wracam i nie raz ratowały moje włosy. Jak się przekonałam nie muszą być drogie,a skuteczne i wydajne (sprawdziłam gdy miałam długie włosy). Tym postem nie chcę was zniechęcić do tych produktów, tylko zdać relację z tego,że nie są dla mnie. Macie coś z tych marek? Jakie są wasze wrażenia z ich stosowania? 

niedziela, 16 czerwca 2019

Melaleuca tea tree dezodorant - recenzja

Opis:
"Tea Tree Dezodorant - produkt australijski!
Preparat ziołowy przeciwpotny i odświeżający, zapobiegający uczuciu ściągnięcia i zlepienia skóry. Usuwa nieprzyjemny zapach potu i zapewnia świeżość przez cały dzień, bez podrażnienia i uszkodzenia skóry. Dobrze się wchłania, nadaje skórze świeży, łagodny zapach.
NIE ZAWIERA ALUMINIUM – bezpieczny przy długotrwałym codziennym stosowaniu.Wskazany jako preparat odświeżający i przeciwpotowy."


Skład:

Zapach: w opakowaniu pachnie dla mnie gorzej, po nałożeniu na skórę zmienia się. Jest bardzo mocny, trzyma się na ubraniach do kilku dni po zaprzestaniu stosowania. Ogółem trzyma się długo (od momentu nałożenia,aż do zmycia) na skórze, moim zdaniem będzie się gryzł z perfumami. Dla mnie jest za intensywny.

Kolor: bezbarwny

Działanie: neutralizuje zapach potu - spełnia swoje zadanie, nie brudzi ubrań.

Pojemność: 60 ml

Cena: ok. 18 zł

Czy kupię ponownie? Nie.