Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maseczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maseczki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 lutego 2020

Natura siberica extra-firming night facial mask intensywnie ujędrniająca maska do twarzy na noc dla wszystkich typów skóry - recenzja

Opis:
"Naturalna intensywna maska do twarzy na noc na bazie oleju cedrowego opracowana specjalnie dla regeneracji skóry podczas snu. Maska sprzyja aktywnej regeneracji komórek, zwalnia procesy starzenia się skóry, przywraca skórze miękkość i sprężystość."



Skład: 



  • Aqua (Water)
  • Caprylic/capric Triglyceride
  • Kaolin
  • Glyceryl Stearate SE
  • Cetearyl Alcohol
  • Octyldodecanol
  • Coco Caprylate/ Caprate
  • gliceryna
  • Oenothera Biennis (Evening Primrose) Oil [1]
  • Amaranthus Caudatus Seed Oil [1]
  • Rosacanina(Rosehip) Fruit [1]
  • Pinus Sibirica Seed Oil Polyglyceryl-6 Esters PS
  • Cetraria Nivalis Extract
  • Rhodiola Rosea Root Extractwh
  • Achillea Asiatica Extract
  • Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Water [1]
  • Calendula OffIcinalis (Calendula) Flower Extract [1]
  • Spiraea Ulmaria Extract [1]
  • Melissa Officinalis Flower/Leaf/Stem Water [1]
  • Saponaria Officinalis Root Extract [1]
  • Tocopherol
  • Sodium Stearoyl Glutamate
  • Xanthan Gum
  • Benzyl Alcohol
  • Dehydroacetic Acid
  • Sodium Benzoate
  • Potassium Sorbate
  • Parfum (Fragrance)
  • Linalool [2]

    1. z kontrolowanych upraw ekologicznych
    2. z naturalnych olejków eterycznych


    Kolor: lekko żółty

    Konsystencja: lekka, lejąca

    Zapach: słodki

    Pojemność: 75ml

    Działanie: nie wiedziałam czego się po niej spodziewać, pożyczyłam ją od mamy bo to ona sobie ją zakupiła,ale jest do wszystkich typów skóry,a ja z braku stricte gotowych maseczek ją wypróbowałam. Co ciekawe jest pewna niezgodność w tłumaczeniu 'instrukcji' jej użytkowania wedle tubki i instrukcji po angielsku wynika,że nie trzeba jej spłukiwać. Natomiast polska instrukcja każe ją zmyć po 15 minutach. Ja zostawiłam ja na noc i zdziwiło mnie to,że nie czułam nawilżenia, wiem,że nie jest to maseczka stricte nawilżająca,ale myślałam,że trochę ją nawilży, (na jednej ze stron jest reklamowana jako odżywcza) ale tak się nie stało. Nie wysuszyła też skory,nie ubrudziła poduszki. Dla mnie produkt nijaki, nie zaszkodziła, nic specjalnie nie zrobiła.

    Opakowanie: miękka tubka, trzeba uważać by nie wycisną jej za dużo. Tubka jest zabezpieczona folią (nie zrobiłam zdjęcia). 

    Wydajność: biorąc pod uwagę konsystencję to podejrzewam,że średnio.

    Dostępność: drogeria Hebe, sklepy internetowe

    Cena: 17-31zł

    Czy kupię ponownie? Nie


    czwartek, 8 sierpnia 2019

    Pilaten Black Mask, czarna maska oczyszczająca - recenzja

    Opis:
    "Niezwykle skuteczna, głęboko oczyszczająca maska typu peel-off na nos, czoło - strefa T lub całą twarz.
    Usuwa zaskórniki, wągry i inne zanieczyszczenia. Rozjaśnia, wygładza cerę, zmniejsza pory."


    Skład: Water, Polyvinyl Alcohol, The Daily Dye, Glycerol, Propylene Glycol, The Diazonium Imidazolidinyl Urea, Iodopropynyl Butyl Carbamate.

    Konsystencja: lejąca- klejąca ,dosłownie wylewa się z opakowania przez to również łatwo się nią wybrudzić 

    Zapach: przypomina mi perfumy, intensywny

    Kolor: czarny

    Działanie: używałam ją głównie na nos i  nie zauważyłam spektakularnego działania było minimalne, u mnie lepiej sprawdza się domowa maseczka z węglem. Ściąganie z nosa jest bezbolesne,natomiast z całej twarz już nie. Efektem jaki zauważyłam po nałożeniu na buzię to wygładzenie- miękkość. Więcej z nią zachodu niż to warte. Po pierwsze o czym nie wiedziałam przed jej zakupem przed każdym użyciem trzeba wykonać parówkę. Poza tym długo schnie (u mnie ponad 20 minut), ciężko ją równomiernie nałożyć i jak już wspominałam brudzi wszystko wokół.

    Opakowanie: miękka tubka,bardzo łatwo wydobyć produkt

    Pojemność: 60 ml

    Dostępność: sklepy internetowe, superpharm

    Cena: ok. 16 zł

    Czy kupię ponownie? Nie

    poniedziałek, 14 stycznia 2019

    Lavera maseczka nawilżająca Bio-dzika róża, bio-orzechy makadamia i bio-awokado- recenzja

    Opis:
    "Maska pielęgnacyjna z bio-różą, bio-olejami z awokado i makadamia jest przeznaczona do pielęgnacji skóry suchej i wymagającej. Zawiera oleje z awokado, który dba o utrzymanie odpowiedniej wilgoci w skórze i wspomaga regenerację komórek oraz olej z orzechów makadamia, które wygładzają skórę. Roślinny fluid z dzikiej róży dodatkowo nawilża. 

    Olej z awokado zapobiega utracie wilgoci i wspiera regenerację komórek.

    Olej z orzechów makadamia wygładza skórę.

    Fluid z dzikiej róży nawilża skórę.

    Maska pielęgnacyjna z bio-różą, bio-olejami z awokado i makadamia zawiera naturalne składniki roślinne pochodzące z upraw ekologicznych, kontrolowanych dzikich zbiorów i z własnej produkcji. Kosmetyk wegański."

    opakowanie składa się z 2 takich saszetek,zapomniałam zrobić zdjęcia przed zużyciem poprzedniej ;)

    Skład:
    wodno-alkoholowy wyciąg z dzikiej róży*, oliwa z oliwek*, masło shea*, gliceryna roślinna, celuloza, alkohol tłuszczowy, olej z awokado*, lecytyna, ksantan, utwardzony olej kokosowy, olej z orzecha makadamia*, olej z pestek brzoskwinii*, bio-fluid z dzikiej róży*, ekstrakt z czarnego bzu*, kwas hialuronowy, witamina E, sterole roślinne, olej migdałowy, olej z jojoby*, olej z kwiatu słonecznika, witamina C, mieszanka olejków eterycznych 

    Kolor: biały

    Konsystencja: gęstego kremu

    Zapach: połączenie róży i dziecięcej pasty do zębów

    Pojemność: 10ml

    Działanie: mam cerę mieszaną (tłuste T i normalne policzki) i zostawiona do wchłonięcia na strefie T było to już za dużo,natomiast przy zmyciu spoko. Pozostawiona do wchłonięcia zostawia uczucie,że coś na twarzy mamy przez jakiś czas,potem te uczucie znika (przy regularnym uzywaniu w ogóle ginie). Zaskoczyła mnie ogromnie kiedy przesuszyłam sobie partie twarzy i aplikacja kremu niewiele zdołała zrobić,natomiast ta maseczka rozwiązała sprawę w zaledwie 2 dni (jakby zebrać ten czas to wyszedł by 1). Po suchości nie było ani śladu.

    Wydajność: na ogół nie pisze o tym,bo ciężko to ocenić/wymierzyć natomiast ta maseczka zadziwiła mnie również pod tym kątem starczyła na więcej aplikacji niż inne. Nie napiszę na ile dokładnie bo czasem używałam jej tylko na konkretne partie twarzy.

    Dostępność: sklepy stacjonarne typu helfy i sklepy internetowe

    Cena: 9zł za 2 saszetki

    Czy kupie ponownie: prawdopodobnie tak

    sobota, 10 listopada 2018

    Lumene,Matt Touch Deep-Cleansing Peat Mask, maska torfowa - recenzja

    Opis:
    'Oczyszczająca maseczka torfowa polecana jest dla cery mieszanej i tłustej. Idealna dla strefy ' T '. Ma delikatną, kremową konsystencję. Absorbuje nadmiar sebum oraz zanieczyszczenia skóry. Posiada właściwości eliminujące wypryski, zamyka pory, ma działanie antybakteryjne i odpowiednio nawilża skórę. Poprawia jej mikrokrążenie i metabolizm. Produkt gwarantuje natychmiastowy efekt, skóra staje się promienna i świeża. Zawiera unikalny, bogaty w minerały torf arktyczny, glinkę kaolinową, związki nawadniające oraz biostymulujące minerały arktyczne. W składzie znajduje się 85% naturalnych składników. Wolny jest od parabenów.'



    Konsystencja: gęsta ciemno brązowa pasta, mimo swojej treściwej postaci nie ma problemu z rozprowadzeniem jej po twarzy

    Zapach: intensywny,ale nie drażniący jak lekarstwo,  identyczny jak maść z dzieciństwa

    Działanie: przede wszystkim co jest zupełnie normalne przy tej maseczce wywołuje ona uczucie pieczenia- mrowienia twarzy podczas jej 'noszenia' nie wywołuje to żadnego podrażnienia skóry. jednak osoby którym to przeszkadza powinny się zastanowić czy chcą ją zakupić. Przede wszystkim dobrze oczyszcza skórę (nie zauważyłam aby eliminowała wypryski, za to lekko domyka pory), przy czym jej nie wysuszając wręcz nawilżając. Maska nie schnie do tzw. 'skorupy' dzięki czemu przyjemnie się ją nosi. Łatwo się też ją zmywa. Pozostawia rozświetloną , mięciutką, oczyszczona ,a zarazem nawilżoną skórę ;)

    Wydajność: maski używam od kilku miesięcy,niewielka ilość wystarczy do pokrycia twarzy.

    Dostępność: osiedlowe dobrze zaopatrzone drogerie, drogerie internetowe

    Cena: ok. 35 - 40 zł

    Dla kogo? Dla osób ze skórą tłustą,mieszaną, problematyczną wymagających porządnego oczyszczenia,ale bez wysuszania cery ;p

    Czy kupię ją ponownie? Myślę,że tak . To naprawdę dobra i wydajna maska przynajmniej dla mnie i mojej cery ,minusem jest niska dostępność stacjonarna i dość wysoka cena.

    niedziela, 20 marca 2016

    Ziaja maseczka nawilżająca z serii liście zielonej oliwki, oliwkowa maska regenerująca - recenzja

    Opis:
    Maseczka zawiera esencję z liści zielonej oliwki oraz kwas hialuronowy. Skutecznie wygładza i odnawia naskórek. Dodaje skórze blasku i energii. Działa kojąco na podrażnienia. Liście zielonej oliwki - zawierają oleuropeinę - naturalny przeciwutleniacz i substancję łagodzącą. Odświeżają i wzmacniają skórę oraz chronią przed transepidermalną utratą wody. Dermobaza oliwkowo - regenerująca - zapewnia skórze równowagę wodno-lipidową. Zmiękcza, wygładza, uelastycznia i łagodzi. Kwas hialuronowy i witaminy młodości - skutecznie nawilżają i wygładzają skórę. Redukują zmęczenie skóry powstałe w ciągu dnia.    '


    Opakowanie: plastikowa saszetka o pojemności 7 ml

    Konsystencja: kremowa

    Kolor: biały

    Zapach: przyjemny, nie drażniący

    Działanie: świetnie sprawdza się nałożona na noc, całkiem dobrze się wchłania zostawia skórę wypoczętą,odświeżoną i nawilżoną. Nie powoduje łuszczenia się skóry.

    Cena: ok. 1.50

    Dostępność: drogerie sieciowe

    środa, 20 stycznia 2016

    Estetica, maska jogurtowa truskawkowa - recenzja

    Opis:
    "Estetica Czyste Piękno Maska jogurtowa na twarz, szyję i dekolt - truskawkowa Super oczyszczenie 16+. Multiaktywna maska stymulująca proces łagodzenia trądzikowych podrażnień i stanów zapalnych. Skutecznie redukuje wydzielanie sebum, zwęża pory ograniczając powstawanie zaskórniaków. Składniki aktywne: ekstrakt z truskawki, witamina E, proteiny mleka. Przeznaczona dla osób powyżej 16-go roku życia. "


    Opakowanie: plastikowa saszetka, jest zdecydowanie za duża przy tel ilości produktu (7ml)zdecydowanie wystarczyła by połowa tej wielkości i wydobycie jej byłoby o wiele łatwiejsze

    Formuła: przypomina krem, nie typowe maseczki z saszetki


    Kolor:jasny mleczny róż z drobinkami

    Zapach: według producenta ma być 'soczysty' według mnie sztuczny ,bardziej wyrazisty jest truskawkowy chuppa chups, ale to kwestia indywidualna

    Działanie: skóra po jej zastosowaniu jest rozjaśniona bardziej miła w dotyku. Co ważne u mnie na początku spowodowała pieczenie w czasie jej noszenia, później przeszło, a skóra po jej zmyciu nie była zaczerwieniona ani nic. Ale wrażliwcy muszą uważać! Wedle opisu,ma zapewnić super oczyszczenie. Moja skóra na ten moment ma się całkiem dobrze, byłam ciekawa jej działania i postanowiłam wreszcie ją odtworzyć. I zawiodłam się trochę. Jest barzo przeciętna,na pewno nie użyłabym jej ponownie w czasie wysypu czy jakiegokolwiek pogorszenia się stanu cery. Kiedy ją kupowałam miałam taką cichą nadzieję,że będzie choć trochę przypominać moją ulubioną maseczkę Baviphat, ale niestety w żadnym aspekcie jej nie przypomina.

    Czy kupię ją ponownie? Nie

    wtorek, 19 stycznia 2016

    Jesienno - zimowy Haul 2015/2016

    Jesień owocuje w odkładane zakupy czyli produkty o których gdzieś się czytało, gdzieś się widziało ,ale nie znalazło się czasu by zorientować się gdzie można je dostać i zawsze znalazło się coś ważniejszego.

    DEMAKIJAŻ
    Na pierwszy ogień idzie ściereczka GLOV mini za 35 czy 34 zł dzięki rabatowi w Sephorze.  Na sklepowe półki wrócił ukochany płyn dwufazowy z Garniera i kolejne opakowanie jest już u mnie.



    MAKIJAŻ
    Moja wyszukana i wymarzona fioletowa szminka ,a zarazem pierwsza jakakolwiek marki Deborah Milano no.11 zakupiona w drogerii Kontigo za ok 35zł . Przyszedł czas na olśniewający moment czyli rozświetlacz Lovely gold higligther rozsławiony w całej blogosferze, na taką skalę,że gdy chciałam go zakupić nie mogłam go nigdzie dostać po przeszukaniu wszystkich Rossmanów w mojej dzielnicy,a jest ich w sumie 5, byłam niemal pewna,że była to jedynie edycja limitowana, na szczęście okazało się,że nie i w końcu znalazłam go  w Rosmannie w samym centrum miasta.Wracając jeszcze do pomadek kolekcja powiększyła się o ciemne bordo od Golden Rose no. 141 oraz wymarzoną Zoeva One Wish.




    PIELĘGNACJA
    Peeling welness&beuty mango kokos wpadł do mnie tuż po przeczytaniu wielu chwalebnych opinii. Niestety pomimo cudownego zapachu i niskiej ceny u mnie się nie sprawdza :( Do pielęgnacji twarzy zakupiłam kilka nowych maseczek jak truskawkowy jogurt estetica czy Efektima z zieloną glinką.  Do tego nie wiem które już opakowanie przeciwtrądzikowej ampułki od Yasumi. Z mazideł na pierwsze chłody skoczyłam do apteki po  połtłusty Dermosan i bardzo polecam u mnie sprawdza się świetnie. I ostatni zakup czyli krem do rąk. Nie wiem czy kiedykolwiek o tym wspominałam na blogu,ale moja skóra rąk jest naprawdę kapryśna i wrażliwa. Wypróbowałam masę drogeryjnych kremideł i tu nie chodzi nawet o to,że one nie nawilżały tylko wywoływały potworne reakcje alergiczne i kończyły się wizytami u dermatologa. Jak dotąd znalazłam jedynie 2 kremy które nie robią mi krzywdy i do tego trzymają moje dłonie w ryzach czyli AA Ciało wrażliwe zmysłowa malina / wersja oceanic oraz Lumene borówkowy. Niestety po wycieczce do sieciowych drogerii i nawet hipermarketów krem AA dosłownie się rozpłynął i piszę to z bólem serca. Dlatego zaryzykowałam i skusiłam się na evree z serii MAX REPAIR krem regenerujący do skóry bardzo suchej i podrażnionej. 






    sobota, 14 listopada 2015

    Lirene, Dermo Exfoliator, delikatny peeling enzymatyczny,skóra normalna,sucha, naczynkowa - recenzja

    Opis:
    "Opracowana przez naukowców Lirene formuła peelingu, wykorzystuje aktywne działanie kwasów owocowych i enzymu papaina, dzięki czemu skutecznie złuszcza obumarły naskórek oraz usuwa wszelkie zanieczyszczenia. Zawarte w peelingu aktywne cząsteczki zmniejszają widoczność porów i pobudzają procesy odnowy komórkowej. Jego kremowa konsystencja jest niezwykle przyjemna i delikatna, przez co po zastosowaniu skóra staje się wygładzona, pełna blasku i świeżości. Peeling nie wysusza i nie podrażnia, przez co jest polecany nawet dla skóry delikatnej."


    Opakowanie: 2 saszetki  o łącznej pojemności 8ml

    Kolor:  lekko różowy

    Zapach: przyjemny

    Konsystencja: zdecydowanie bardziej przypomina krem do twarzy niż peeling enzymatyczny

    Działanie: kupując ten produkt wiedziałam, że nie jest przystosowany do mojego typu cery więc nie spodziewałam się nie wiadomo czego. Nie podrażnił, nie uczulił, lekko odświeżył cerę, szczerze mówiąc nie znalazłam jeszcze takiego mojego peelingu enzymatycznego ten nie wypadał ani najlepiej ani najgorzej. Był to mój pierwszy produkt lirene taki który kupiłam ,a nie podkradłam mamie hehe.

    Wydajność: saszetka starczyła mi na 2 aplikacje

    Cena: ok. 3 zł za 2 saszetki

    Dostępność: Rossmann ,

    Czy zakupie ponownie? Raczej nie.

    piątek, 24 lipca 2015

    Niezbędnik wakacyjny LATO 2015 !

    Postanowiłam napisać taki oto post, chociażby dlatego,ze sam nieoczekiwanie dowiedziałam się o swoim wyjeździe i w zabójczym tempie muszę ogarnąć kosmetyczka i wszystko inne. Tak więc postanowiłam zabrać naprawdę minimalny zestaw bez udziwnień wyłącznie to z czego będę korzystać, skupiając się nie tylko na kolorówce, ale przede wszystkim na pielęgnacji, ok zaczynamy!


    Zacznę od wspomnianej pielęgnacji czyli: balsam do ust Eos truskawkowy, ampułka przeciwtrądzikowa Yasumi Anti - Acne, krem na noc mocno nawilżający Clinique, przelany balsam do ciała Argan Oil marki CeCe of Sweden, odlewka perfum Givenchy ange ou demon le secret elixir.


    Dalej trochę saszetek konkretnie: maseczka i peeling ziaji z serii zielonej oliwki, maseczka oczyszczająca Bandi Cosmetics oraz plasterki oczyszczające noc Beauty formulas tea tree z wyciągiem z drzewa herbacianego ;)
    Teraz coś zacnie letniego czyli emulsja matująca z wysokim filtrem 50 UV Vichy capital solen, krem Iwostin Sensitia po prostu nawilżający do cery wrażliwej przelałam go do widocznego małego słoiczka by zaoszczędzić trochę przestrzeni ;)

     znowu odlewka tym razem płynu dwufazowego Garniera po pozostałym mi Clinique ;)
     Następnie genialne suche chusteczki tami ,są prze świetne ;)
    Znowu odlewka,nie to nie jest płyn do płukania usta,a tonik Bielendy który nie zmieścił się w kadrze:)
    Makijaż twarzy? Czyli BB cream holika holika, puder Rimmel Stay matte oraz genialna baza na pory czy wągry od benefit POREffesional ;)
    Coś do oczu? Nie ma sprawy wystarczy: tusz MAX Factor 2000 kalorii, odżywka do rzęs Eveline 3w1, paletka z misslyn o iście letnich kolorach oraz ukochany cień w kremie Colour Tatoo on and bronze:)


     Coś do zakrycia? Kamuflaż Catrice temu podoła do tego pędzelek Maestro 231, baza ArtDeco . A do ust? Prócz Eosa, proponuję lekką pomadkę od rimmela 086 oraz błyszczyk moov "Darling" ;)

    Oczywiście do tego wszystkiego dochodzi standard czyli peeling do ciała, szczoteczka, mydło aleppo itp. Coś propnujecie,mam ostatni dzień by coś dopakować :)

    wtorek, 23 czerwca 2015

    Bandi home spa, maseczka oczyszczająca - recenzja

    Opis: "Natychmiastowo poprawiająca wygląd skóry maska. Maska oczyszcza zaskórniki, ściąga rozszerzone pory, rozjaśnia zaczerwienienia i nawilża skórę. Efekt: wygładzona i zmatowiona skóra."


    Konsystencja: żelowa, gęsta

    Kolor: przezroczysta

    Zapach: wyczuwam nutę ogórkową, przyjemny

    Opakowanie: 2 saszetki

    Działanie:  przede wszystkim co mnie bardzo zdziwiło bardzo dobrze nawilża skórę, część maseczki się wchłania, do tego naprawdę świetnie poprawia jej wygląd: ściąga pory i rozświetla zostawiając skórę matową,oczyszczoną i nawilżoną zarazem. Po prostu świetna !

    Wydajność: 1 saszetka mieści 6 ml produktu i starcza na 3 razy

    Cena: 8 zł za 2 saszetki

    Dostępność: drogerie hebe, sklepy internetowe

    piątek, 12 czerwca 2015

    Zabieg normalizująco - oczyszczający Yasumi - wrażenia

    Wizyta u kosmetyczki czekała mnie od dłuższego czasu, ale jak to bywa zawsze było coś ważniejszego, coś nagłego, pilniejszego ,czym trzeba było zając się od razu. Mimo 'wypełnionego do granic możliwości grafiku' udało się zapisać do gabinetu Yasumi.

    Czemu wybrałam Yasumi?
    Z kilku prostych powodów, ich oferta wydawała się ciekawa, mają bardzo miłą obsługę (zanim byłam tam na zabiegu, wybrałam się by wypytać o to i owo) , obniżające ceny kupony ważne do końca czerwca bieżącego roku oraz niewielka odległość od miejsca zamieszkania.

    Przebieg
    Zanim przyszłam na umówioną wizytę wypełniłam formularz by uzyskać specjalny kod /kupon obniżający cenę o 50 zł . Zostałam również uprzedzona ,że czas trwania zabiegu to ok. 1,5 h przedłużyło się to nieco do ponad 2 godzin,ale nie poczułam tego czasu.
    Zabieg rozpoczął się od nałożenia pianki do demakijażu, nie miała jakiegoś specyficznego zapachu,za to bardzo przyjemną konsystencję. Następnie nałożenia peelingu enzymatycznego, masażu skóry by wzmocnić jego działanie po czym złuszczenia skóry za pomocą Skin spatula do m.in peelingu kawitacyjnego czy redukcji trądziku ogółem do głębokiego oczyszczenia twarzy. Urządzenie jest ultradźwiękowe, przy jego użyciu miałam odczucie jakby ktoś trzymając się powierzchni skóry,jeździł po niej (nie co opornie przy miejscach z trądzikiem) wygładzając ją, bezboleśnie. Później przyszła pora na maseczkę spulchniającą której działanie wzmocniono za pomocą pary wodnej. Teraz trochę nieprzyjemna część czyli oczyszczanie manualne ( w tym wyciskanie wągrów) po czym ponownie użycie Skin spatuli,a później maseczki. Na koniec zabieg za pomocą Darnsonval (to urządzenie jest nie co inne dlatego ,że razi prądem). Nie jest to najprzyjemniejsze,ale nie powiedziałabym ,że bolesne. Ma działanie bakteriobójcze oraz anty trądzikowe. Na koniec ampułka antybakteryjna oraz krem (oba kosmetyki maja bardzo przyjemne zapachy).

    Zalecenia
    Skóra po zabiegach prezentowała się nie najgorzej, nie spodziewajcie się zaraz cudów,tego ,że wyjdziecie niemal z porcelanową buzią, moja była jeszcze nie co 'oszołomiona'. Skóra nie jest maszyną, oczywiście ma swoje mechanizmy,ale nie działa na zawołanie (choć oczywiście tak byłoby łatwiej). Do końca tygodnia miałam omijać peelingi i skupić się na stosowaniu ampułki antybakteryjnej. Poza tym reszta pielęgnacji miała pozostać taka sama. Taki zabieg oczyszczająco - normalizujący polecany co der tłustych czy trądzikowych zaleca się stosować raz bądź 2 razy na pół roku. wszystko zależy od preferencji waszej cery.

    Efekty
    Już drugiego dnia zauważyłam,że skóra jest niesamowicie gładka, aż sama jej nie poznawałam. Do tego niemal wszystkie niechciane wągry z nosa zniknęły,jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, jak i krostki czy pryszcze. Obszary trądziku również się bardzo zmniejszyły.
    Od zabiegu minęły ponad 2 tygodnie,a stan cery jest niemal idealny ,jakikolwiek pryszcze pojawiające się na buzi znikają po zastosowaniu ampułki.

    Niniejszy post nie jest sponsorowany, ma na uwadze podzielenie się moimi wrażeniami i efektami które przyniósł omawiany zabieg.

    Byliście kiedykolwiek u kosmetyczki? Jakie macie doświadczenia i wrażenia?

    czwartek, 4 czerwca 2015

    Lumene, Matt Touch Deep-Cleansing Peat Mask, maska torfowa - recenzja

    Opis: 'Oczyszczająca maseczka torfowa polecana jest dla cery mieszanej i tłustej. Idealna dla strefy ' T '. Ma delikatną, kremową konsystencję. Absorbuje nadmiar sebum oraz zanieczyszczenia skóry. Posiada właściwości eliminujące wypryski, zamyka pory, ma działanie antybakteryjne i odpowiednio nawilża skórę. Poprawia jej mikrokrążenie i metabolizm. Produkt gwarantuje natychmiastowy efekt, skóra staje się promienna i świeża. Zawiera unikalny, bogaty w minerały torf arktyczny, glinkę kaolinową, związki nawadniające oraz biostymulujące minerały arktyczne. W składzie znajduje się 85% naturalnych składników. Wolny jest od parabenów.'


    Konsystencja: gęsta ciemno brązowa pasta, mimo swojej treściwej postaci nie ma problemu z rozprowadzeniem jej po twarzy

    Kolor: ciemny brąz

    Zapach: intensywny,ale nie drażniący jak lekarstwo,  identyczny jak maść z dzieciństwa

    Działanieprzede wszystkim co jest zupełnie normalne przy tej maseczce wywołuje ona uczucie pieczenia- mrowienia twarzy podczas jej 'noszenia' nie wywołuje to żadnego podrażnienia skóry. jednak osoby którym to przeszkadza powinny się zastanowić czy chcą ją zakupić. Przede wszystkim dobrze oczyszcza skórę (nie zauważyłam aby eliminowała wypryski, za to lekko domyka pory), przy czym jej nie wysuszając wręcz nawilżając. Maska nie schnie do tzw. 'skorupy' dzięki czemu przyjemnie się ją nosi. Łatwo się też ją zmywa. Pozostawia rozświetloną , mięciutką, oczyszczona ,a zarazem nawilżoną skórę ;)

    Opakowanie: miękka tubka, z zatrzaskiem. Nie ma większych problemów z wydobyciem produktu nawet przy końcu.

    Pojemność: 100 ml tubka

    Wydajność:  maski używam od kilku miesięcy,niewielka ilość wystarczy do pokrycia twarzy.

    Dostępność: sklepy internetowe, drogerie osiedlowe

    Cena: ok 35 zł.

    Czy kupię ją ponownie? Myślę,że tak . To naprawdę dobra i wydajna maska przynajmniej dla mnie i mojej cery ,minusem jest niska dostępność stacjonarna i dość wysoka cena.

    piątek, 1 maja 2015

    Łażnia Agafii maseczka witaminowa - recenzja

    Opis:
    'Fitoaktywna maska do twarzy, wzbogacona olejami i sokami jagód z rosyjskiej tajgi, nasyca skórę witaminami i mikroelementami. Głęboko nawilża, wyrównuje koloryt twarzy i aktywizuje procesy regeneracji skóry'



    Opakowanie: saszetka, zamykana na zakrętkę


    Kolor: czerwony półprzezroczysty

    Konsystencja: gęsta, żelowa ,niewielka ilość wystarczy by pokryć całą buzie,jest wydajna

    Pojemność: 100ml

    Działanie: dobrze nawilża, nie zostawia takiej nieprzyjemnej tłustej warstwy na skórze, miło się ją nakłada na twarz, ma owocowy (nie chemiczny) zapach, łatwo się zmywa. Po na łożeniu odczuwam,ciepło na twarzy, nie piecze po prostu wydziela taki rodzaj ciepła.

    Cena: 7-12 zł

    Dostępność: sklepy internetowe, drogerie osiedlowe, niektóre apteki

    Dla kogo? Dla osób które lubią naturalne kosmetyki, które chcą nawilżyć cerę.






    czwartek, 11 września 2014

    SKIN79 I'm Purifying - recenzja sheet maseczki

    Opis:
    'Maseczka I'm Purifying koreańskiej marki Skin79 pomaga w walce z problemami cery tłustej. Zawiera opatentowany kompleks ziołowy działający przeciwzapalnie, a także balansujący gospodarkę łojową skóry. Dodatkowo ekstrakt z zielonej herbaty oraz wyciąg z trawy cytrynowej chronią skórę przed szkodliwym działaniem środowiska zewnętrznego i zanieczyszczeniami.Oprócz tego zawiera oczar wirginiński czy ekstrat z szałwi"

    Jak to wygląda? We wnętrzu saszetki znajduje się złożony płat nasączany dobroczynną esencją. Jeśli miałyście w swoich rękach wilgotne/mokre chusteczki do demakijażu bądź inny produkt pielęgnacyjny w takiej formie to przy tej maseczce są suche jak wiór. Nie spływa ona z płatu,po prostu płat jest tak bardzo nią nasiąknięty. Łatwo przylega do twarzy i się nie odkleja. Co ciekawe płatu można użyć drugi raz, oczywiście nie trzyma sie tak dobrze,ale daje taki sam efekt ;)

    Zapach: co mnie ogromnie zdziwiło bardzo przyjemny, ziołowo-kosmetyczny. Naprawdę przyjemny.

    Kolor: płat jest biały esencja bezbarwna

    Działanie: skóra jest promienna,uspokojona,bardziej nawilżona i gładsza (nawet wizualnie).

    Dostępność: aledrogeria (na której ją zakupiłam), podejrzewam też,że ebay

    Cena: ok.7 zł

    Czy zakupię ją ponownie? Z pewnością ! Nie sięgnęłabym po nią w sytuacji tzw.alarmowej kiedy to skór jest w tzw. opłakanym stanie,ale gdy ma się dobrze bądź nie ma tragedii z chęcią.

    piątek, 8 sierpnia 2014

    August haul

    Heeej,wróciłam do Polski kilka dni temu, zdążyłam już poskarżyć się wam przez ten czas jaki okropny dla mnie był produkt marki Korres. Dziś krótko i na temat,czyli co miesięczny post haulowy! Kto jest ciekaw,co tym razem wpadło do mojego koszyka? Będąc szczerą sama jestem zdziwiona ilością produktów oraz faktem jak wiele z nich krążyło mi po głowie od dawna.


    Część zakupów pochodzi jeszcze z Grecji:
    > maseczka marki Beauty Formula w formie peel off z ekstraktem z jaśminu i ogórka- nie miałam wygórowanych oczekiwań chodziło mi o coś nawilżającego i lekko oczyszczającego. Dostałam produkt który nie wiadomo do końca czym jest, przede wszystkim nie wysycha po 15 minutach przy cienkiej warstwie, cholernie ciężko jest domyć resztki (u mnie było to 3/4 produktu nałożonego na twarz) ,nie pozostawia widocznego gołym okiem 'efektu' ogółem nie jest warta tych pieniędzy ok. 2.90 Euro = ok.12 zł. Plusem jest wydajność,zapach, forma opakowania.

    >mydełka glicerynowe o zapachu morsko-owowcowy oraz czekoladowo-karmelowym (oba zapachy nie miały nazw naklejonych na opakowaniach,więc te kategorie są przypisane według mnie)  ,nie używałam ich jeszcze,mam otwarte 3 żele więc sporo zajmie zanim ich użyję,choć jestem ich bardzo ciekawa cena jednego to ok.3.50 euro czyli mniej więcej na nasze 14zł za 100g!

    >filtr ochrony SPF50 marki SUN&TAN z oliwą z oliwek,masłem shea oraz masłem kokosowym, opakowanie w formie sprayu. Ma niesamowity zapach kokosu,bardzo przyjemna aplikacja,szybko sie wchłania,robi swoje. Cena jest nie co wygórowana ponad 10 euro czyli ponad 40zł za 200ml.

    Następnie mamy produkty które z pewnością kupimy w naszym rodzimym kraju,do tego stacjonarnie piszę to w szczególności do Tangle Teezer -a .Tak,to prawda można go kupić stacjonarnie,nie w zadnym profesjonalnym salonie za 80 zł,lecz w sieci drogeryjnej Hebe za 35 ! Kiedy się o tym dowiedziałam,był to mój ostatni dzień przez wyjazdem,do tego wtedy była na nie promocja kosztowały 30zł sztuka.W obawie (gdyż do mnie trafiła informacja,że mogą ale nie muszą wprowadzić ich po niej) utraty takiej szansy chciałam niemal od razu pognać do hebe. Ale z powodów dość oczywistych typu pakowanie i faktu,że moje najbliższe hebe jest półtorej godziny drogi ode mnie poruszając się komunikacją miejska sprawiły,że zakupiłam ją przed wczoraj. Zapewniam was,że jest oryginalna,sprawdzałam. Osobiście ta fala na te szczotki,nie dotknęła mnie na tyle,bym była jej tak spragniona .możecie pomyśleć,no to dlaczego ją kupiłaś i tak się ekscytowałaś ? No właśnie dobre pytanie, moja ukochana jak dotąd szczotka z włosa dzika narobiła trochę kłopotów i zaczęłam poszukiwania nowej wszystko działo się w bardzo krótkim czasie,cena między naturalna szczotką a ofertą w hebe jest niewielka wiec postanowiłam spróbować do tego jej rozmiar jest bardzo adekwatny do mojej walizki;]  Miałam wiele obaw które nadal mam ,po użyciu jej przez 2 dni nie jestem zakochana,ale powoli zaczynam rozumieć zachwyt innych.

    Glinka marokańska jest mi znana i pomimo moich mieszanych odczuć co do utrzymywania efektów tej maski zdecydowałam się na kupienie pełnego opakowania, tym razem marki Nacomi za 200ml zapłaciłam 17zł (to cena promocyjna). Jest w porządnym szklanym opakowaniu,który przyda się z pewnością i po jej zużyciu.

    Przyszedł czas na polska znaną ,tanią markę ziaja. Ostatnio goszczą u mnie jej 2 produkty :chłodzące mleczko po opalaniu z wapniem z serii sopot sun który mnie zadowala ,efekt chłodzący jest wyczuwalny i jeśli nie ci przesadzicie z opalaniem daję prawdziwą ulgę,ma miły zapach, rzadką konsystencje i świetnie się wchłania, potrafi lekko bielić. Ogółem dobry produkt za niewielkie pieniądze. Drugi produkt to coś czego szukałam od dłuugiego juz czasu . Byłam w każdej napotkanej na mojej drodze aptece,a znalazłam ją w hebe na dziale z kosmetykami drogeryjnymi za 7zł. Mowa o paście do głębokiego oczyszczania twarzy przeciw zaskórnikom z serii liście mauka. Użyłam jej dopiero 2 razy,ale częściowe efekty są widoczne od razu:skóra jest mięciutka i taka trudno to sprecyzować słowami,ale niezwykle miła w dotyku jeśli chodzi o wągry czy pory nie mogę się jeszcze wypowiedzieć.

    Produkt który z pewnością przyciąga wzrok swoim barwnym opakowaniem ze znanej na całym świecie gry Angry Birds czyli krem do rak z arktyczną jagodą marki Lumene. Kilka lat temu kosztwał w tej samej pojemnosci nie co więcej niż 30 zł,a ja upolowałam go za niespełna 11! Jestem ogromnie ciekawa tego produktu!

    I tak oto przeszliśmy do dzisiejszej paczki,która mnie nie co zaskoczyła. Ta mała jakby kulka po środku czyli gąbka do mycia twarzy Konjac marki Yasumi. Gdzieś tam kiedyś tam o niej słyszałam,ale 100% przekonała mnie do niej jedna z moich ulubionych blogerek Sonnaille swoją recenzją po długim używaniu. Tak więc niemal od razu ja zamówiłam,tego samego dnia dokonałam przelewu i nie mogłam się doczekać,aż przyjdzie,ale znając polską pocztę musiałam ostudzić swój zapał kiedy nagle zadzwonił dzwonek i to był kurier! I oto jest malutka,przypominająca pumex gąbeczka,która przyszła w niesamowicie eleganckim opakowaniu które muszę wam pokazać,a do tego dostałam gratisowo pędzelek. Wiec jestem pełna nadziei i ogromnie ciekawa.

    czwartek, 31 lipca 2014

    July mini part 2

    Hej,planowałam napisać do was jeszcze z Polski,mam to szczęście,że udało mi się w tym roku mieć w miarę stały (no powiedzmy) dostęp do darmowego  internetu. Jak "głosi"
    tytuł to post o nowościach .Nie wszystkie produkty się załapały niestety szminka w kredce ASTOR którą zakupiłam myśląc o tym wyjeździe zapodziała się tuż przed nim;( Trzymajcie kciuki,że odnajdzie się po powrocie)Dodam tylko że jej kolor jest identyczny co Revlonu,tyle,że cena z zupełnie innej półki. Kilka dni temu była promocja w Naturze i zapłaciłam za nią ok.17zł (stała cena wynosi 25). Natomiast kredka Revlonu to koszt 50 zł. Nie pamiętam nazwy,ale to mocniejszy ( w porównaniu z innymi kolorami różowo podobnymi)róż.            

       Są tu produkty typowo letnie jak krem w gruncie rzeczy emulsja matująca z ochroną UVA I UVB 50.W blogosferze robi nie małą karierę,ja posiadam ten do cery tłustej i mieszanej,ma całkiem miły zapach do tego skóra po nim jest niesamowicoe gładka. Nie obyłabym się bez ochrony do włosów po całkiem obszernych poszukiwaniach w końcu zsecydowałam się na Sun ozon z Rossmana,używam go dość krótko,mogę z pewnością powiedzieć,że nie skleja włosów i ma miły zapach a aerozol się nie zacina. Do ciała jako balsamu używam Palmera z masłem kakaowym w wersji standardowej,jest gęsty jak na balsam,za to całkiem szybko się wchłania,ma przyjemny zapach choć ich olejek ma najprawdziwszy i najlepszy do tej pory aromat kakaa .Sądzę że zrobi furorę jesienią.
    Dalej pomadka w sztyfcie z SPF15 ,marki KORRES.Jeśli znacie ten produkt wiecie,że jego cena jest całkiem wysoka (w Sephorze ok.55zł) tutaj zapłaciłam za niego w aptece 4 euro ( mniej więcej 20zł!) Jeśli jesteście ciekawe tego balsamu,a wasi znajomi są za granicą czy ktoś z rodziny to dobra okazja na zdobycie tego produktu!
    Oprócz niego mam maseczkę marki MACROVITA z oliwą z oliwek oraz białą herbatą i innymi ekstraktami do wszystkich typów cery peel off.
    Z kolorówki oprócz wspomnianej kredki Astora,jest ze mną błyszczyk Eveline. Przyznam,że mnie zaskoczył, nie jestem fanką tej marki. Produkt dostałam w prezencie, po pierwsze jego konshdtencja nie jest klejąca,po drugie nie wysusza! Posiadam kolor cafe latte,ani zapachem ani smakiem nie ma z nią wiele wspólnego,kolor jest ledwie widoczny. Na zakończenie widoczek,mam nadzieję,że się uśmiechniecie:)