Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki naturalne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki naturalne. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 marca 2020

Polny Warkocz rumiankowa esencja micelarna naturalny płyn do demakijażu - recenzja

Opis:
"Perfekcyjnie usuwa makijaż oraz oczyszcza cerę. Działa łagodząco, rozjaśniająco i nawilżająco. Pozostawia cerę uspokojoną i gładką. W 100% naturalna.
Esencja przeznaczona do demakijażu twarzy i oczu polecana do cery wrażliwej oraz trądzikowej. Łagodna dla skóry skutecznie usuwa resztki kosmetyków makijażowych, pozostawiając skórę czystą i świeżą. Zawiera hydrolat z rumianku rzymskiego wykazujący działanie łagodzące i kojące. Gliceryna roślinna i d-pantenol poprawiają poziom nawilżenia i przeciwdziałają nadmiernemu wysuszeniu naskórka. Dzięki mieszaninie wyselekcjonowanych enzymów działa przeciwstarzeniowo, rozjaśniająco i uspokajająco. Enzymy te są naturalnym surowcem certyfikowanym EcoCert i Natural Product Association. Zawiera układ DHA-BA – jeden z najbezpieczniejszych konserwantów dopuszczonych przez EcoCert do stosowania w kosmetykach organicznych przeznaczonych również dla dzieci i alergików."


Skład:
Aqua, Anthemis Nobilis Flower Water, Polyglyceryl-4-Caprate, Panthenol, Glycerin*, Saccharomyces Ferment Filtrate*, Benzyl Alcohol**, Dehydroacetic Acid**
*składnik pochodzenia roślinnego
**układ konserwujący rekomendowany przez Eco-cert do stosowania w kosmetykach organicznych


Zapach: bezwonny

Kolor: bezbarwny

Konsystencja: jak woda

Działanie: szczerze mówiąc nie wiedziałam czego się spodziewać, wrzuciłam przy internetowych zakupach i to był strzał w 10! To świetny płyn, zmywa szybko, bezproblemowo i wszystko od szminek, przez cienie po tusze. nie raz zdarzało mi się nim przemywać twarz dla odświeżenia czy zamiast żelu do mycia,w tej roli też spisał się świetnie, nie ściągał skóry. Ma świetny naturalny skład. Jest to produkt polski (ja nie przywiązuje do tego wagi,ale pewnie komuś ta informacja się przyda).

Opakowanie: szklana zgrabna butelka, z plastikowym odkręcanym zamknięciem na klik. wygląda prze uroczo, dodaje takiego rustykalnego stylu zarówno na półce w łazience czy w pokoju, szkoda,że nie ma większych pojemności.

Dostępność: drogerie internetowe, w kilku miastach w pojedynczych sklepach (na stronie producenta jest ich spis)

Cena: 11-14zł/100ml

Czy zakupię ponownie? Absolutnie,że tak!

niedziela, 22 marca 2020

Vianek kojąca pomadka ochronna - recenzja

Opis:

Skład:


Konsystencja: masełkowata, choć mniej niż Make me Bio Sweet Honey, ale miększa niż Himalaya Herbals 

Zapach: winogronowy

Kolor: żółtawa w sztyfcie, na ustach bezbarwna

Działanie: dla mnie wypadła średnio, nie przebiła moje ulubionej pomadki na zimę himalaya herbals pod względem nawilżenia,ale nie jest też zła. Nałożona na noc,nie nadaje efektu super nawilżonych ust następnego dnia, nie są też przesuszone. Ale aby, nie były trzeba po przebudzeniu coś na nie nałożyć. Jestem ciekawa jak sprawdzi się kiedy zrobi się cieplej. Rzecz o której czytałam, przed jej kupnem to nieprzyjemny smak który ma i nie spodziewałam się,że będzie to tak uciążliwe na początku. AKTUALIZACJA: Niestety nie udało mi się jej przetestować ciepłą pora bo przeterminowała się i stęchła.Do tego na wierzchu powstała taka dziwna gumowa tępa warstwa (która dało się usunąć i pod nią pomadka była miękka,ale dalej stęchła).

Opakowanie: plastikowe, standardowe,mi osobiście bardziej podobają się ilustracje na papierowym kartoniku niż te na rzeczywistej pomadce xD

Pojemność: 4,6g

Dostępność: stacjonarnie helfy, sklepy internetowe

Cena: ok. 11zł

Czy kupię ponownie? Nie

sobota, 21 marca 2020

MIYA myBEAUTYexpress 3-minutowa Maseczka Wygładzająca z Aktywnym węglem kokosowym recenzja

Od dawna szukałam dobrej maseczki oczyszczającej,która nie ściągała by skóry (aktywując produkcje sebum) i przez długie miesiące nie mogłam niczego takiego znaleźć. Z  niewiadomych powodów z glinek mogę używać przede wszyystkim białej,marokańska mój długoletni ulubieniec  przesusza mi skórę. Na trop Miyi (czy to się odmienia?) wpadłam przez przypadek przeglądając promocję w drogerii kontigo, nawet nie wiedziałam,że mają maseczki (to podobno świeża sprawa), opinie zaskakująco pozytywne postanowiłam spróbować i bardzo się cieszę,że to zrobiłam ;)

Opis:
"Wystarczą tylko 3 minuty, aby wygładzić, oczyścić i nawilżyć Twoją skórę. 
Gotowa maseczka do twarzy, wystarczy że nałożysz na twarz i pozwolisz jej działać.
Jest delikatna dla skóry, z łatwością się aplikuje oraz zmywa.
Zawiera aktywny węgiel kokosowy, białą glinkę, olejek z pestek winogron, ekstrakt z kwiatów rumianku, witaminą E i prowitaminą B5.
Znacząco poprawia wygląd cery, wygładza i wyrównuje naskórek, oczyszcza.
Twoja cera stanie się rozjaśniona, rozświetlona i upiększona.
Pozbawiona silikonów, parafiny, PEG-ów, olejów mineralnych, parabenów. Przebadana dermatologicznie."



Skład: Aqua (Water), Rosa Damascena Flower Water, Panthenol,  Sodium Hyaluronate, Hyaluronic Acid,  Glycerin, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract,  Paeonia Officinalis Flower Extract, Aloe Barbadensis Leaf Juice,  Aqua (Hot Spring Water), Niacinamide, Polyglyceryl-4 Laurate/Sebacate, Polyglyceryl-6 Caprylate/Caprate, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Sodium Phytate, Alcohol Parfum (Fragrance), Citronellol, Geraniol.
Kolor: czarna
Konsystencja: kremowa

Zapach: pinacolada czyli połączenie ananasa z kokosem, choć producent o ananasie nie wspomina ja go tam czuję ;p
Działanie: Maseczka oczyszcza, ale nie przesusza,ani nie ściąga skóry po jej użyciu jest oczyszczona, odświeżona, lekko zmatowiona, mięciutka ,ale również nawilżona. Nie jest to nawilżenie jak po dobrym kremie,ale moja skóra po jej użyciu nie nadprodukcje sebum co dla mnie jest ogromnym atutem. To nie jest oczyszczenia pokroju skrzypiącej cery,jeśli jesteś zwolennikiem takiego oczyszczenia to ta maseczka nie jest dla ciebie. Przy regularnym używaniu u mnie 2 razy w tygodniu zauważyłam,że zaskórniki na nosie są niewidoczne praktycznie nie używam już plasterków oczyszczających na nos ani nie robię oddzielnej domowej maseczki węglowej na nos bo nie ma takiej potrzeby. 
Zmywanie: jak to produkty z węglem mają w zwyczaju lubią brudzić, mój sposób to ściąganie/zmywanie maseczki wilgotną chusteczką bawełnianą tami, potem płuczę twarz wodą zmywając w ten sposób resztki dzięki czemu nie jest to czasochłonne i  nie muszę dodatkowo myć umywalki. Warto też po tym jeśli nie zostajecie już w domu przetrzeć twarz tonikiem albo płynem micelarnym bo możecie mieć taki szary osad na twarzy co jest totalnie normalne przy produktach z węglem. Wiele osób chwali tę maseczkę,ale narzeka na jej długie zmywanie. Ja znalazłam taki sposób, próbowałam ściągać ją za pomocą gąbeczki konjac,ale średnio to wypadło.
Wydajność: czytając opinie w necie, sugerowano,że to zabawa na kilka razy, używam jej już jakiś czas i wciąż jest jej dużo więc to kwestia indywidualna. 
Opakowanie: plastikowy słoiczek z zakrętką, elegancki wygląda jak krem, łatwo go ubrudzić choć węglem to wszystko łatwo ubrudzić. Na zakrętce jest taka oto naklejka:

Dostępność: drogerie Kontigo
Cena: 32-40zł /50g
Czy kupię ponownie? Już to zrobiłam, korzystając z fajnej promocji drugie opakowanie jest już u mnie. 

Hurraw! papaya i ananas - recenzja balsamu do ust

Opis:
"Soczysty duet oleju z nasion papai i smaku słodkiego ananasa.
Podstawowym składnikiem balsamu jest tłoczony na zimno olej z nasion papai (bogaty w kwasy tłuszczowe, działa nawilżająco i przeciwzapalnie).
Stworzony wyłącznie z naturalnych, organicznych składników."

Skład: Carthamus tinctorius (safflower) seed oil*, Euphorbia cerifera cera (candelilla) wax, Carica papaya (papaya) seed oil, Cocos nucifera (coconut) oil*, Ricinus communis (castor) seed oil*, Theobroma cacao (cacao) seed butter*, Simmondsia chinensis (jojoba) seed oil*, Olea europaea (olive) fruit oil*, Aroma, Tocopherol, Helianthus annuus (sunflower) seed oil
*certified organic ingredient  69% organic  15% wild grown  100% natural

Kolor: żółty w sztyfcie na ustach bezbarwny

Konsystencja: masełkowata,ale nie tak miękka jak make me bio
Zapach: delikatny na początku ledwo wyczuwalny,z czasem go czuć,ale jest wciąż delikatny ja wyczuwam w nim nutkę kakaa jeszcze.
Działanie: choć mam suche usta w okresie lata mogę pozwolić sobie na lżejszy balsam, polowałam na coś bez oleju rycynowego, który moje usta kochają,ale chciałam dać im przerwę i nie wiem jak to się stało byłam przekonana,że ten balsam go nie ma,a ma pod koniec,ale do rzeczy wystarczy,że posmaruję nim usta na noc i są nawilżone na cały dzień. ciesze się,że je rzeczywiście nawilża nie tylko natłuszcza. Spotkałam się z opiniami,że nie nada się dla mocno spierzchniętych ust, nie mogę wypowiedzieć się w tej kwestii,ale podejrzewam,że przez tę konsystencję w okresie grzewczym może średnio się sprawdzić  - to moje przypuszczenia.  Jest mnóstwo wariantów tych pomadek które nie różnią się tylko zapachem czy opakowaniem,ale również elementami składu.
Wydajność: przez konsystencję uważam,że średnia. 
Opakowanie: standardowy sztyft z pokrętłem lekko spłaszczony przez to z góry przypomina kształt owalny, dobrze leży w dłoni. 
Dostępność: sklepy ekologiczne z działem kosmetycznym, drogerie internetowe
Cena: 17 - 23zł

wtorek, 17 marca 2020

Termissa intensywnie nawilzającyy krem do stóp do skóry popękanej i szorstkiej recenzja

Opis:

 Skład:
Konsystencja: średnio gęsty krem

Barwa: biała"

Zapach: delikatny, przyjemny

Działanie: Wybrałam go bo był to jedyny krem o dobrym składzie który był łatwodostępny stacjonarnie, to jest mój pierwszy kosmetyk tej marki nie wiedziałąm czego sie spodziewać. Pierwsze zauważalne efkety widać po 5-7 dniach stosowania. I jest naprawdę fajny. Nawilża co najważniejsze.

Wydajność: w porządku

Pojemność: 75ml

Cena: ok.16zł

Dostępność: drogerie hebe, internet

Czy kupię ponownie: tak

piątek, 13 marca 2020

Pierwszy mineralny cień do powiek Nabla Eternity przestroga i recenzja

Tytuł tego wpisu może brzmieć groźnie,ale nie ma w tym nic strasznego. Od kilku miesięcy szukałam kobaltowego cienia, w tamtym czasie nie było tak dużo opcji jak chociażby kolaboracja wibo i zmalowanej czy matowy kobalt z paletki lovely. Natknęłam się za to na cienie Nabli i neve cosmtics obie marki mineralne,nie zależało mi na tym,a na kolorze. Po bliższym (na ile bliższe może być przeglądanie zdjęć swatchy w internecie),zdecydowałam się na cień Nabli o jakże czarującej nazwie "Eternity". Swoją drogą na swatchach w grafice wygląda fenomenalnie inna sprawa,że w rzeczywistości tak nie jest. Pomijając mój lekki zawód kolorem który po prostu okazał się bardziej przydymiony,ciemny. To największy szok przyszedł podczas pierwszych makijaży. Prawda jest taka,że nie wiedziałam nic o mineralnych cieniach (oprócz tego,że istnieją). Praca z nimi okazała się o wiele trudniejsza. To kwestia nastawienia i przyzwyczajenia. I wynika z ich składu, przez to,że są naturalne nie ma w nich silikonów dzięki którym można budować niemal nieskończone warstwy w makijażu oka. Przy cieniach mineralnych jest to ograniczone. Makijaż nimi jest wykonalny, po prostu przebiega inaczej i efekty są trochę inne (zwłaszcza u osoby która styka się z nimi po raz pierwszy). Przed zakupem mineralnych cieni warto zorientować się jak wygląda praca z nimi np. obejrzeć filmik czarszki pt "jak nakładać cienie mineralne" (co zrobiłam dopiero po jego zakupie). Wykonałam z jego udziałem kilka makijaży (niestety nie mam już zdjęć) ,ale nie było to łatwe, zeszło o wiele dłużej niż standardowy make up. Efekty były ładne. Nie chcę was zniechęcić do mineralnego makijażu, bo idea,składy są świetne, tylko przestrzec przed zauroczeniem się kolorem kosmetyku i nie sprawdzeniu jego właściwości.

Opis:
"Pojedynczy Cień do powiek NABLA Eternity - wkład do paletki magnetycznej. 
  • wysoce napigmentowany
  • nie zawiera parabenów, pochodnych ropy naftowej, sylikonów
  • testowany dermatologicznie
  • opracowany aby zminimalizować ryzyko alergii"


Skład: mica, talc, diisopropyl sebacate, squalane, zinc stearate, tocopherol, prunus armeniaca kernel oil, macadamia ternifolia seed oil, benzyl alcohol, dehydroacetic acid. [+/− (may contain): ci 77891, ci 77491, ci 77492, ci 77499, ci 77510, ci 77007, ci 77288, ci 77289, ci 77742, ci 15850, ci 19140, ci 74260].

Konsystencja: pośrednia, nie super kremowa,nie kredowo sucha

Pigmentacja i kolor: na palcu wydawała się dobra,lecz na swatchach już nie specjalnie, na oku względnie ok ,ale przy blednowaniu kolor się rozmywa,trzeba dokładać i tak w kółko.
od dołu 1 pociągnięcie i mała ilość i wyżej większa ilość cienia


od dołu 1 pociągnięcie i mała ilość i wyżej większa ilość cienia

Aplikacja: zdecydowanie palcem, na pędzelku kolor ciężko i długo się buduje,lecz przy blednowaniu efekt nakładania bardzo szybko ginie.

Trwałość: krótka, ale do plusów należy to ,że bardzo łatwo się zmywa

Wrażenia: przez swoje własne nie zagłębienie się w temat minerałów zakupiłam kota w worku, z którym kiepsko się dogadałam. Zwłaszcza przy nakładaniu go pędzlem, zanim kolor się przeniósł i ujawnił trzeba była sporo machać łapką, lecz przy blendowaniu kolor łatwo się wybijał i gdyby tylko to,lecz nie da rady nakładać ilu warstw chcemy w pewnym momencie nie można już nic dołożyć. Kolor mimo,że ciemniejszy nadal robi wrażenie i był mimo wszystko pocieszeniem. To nie jest zły kosmetyk,ja po prostu nie przeczytałam instrukcji, nie przyjrzałam się bliżej jego budowie. Póki co nie zmieniam makijażu oka na mineralny, choć kolory potrafią kusić. Obecnie zdecydowałam się na jego odsprzedaż zainteresowane osoby niech się zgłoszą w komentarzach.

Opakowanie: to najgorsze opakowanie wkładu jakie miałam, aż dziwiłam sie,że dotarł on cały,a nie popękany był to kawałek kartonu z folijką. Przeniosłam go do pustego opakowania po cieniu z my secret.

Dostępność: tylko internet

Cena: 29zł/ 2,5g

Czy zakupię ponownie: Nie planuje.

Stara mydlarnia, Eco Receptura bioaloes peeling enzymatyczny - recenzja


Opis:
"Enzymatyczny peeling Stara Mydlarnia jest oparty na bazie dwóch roślinnych enzymów - bromelainy i papainy, z dodatkiem kwasu hialuronowego (poprawia jędrność i elastyczność), kwasu mlekowego i cytrynowego (wyrównuje koloryt skóry), ekstraktu z aloesu (łagodzi podrażnienia, nawilża), neutrazenu (zmniejsza zaczerwienienia)."

Skład:

Kolor: mocno rozbielona zieleń
na zdjęciu mam końcówkę przełożoną do innego opakowania

Konsystencja/ Aplikacja: kremowa przypomina mi gęstszą maseczkę, ale spokojnie da się ją rozsmarować bez wysiłku. Przy zmyciu ze względu na to ,że przylega do skóry trzeba sporo płukać dlatego ja najpierw moczę chusteczkę tami i w ten sposób zmywam jej największą część potem tylko domywam skórę wodą.

Zapach: intensywny lecz przyjemny, kosmetyczny, ciężki do scharakteryzowania

Działanie: spisuje się ze swojej roli, nie jest ani za delikatny,ani za mocny. Dla mnie w sam raz.
 Po jego użyciu skóra jest rozświetlona i mięciusieńka.

Wydajność: jest naprawdę wydajny, ciężko mi powiedzieć ile szczegóowo ale używany raz w tyg to ok.6-8 miesięcy

Opakowanie: plastikowa tubka, pod koniec rozcinam i przekładam do innego opakowania jak na zdjęciu, da się go wydobyć bez rozcinania, ale idzie to ciężej.

Cena: 29 zł

Dostępność: Stara Mydlarnia stacjonarnie i online, część produktów starej mydlarni jest też w drogeriach natura,ale tego peelingu tam nie widziałam

Czy zakupię ponownie? To moje minimum 3 opakowanie i póki co nie mam godnego zastępcy ;)

Jakie peelingi enzymatyczne z których jesteście zadowoleni polecacie?

niedziela, 8 marca 2020

Feel Free, Moisturizing Day Cream recenzja

Opis:
"Nawilżający krem do twarzy poprawia elastyczność skóry i chroni ją przed szkodliwym wpływem środowiska. Zawiera naturalne oleje z granatu, arganowy, awokado, ekstrakty z rumianku i aloesu."

Skład:
Konsystencja: standardowa

Zapach: tutaj tkwi szkopuł, nie wiem jak go określić mi nie podpadł i mnie denerwował na tyle,że przez to przestałam go używać. Zanim go kupiłam natknęłam się na skrajne opinie od tego,że jest delikatny po opinie gdzie zapach był minusem tego kremu i u mnie również tak jest.

Działanie: na mojej normalnej/mieszanej cerze nie powodował wzmożonego przetłuszczenia, nawilżał ok ,na ciepły okres wiosenny w porządku. Szybko się wchłaniał. Mysle,że nie powinien robić problemów jako krem pod make up.

Opakowanie: miękka tubka,z drewnianą nakładką na zakrętkę co dodaje takiego miłego akcentu.

Cena: 20 zł /50ml, często na promocjach za ok. 16zł

Dostępność: drogerie Hebe

sobota, 7 marca 2020

Naturvittal sensittive maska do włosów aloes i jałowiec -recenzja

Opis:

"W ciągu zaledwie 3 minut przywraca włosom utraconą witalność i nawilżenie sprawiając,ze uzyskują one połysk i zdrowy wygląd. Sok z organicznie uprawianego aloesu jest bogaty w aminokwasy, witaminy i minerały toteż silnie nawilza włosy i dodaje im miekkości. Stają się one błyszczące, elastyczne i dobrze się układają. Jałowieć działa tonizująco na skórę głowy i stymulująco na cebulki włosów. 
Zawiera sok z aloesu pochodzącego w 100% z certyfikowanych upraw organicznych, ekstrakt z owoców jałowca oraz prowitaminę B5. 
Nie zawiera barwników silikonów, parabenów ani olejów mineralnych (parafiny). "

Opis na stronie drogrii Natura jest króciutki to praktycznie 1 zdanie,ten który umieściłam jest na nalepce na masce,musiałam go trochę rozszyfrować bo część słów zaczynała się od środka przy okazji pisania posta rozwiązałam rebus ;)

Skład:

Zapach: nic specjalnego,nie jest mocny, nie przeszkadza nie umila.

Konsystencja: standardowa, myślałam,że będzie bardziej żelowa.

Działanie: swojego czasu trudno było ją zdobyć pojawiała się i  znikała w zaskakującym tempie, poleciła mi ją pani pracująca w drogeriach natura swego czasu w jednej z tych drogerii pracowały naprawdę przemiłe i prze pomocne kobiety w różnym wieku które nie chciały wciskać czegoś na siłę i za wielkie pieniądze. Zbierała dobre noty więc postanowiłam w nią zainwestować, kupiłam ją dobry kawał czasu temu,a dzięki temu,że przez dosłownie lata używałam maski z loreala ta spokojnie czekała na swoją kolej (wciąż była i jest w terminie) i oto przyszedł ten dzień. Nałożyłam ją na naolejowane wcześniej włosy na długość od ucha (choć można jej używać na  skórę głowy). Tak naprawdę efekt był zauważalny na drugi dzień bo włosy myłam późnym wieczorem a na mokrych ciężko powiedzieć jak coś zadziałało. Włosy nie były w ogóle sypkie tylko jakby posklejane (nie kleiły się,spłukałam dokładnie produkt) tylko przypominały mi włosy brudne takie które ma się po kilku dniach nie mycia. Tylko tam gdzie jej nie nałożyłam czyt.przy skórze głowy były czyste i normalne. Nie były też miękkie czy błyszczące. Trochę lepiej sprawdziła się u mojej mamy, obyło się bez efektu 'klejenia',ale włosy nie były super miękkie czy bardziej błyszczące (mamy inne typy/porowatości włosów).

Opakowanie: plastikowy słoik,z otwieranym wieczkiem zauważyłam,ze sporo osób narzeka na to opakowanie jak dla mnie jest w porządku,tylko musiałam na początku z nim powalczyć by je poprawnie otworzyć.

Dostępność: drogerie Natura

Cena: 24zł/ 300ml

Czy kupię ponownie: Nie

czwartek, 6 lutego 2020

Natura siberica extra-firming night facial mask intensywnie ujędrniająca maska do twarzy na noc dla wszystkich typów skóry - recenzja

Opis:
"Naturalna intensywna maska do twarzy na noc na bazie oleju cedrowego opracowana specjalnie dla regeneracji skóry podczas snu. Maska sprzyja aktywnej regeneracji komórek, zwalnia procesy starzenia się skóry, przywraca skórze miękkość i sprężystość."



Skład: 



  • Aqua (Water)
  • Caprylic/capric Triglyceride
  • Kaolin
  • Glyceryl Stearate SE
  • Cetearyl Alcohol
  • Octyldodecanol
  • Coco Caprylate/ Caprate
  • gliceryna
  • Oenothera Biennis (Evening Primrose) Oil [1]
  • Amaranthus Caudatus Seed Oil [1]
  • Rosacanina(Rosehip) Fruit [1]
  • Pinus Sibirica Seed Oil Polyglyceryl-6 Esters PS
  • Cetraria Nivalis Extract
  • Rhodiola Rosea Root Extractwh
  • Achillea Asiatica Extract
  • Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Water [1]
  • Calendula OffIcinalis (Calendula) Flower Extract [1]
  • Spiraea Ulmaria Extract [1]
  • Melissa Officinalis Flower/Leaf/Stem Water [1]
  • Saponaria Officinalis Root Extract [1]
  • Tocopherol
  • Sodium Stearoyl Glutamate
  • Xanthan Gum
  • Benzyl Alcohol
  • Dehydroacetic Acid
  • Sodium Benzoate
  • Potassium Sorbate
  • Parfum (Fragrance)
  • Linalool [2]

    1. z kontrolowanych upraw ekologicznych
    2. z naturalnych olejków eterycznych


    Kolor: lekko żółty

    Konsystencja: lekka, lejąca

    Zapach: słodki

    Pojemność: 75ml

    Działanie: nie wiedziałam czego się po niej spodziewać, pożyczyłam ją od mamy bo to ona sobie ją zakupiła,ale jest do wszystkich typów skóry,a ja z braku stricte gotowych maseczek ją wypróbowałam. Co ciekawe jest pewna niezgodność w tłumaczeniu 'instrukcji' jej użytkowania wedle tubki i instrukcji po angielsku wynika,że nie trzeba jej spłukiwać. Natomiast polska instrukcja każe ją zmyć po 15 minutach. Ja zostawiłam ja na noc i zdziwiło mnie to,że nie czułam nawilżenia, wiem,że nie jest to maseczka stricte nawilżająca,ale myślałam,że trochę ją nawilży, (na jednej ze stron jest reklamowana jako odżywcza) ale tak się nie stało. Nie wysuszyła też skory,nie ubrudziła poduszki. Dla mnie produkt nijaki, nie zaszkodziła, nic specjalnie nie zrobiła.

    Opakowanie: miękka tubka, trzeba uważać by nie wycisną jej za dużo. Tubka jest zabezpieczona folią (nie zrobiłam zdjęcia). 

    Wydajność: biorąc pod uwagę konsystencję to podejrzewam,że średnio.

    Dostępność: drogeria Hebe, sklepy internetowe

    Cena: 17-31zł

    Czy kupię ponownie? Nie


    środa, 5 lutego 2020

    Bania Agafii Łaźnia Agafii, Pomarańczowe masło do ciała ujędrniające- recenzja


    Opis:

    Skład: Aqua, Stearic Acid, Glyceryl Stearate, Cetyl Palmitate, Simmondsia Chinensis Seed Oil (simondsja chińska), Glycerin, Lavandula Angustifolia Flower Wax (wosk kwiatowy), Panthenol, Citrus Aurantium Amara Flower Oil (olej pomarańczowy), Organic Hippophae Rhamnoides Seed Oil (organiczny olej z nasion rokitnika), Phellodendron Amurense Bark Extract (korkowiec amurski), Parfum, Potassium Hydroxide, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid.

    Konsystencja: bardzo specyficzna w dotyku coś pomiędzy kremowym budyniem,ale tylko z wierzchu nałożone na ciało staje się masłem/kremem.

    Zapach: intensywny kwiatowy, przypominający mi odświeżacz powietrza

    Kolor: rozbielona pomarańcz

    Działanie: pisząc tę recenzję dowiedziałam sie,że to masło jest ujędrniające. Masło szybko się wchłania, bardzo dobrze nawilża skórę suchą (wystarczy się nim posmarować raz na kilka dni), jedyny dla mnie mankament to intensywny zapach.

    Opakowanie: plastikowy słoik z zakrętką, z plastikową przezroczystą wkładką

    Pojemność: 300ml

    Dostępność: sklepy internetowe

    Cena: 14-25zł

    Czy kupię ponownie: Nie.

    sobota, 4 stycznia 2020

    Mini recenzje zbiorcze naturalne niewypały: Marolou Bio,mokosh, anwen i yope

    Dawno nie było tu notki w tym stylu, szczerze sama zapomniałam o takiej formie wpisu. W związku ,że trafiło się kilka produktów o których mam krótkie zdanie postawiłam je tu zamieścić. 

    Marolou Bio płyn micelarny

    Działanie: Ładnie odświeża i zmywa makijaż, niestety mnie uczula (czerwone placki i nieprzyjemne doznania na skórze), jest bezzapchowa, mimo niewielkiej pojemności wydaje się być wydajna. Zakupiłam w drogerii hebe,szczęśliwie na promocji . 

    Mokosh specjalistyczny balsam antycellulitowy wanilia z tymiankiem
     Próbkę dostałam przy zakupach internetowych, balsam miał standardową konsystencje, szybko się wchłaniał, nie jestem w stanie ocenić nawilżenia bo nie starczył mi nawet na jedną kończynę xD Za to miał intensywny zapach, szczerze liczyłam na inną nutę, dla mnie okazał się za ciężki.

    Prawdziwe rozczarowanie przyszło o dwóch markach o których słyszałam, yope znam z widzenia od dawna zarówno z eko sklepów jak i z blogosfery, raz zakręciłam się wokół ich kremu do rąk (nie oszukujmy się to ten zapach herbaty),ale okazało się,że to lekki kremik więc podziękowałam. Wiem,tez że ich produkty słyną z intensywnych zapachów co mnie do nich nie przyciągało. O marce Anwen dowiedziałam się stosunkowo niedawno, zdziwiło mnie pozytywnie  jak łatwo dostępne są jej produkty dosłownie spotykałam je na półce w hipermarkecie. Przy okazji internetowych zakupów stwierdziłam,że wrzucę i próbki. Mam włosy do ramion więc produkty do włosów zużywają się u mnie bardzo powoli więc wolę zainwestować wpierw w próbkę by wiedzieć czy warto.

    Anwen kokos i glinka maska do włosów nisko porowatych. 

    Sam pomysł na podział produktów zgodnych z ich porowatością uważam,za świetny. Grafiki czyli wizualna część również na plus zarówno na próbkach jak i pełnowymiarowych opakowaniach, zdarzają się zabawne nazwy.
    Opis i skład:

    Konsystencja: ok, nie mega gęsta,nie spływająca

    Zapach: czytałam o tym wcześniej,ale jakoś nie brałam specjalnie pod uwagę,ale naprawdę dla mnie do kostki do czyszczenia toalety bym nie porównała (co widziałam na wizazu), ale do mleczka do czyszczenia płytek owszem połączonym  z płynem do mycia naczyń, na szczęście nie jest ostry/mocny i nie czuć go na włosach. Uff

    Wydajność: użyłam jej 3 razy,ale cała saszetka starcza na 5-6 użyć na krótkich lecz gęstych włosach. 

    Cena próbki: ok.3 zł za 10ml

    Działanie: nakładana na wcześniej olejowane włosy dawała dla mnie bardziej efekt odżywki niż maski, co mnie zdziwiło (nie pamiętałam z opisu,że ma takie właściwości) ,trochę działała na poszerzenie objętości, ale zdecydowanie mniej niż szampon wierzbicki&schmidt, nie zauważyłam większego nawilżenia, włosy nie były po niej suche,ale nie specjalnie miękkie, nie tak miękkie i wygładzone jakie mogą/umią być. Bez oleju efekt był o wiele wiele mniejszy i jeszcze mniej odczuwalny. Porównałabym jej działanie solo z bardzo lekką przeciętną odżywką, bez szału. trzeba wsiąść pod uwagę,że używałam tego produktu w lato kiedy nie jest zimno i włosy są w lepszej kondycji, nie wyobrażam sobie używanie jej w zimie czy na jesieni. 

    Dostępność: drogerie kontigo, drogerie internetowe

    Yope odżywka do włosów normalnych mleko owsiane miniaturka

     Opis:
    "Naturalna odżywka do włosów normalnych – wzmacnia, nadaje miękkość i połysk, ułatwia rozczesywanie. Charakter zapachu: sielski, przyjemny, naturalny, ciepły, jak aromat świeżo skoszonego zboża."



    Zapach: słodki, ale nie za słodki, nie przeszkadza

    Konsystencja: gęstsza niż maska Anwen, do tego stopnia,że mimo pełnego opakowania musiałam naciskać plastik by ją wydobyć. 

    Działanie: ze wszystkich odżywek yope ta najbardziej do mnie przemawiała, nałożona na olej była ok bez szału ,natomiast bez oleju efekt wgl. do mnie nie trafiał, było czuć,że czegoś się użyło ,ale podobnie jak w przypadku maski od anwen włosy nie były specjalnie miękkie, wygładzone czy sypkie,a na drugi dzień to jakby się niczego nie użyło. Dla mnie wypadła gorzej niż maska Anwen. trzeba wsiąść pod uwagę,że używałam tego produktu w lato kiedy nie jest zimno i włosy są w lepszej kondycji, nie wyobrażam sobie używanie jej w zimie czy na jesieni. Zastanawia mnie to,czemu się nie dogadaliśmy używałam już maski z proteinami przecznicy i działała super tyle,że była na silikonach. Ostatnio nie używałam preparatów proteinowych więc przeproteinowanie też odpada. 

    Wydajność: przy mojej długości włosów to pewnie na kilka miesięcy, użyłam jej 3 razy i wiem ,że ja już jej używać nie będę,choć miałam najlepsze chęci. Może stwierdzicie,że to za krótki czas by ją scharakteryzować,ale dla mnie nie, znam i mam produkty które są naturalne i ich działanie pokazuje się na już i szczerze mówiąc nie chcę kombinować z tą odżywką,nie powiem zniechęciłam się do jej dalszego używania i wypatrywania lepszych rezultatów. 

    Cena miniatury: 5 zł bez grosza/ 40ml

    Dostępność: drogerie kontigo, drogerie internetowe

    Mimo tej przygody, nie zakańczam znajomości z naturalną pielęgnacją, cieszę się,że zakupiłam próbki,a nie pełnowymiarowe opakowania. Udało mi się odkryć produkty naturalne które dają super efekty do których wracam i nie raz ratowały moje włosy czy skórę. Jak się przekonałam nie muszą być drogie,a skuteczne i wydajne (sprawdziłam gdy miałam długie włosy). Tym postem nie chcę was zniechęcić do tych produktów, tylko zdać relację z tego,że nie są dla mnie. Macie coś z tych marek? Jakie są wasze wrażenia z ich stosowania? 

    poniedziałek, 30 grudnia 2019

    equilibra Extra dermo żel aloesowy multi active - recenzja

    Opis:
    "98% ALOESU (Barbadensis Miller)
    Produkt naturalny, kojący, pełna ochrona skóry. Idealny w wielu przypadkach podrażnień i uszkodzeń skóry takich jak: otarcia, odciski, oparzenia, poparzenia słoneczne, zapalenie dziąseł, pęcherze, podrażnienia spowodowane poceniem się, depilacją i goleniem.
    Dermo-Żel dzięki wysokiej zawartości aloesu posiada właściwości nawilżające i przeciwzapalne.
    Polecany jest dla skóry normalnej, wrażliwej jak również do cery podatnej na trądzik. Stosowany na zdrową skórę, odświeża i regeneruje sprawiając, że staje się ona przyjemna i aksamitna w dotyku."

    Skład: przejrzałam sporo żeli aloesowych i ten okazał się mieć najlepszy skład


    Konsystencja: żelowa,ale należąca do tych rzadszych, łatwo wycisnąć go za dużo

    Kolor: przezroczysty, lekko zamglony

    Zapach: ten produkt uświadomił mi,że kosmetyki z aloesem zupełnie nie pachną jak aloes xD Ciężko go opisać, nie jest drażniący po prostu specyficzny.

    Działanie: żel jest bardzo wszechstronny, za zazwyczaj używam go do domowej maseczki z węgla na nos, ale przydał się również w poparzeniu słonecznym mojej mamy czy jako baza do domowych maseczek.

    Opakowanie: miękka tuba,łatwo wydobyć z niej produkt.

    Pojemność: 150 m (jest jeszcze 75ml)

    Dostępność: apteki, niektóre drogerie

    Cena: ok. 17-26 zł

    Czy zakupię ponownie: owszem