Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki wegańskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki wegańskie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 marca 2020

Polny Warkocz rumiankowa esencja micelarna naturalny płyn do demakijażu - recenzja

Opis:
"Perfekcyjnie usuwa makijaż oraz oczyszcza cerę. Działa łagodząco, rozjaśniająco i nawilżająco. Pozostawia cerę uspokojoną i gładką. W 100% naturalna.
Esencja przeznaczona do demakijażu twarzy i oczu polecana do cery wrażliwej oraz trądzikowej. Łagodna dla skóry skutecznie usuwa resztki kosmetyków makijażowych, pozostawiając skórę czystą i świeżą. Zawiera hydrolat z rumianku rzymskiego wykazujący działanie łagodzące i kojące. Gliceryna roślinna i d-pantenol poprawiają poziom nawilżenia i przeciwdziałają nadmiernemu wysuszeniu naskórka. Dzięki mieszaninie wyselekcjonowanych enzymów działa przeciwstarzeniowo, rozjaśniająco i uspokajająco. Enzymy te są naturalnym surowcem certyfikowanym EcoCert i Natural Product Association. Zawiera układ DHA-BA – jeden z najbezpieczniejszych konserwantów dopuszczonych przez EcoCert do stosowania w kosmetykach organicznych przeznaczonych również dla dzieci i alergików."


Skład:
Aqua, Anthemis Nobilis Flower Water, Polyglyceryl-4-Caprate, Panthenol, Glycerin*, Saccharomyces Ferment Filtrate*, Benzyl Alcohol**, Dehydroacetic Acid**
*składnik pochodzenia roślinnego
**układ konserwujący rekomendowany przez Eco-cert do stosowania w kosmetykach organicznych


Zapach: bezwonny

Kolor: bezbarwny

Konsystencja: jak woda

Działanie: szczerze mówiąc nie wiedziałam czego się spodziewać, wrzuciłam przy internetowych zakupach i to był strzał w 10! To świetny płyn, zmywa szybko, bezproblemowo i wszystko od szminek, przez cienie po tusze. nie raz zdarzało mi się nim przemywać twarz dla odświeżenia czy zamiast żelu do mycia,w tej roli też spisał się świetnie, nie ściągał skóry. Ma świetny naturalny skład. Jest to produkt polski (ja nie przywiązuje do tego wagi,ale pewnie komuś ta informacja się przyda).

Opakowanie: szklana zgrabna butelka, z plastikowym odkręcanym zamknięciem na klik. wygląda prze uroczo, dodaje takiego rustykalnego stylu zarówno na półce w łazience czy w pokoju, szkoda,że nie ma większych pojemności.

Dostępność: drogerie internetowe, w kilku miastach w pojedynczych sklepach (na stronie producenta jest ich spis)

Cena: 11-14zł/100ml

Czy zakupię ponownie? Absolutnie,że tak!

sobota, 21 marca 2020

Hurraw! papaya i ananas - recenzja balsamu do ust

Opis:
"Soczysty duet oleju z nasion papai i smaku słodkiego ananasa.
Podstawowym składnikiem balsamu jest tłoczony na zimno olej z nasion papai (bogaty w kwasy tłuszczowe, działa nawilżająco i przeciwzapalnie).
Stworzony wyłącznie z naturalnych, organicznych składników."

Skład: Carthamus tinctorius (safflower) seed oil*, Euphorbia cerifera cera (candelilla) wax, Carica papaya (papaya) seed oil, Cocos nucifera (coconut) oil*, Ricinus communis (castor) seed oil*, Theobroma cacao (cacao) seed butter*, Simmondsia chinensis (jojoba) seed oil*, Olea europaea (olive) fruit oil*, Aroma, Tocopherol, Helianthus annuus (sunflower) seed oil
*certified organic ingredient  69% organic  15% wild grown  100% natural

Kolor: żółty w sztyfcie na ustach bezbarwny

Konsystencja: masełkowata,ale nie tak miękka jak make me bio
Zapach: delikatny na początku ledwo wyczuwalny,z czasem go czuć,ale jest wciąż delikatny ja wyczuwam w nim nutkę kakaa jeszcze.
Działanie: choć mam suche usta w okresie lata mogę pozwolić sobie na lżejszy balsam, polowałam na coś bez oleju rycynowego, który moje usta kochają,ale chciałam dać im przerwę i nie wiem jak to się stało byłam przekonana,że ten balsam go nie ma,a ma pod koniec,ale do rzeczy wystarczy,że posmaruję nim usta na noc i są nawilżone na cały dzień. ciesze się,że je rzeczywiście nawilża nie tylko natłuszcza. Spotkałam się z opiniami,że nie nada się dla mocno spierzchniętych ust, nie mogę wypowiedzieć się w tej kwestii,ale podejrzewam,że przez tę konsystencję w okresie grzewczym może średnio się sprawdzić  - to moje przypuszczenia.  Jest mnóstwo wariantów tych pomadek które nie różnią się tylko zapachem czy opakowaniem,ale również elementami składu.
Wydajność: przez konsystencję uważam,że średnia. 
Opakowanie: standardowy sztyft z pokrętłem lekko spłaszczony przez to z góry przypomina kształt owalny, dobrze leży w dłoni. 
Dostępność: sklepy ekologiczne z działem kosmetycznym, drogerie internetowe
Cena: 17 - 23zł

piątek, 13 marca 2020

Pierwszy mineralny cień do powiek Nabla Eternity przestroga i recenzja

Tytuł tego wpisu może brzmieć groźnie,ale nie ma w tym nic strasznego. Od kilku miesięcy szukałam kobaltowego cienia, w tamtym czasie nie było tak dużo opcji jak chociażby kolaboracja wibo i zmalowanej czy matowy kobalt z paletki lovely. Natknęłam się za to na cienie Nabli i neve cosmtics obie marki mineralne,nie zależało mi na tym,a na kolorze. Po bliższym (na ile bliższe może być przeglądanie zdjęć swatchy w internecie),zdecydowałam się na cień Nabli o jakże czarującej nazwie "Eternity". Swoją drogą na swatchach w grafice wygląda fenomenalnie inna sprawa,że w rzeczywistości tak nie jest. Pomijając mój lekki zawód kolorem który po prostu okazał się bardziej przydymiony,ciemny. To największy szok przyszedł podczas pierwszych makijaży. Prawda jest taka,że nie wiedziałam nic o mineralnych cieniach (oprócz tego,że istnieją). Praca z nimi okazała się o wiele trudniejsza. To kwestia nastawienia i przyzwyczajenia. I wynika z ich składu, przez to,że są naturalne nie ma w nich silikonów dzięki którym można budować niemal nieskończone warstwy w makijażu oka. Przy cieniach mineralnych jest to ograniczone. Makijaż nimi jest wykonalny, po prostu przebiega inaczej i efekty są trochę inne (zwłaszcza u osoby która styka się z nimi po raz pierwszy). Przed zakupem mineralnych cieni warto zorientować się jak wygląda praca z nimi np. obejrzeć filmik czarszki pt "jak nakładać cienie mineralne" (co zrobiłam dopiero po jego zakupie). Wykonałam z jego udziałem kilka makijaży (niestety nie mam już zdjęć) ,ale nie było to łatwe, zeszło o wiele dłużej niż standardowy make up. Efekty były ładne. Nie chcę was zniechęcić do mineralnego makijażu, bo idea,składy są świetne, tylko przestrzec przed zauroczeniem się kolorem kosmetyku i nie sprawdzeniu jego właściwości.

Opis:
"Pojedynczy Cień do powiek NABLA Eternity - wkład do paletki magnetycznej. 
  • wysoce napigmentowany
  • nie zawiera parabenów, pochodnych ropy naftowej, sylikonów
  • testowany dermatologicznie
  • opracowany aby zminimalizować ryzyko alergii"


Skład: mica, talc, diisopropyl sebacate, squalane, zinc stearate, tocopherol, prunus armeniaca kernel oil, macadamia ternifolia seed oil, benzyl alcohol, dehydroacetic acid. [+/− (may contain): ci 77891, ci 77491, ci 77492, ci 77499, ci 77510, ci 77007, ci 77288, ci 77289, ci 77742, ci 15850, ci 19140, ci 74260].

Konsystencja: pośrednia, nie super kremowa,nie kredowo sucha

Pigmentacja i kolor: na palcu wydawała się dobra,lecz na swatchach już nie specjalnie, na oku względnie ok ,ale przy blednowaniu kolor się rozmywa,trzeba dokładać i tak w kółko.
od dołu 1 pociągnięcie i mała ilość i wyżej większa ilość cienia


od dołu 1 pociągnięcie i mała ilość i wyżej większa ilość cienia

Aplikacja: zdecydowanie palcem, na pędzelku kolor ciężko i długo się buduje,lecz przy blednowaniu efekt nakładania bardzo szybko ginie.

Trwałość: krótka, ale do plusów należy to ,że bardzo łatwo się zmywa

Wrażenia: przez swoje własne nie zagłębienie się w temat minerałów zakupiłam kota w worku, z którym kiepsko się dogadałam. Zwłaszcza przy nakładaniu go pędzlem, zanim kolor się przeniósł i ujawnił trzeba była sporo machać łapką, lecz przy blendowaniu kolor łatwo się wybijał i gdyby tylko to,lecz nie da rady nakładać ilu warstw chcemy w pewnym momencie nie można już nic dołożyć. Kolor mimo,że ciemniejszy nadal robi wrażenie i był mimo wszystko pocieszeniem. To nie jest zły kosmetyk,ja po prostu nie przeczytałam instrukcji, nie przyjrzałam się bliżej jego budowie. Póki co nie zmieniam makijażu oka na mineralny, choć kolory potrafią kusić. Obecnie zdecydowałam się na jego odsprzedaż zainteresowane osoby niech się zgłoszą w komentarzach.

Opakowanie: to najgorsze opakowanie wkładu jakie miałam, aż dziwiłam sie,że dotarł on cały,a nie popękany był to kawałek kartonu z folijką. Przeniosłam go do pustego opakowania po cieniu z my secret.

Dostępność: tylko internet

Cena: 29zł/ 2,5g

Czy zakupię ponownie: Nie planuje.

niedziela, 8 marca 2020

Feel Free, Moisturizing Day Cream recenzja

Opis:
"Nawilżający krem do twarzy poprawia elastyczność skóry i chroni ją przed szkodliwym wpływem środowiska. Zawiera naturalne oleje z granatu, arganowy, awokado, ekstrakty z rumianku i aloesu."

Skład:
Konsystencja: standardowa

Zapach: tutaj tkwi szkopuł, nie wiem jak go określić mi nie podpadł i mnie denerwował na tyle,że przez to przestałam go używać. Zanim go kupiłam natknęłam się na skrajne opinie od tego,że jest delikatny po opinie gdzie zapach był minusem tego kremu i u mnie również tak jest.

Działanie: na mojej normalnej/mieszanej cerze nie powodował wzmożonego przetłuszczenia, nawilżał ok ,na ciepły okres wiosenny w porządku. Szybko się wchłaniał. Mysle,że nie powinien robić problemów jako krem pod make up.

Opakowanie: miękka tubka,z drewnianą nakładką na zakrętkę co dodaje takiego miłego akcentu.

Cena: 20 zł /50ml, często na promocjach za ok. 16zł

Dostępność: drogerie Hebe

czwartek, 6 lutego 2020

Natura siberica extra-firming night facial mask intensywnie ujędrniająca maska do twarzy na noc dla wszystkich typów skóry - recenzja

Opis:
"Naturalna intensywna maska do twarzy na noc na bazie oleju cedrowego opracowana specjalnie dla regeneracji skóry podczas snu. Maska sprzyja aktywnej regeneracji komórek, zwalnia procesy starzenia się skóry, przywraca skórze miękkość i sprężystość."



Skład: 



  • Aqua (Water)
  • Caprylic/capric Triglyceride
  • Kaolin
  • Glyceryl Stearate SE
  • Cetearyl Alcohol
  • Octyldodecanol
  • Coco Caprylate/ Caprate
  • gliceryna
  • Oenothera Biennis (Evening Primrose) Oil [1]
  • Amaranthus Caudatus Seed Oil [1]
  • Rosacanina(Rosehip) Fruit [1]
  • Pinus Sibirica Seed Oil Polyglyceryl-6 Esters PS
  • Cetraria Nivalis Extract
  • Rhodiola Rosea Root Extractwh
  • Achillea Asiatica Extract
  • Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Water [1]
  • Calendula OffIcinalis (Calendula) Flower Extract [1]
  • Spiraea Ulmaria Extract [1]
  • Melissa Officinalis Flower/Leaf/Stem Water [1]
  • Saponaria Officinalis Root Extract [1]
  • Tocopherol
  • Sodium Stearoyl Glutamate
  • Xanthan Gum
  • Benzyl Alcohol
  • Dehydroacetic Acid
  • Sodium Benzoate
  • Potassium Sorbate
  • Parfum (Fragrance)
  • Linalool [2]

    1. z kontrolowanych upraw ekologicznych
    2. z naturalnych olejków eterycznych


    Kolor: lekko żółty

    Konsystencja: lekka, lejąca

    Zapach: słodki

    Pojemność: 75ml

    Działanie: nie wiedziałam czego się po niej spodziewać, pożyczyłam ją od mamy bo to ona sobie ją zakupiła,ale jest do wszystkich typów skóry,a ja z braku stricte gotowych maseczek ją wypróbowałam. Co ciekawe jest pewna niezgodność w tłumaczeniu 'instrukcji' jej użytkowania wedle tubki i instrukcji po angielsku wynika,że nie trzeba jej spłukiwać. Natomiast polska instrukcja każe ją zmyć po 15 minutach. Ja zostawiłam ja na noc i zdziwiło mnie to,że nie czułam nawilżenia, wiem,że nie jest to maseczka stricte nawilżająca,ale myślałam,że trochę ją nawilży, (na jednej ze stron jest reklamowana jako odżywcza) ale tak się nie stało. Nie wysuszyła też skory,nie ubrudziła poduszki. Dla mnie produkt nijaki, nie zaszkodziła, nic specjalnie nie zrobiła.

    Opakowanie: miękka tubka, trzeba uważać by nie wycisną jej za dużo. Tubka jest zabezpieczona folią (nie zrobiłam zdjęcia). 

    Wydajność: biorąc pod uwagę konsystencję to podejrzewam,że średnio.

    Dostępność: drogeria Hebe, sklepy internetowe

    Cena: 17-31zł

    Czy kupię ponownie? Nie


    niedziela, 24 marca 2019

    Lavera Basis Sensitiv Żel do mycia- recenzja


    Opis:

    Skład:

    Konsystencja: standardowa

    Kolor: przezroczysty

    Zapach: specyficzny, jak olejek eteryczny

    Działanie: nie zostawią ściągniętej twarzy,ani nie przesusza skóry. Na czym mi najbardziej zależało,więc duży plus . Nie zauważyłam by ją nawilżał jak żel aloesowy benecosu który jest nie do dostania. Nie używam go do demakijażu więc nie wypowiem się w tej kwestii.

    Opakowanie: miękka tubka z mocnym zatrzaskiem

    Pojemność: 125ml

    Dostępność: drogerie z kosmetykami naturalnymi, sklep ze zdrową żywnością z działem kosmetycznym (tam go kupiłam)

    Cena: ok.23zł

    Czy zakupię ponownie? Tak

    poniedziałek, 14 stycznia 2019

    Lavera maseczka nawilżająca Bio-dzika róża, bio-orzechy makadamia i bio-awokado- recenzja

    Opis:
    "Maska pielęgnacyjna z bio-różą, bio-olejami z awokado i makadamia jest przeznaczona do pielęgnacji skóry suchej i wymagającej. Zawiera oleje z awokado, który dba o utrzymanie odpowiedniej wilgoci w skórze i wspomaga regenerację komórek oraz olej z orzechów makadamia, które wygładzają skórę. Roślinny fluid z dzikiej róży dodatkowo nawilża. 

    Olej z awokado zapobiega utracie wilgoci i wspiera regenerację komórek.

    Olej z orzechów makadamia wygładza skórę.

    Fluid z dzikiej róży nawilża skórę.

    Maska pielęgnacyjna z bio-różą, bio-olejami z awokado i makadamia zawiera naturalne składniki roślinne pochodzące z upraw ekologicznych, kontrolowanych dzikich zbiorów i z własnej produkcji. Kosmetyk wegański."

    opakowanie składa się z 2 takich saszetek,zapomniałam zrobić zdjęcia przed zużyciem poprzedniej ;)

    Skład:
    wodno-alkoholowy wyciąg z dzikiej róży*, oliwa z oliwek*, masło shea*, gliceryna roślinna, celuloza, alkohol tłuszczowy, olej z awokado*, lecytyna, ksantan, utwardzony olej kokosowy, olej z orzecha makadamia*, olej z pestek brzoskwinii*, bio-fluid z dzikiej róży*, ekstrakt z czarnego bzu*, kwas hialuronowy, witamina E, sterole roślinne, olej migdałowy, olej z jojoby*, olej z kwiatu słonecznika, witamina C, mieszanka olejków eterycznych 

    Kolor: biały

    Konsystencja: gęstego kremu

    Zapach: połączenie róży i dziecięcej pasty do zębów

    Pojemność: 10ml

    Działanie: mam cerę mieszaną (tłuste T i normalne policzki) i zostawiona do wchłonięcia na strefie T było to już za dużo,natomiast przy zmyciu spoko. Pozostawiona do wchłonięcia zostawia uczucie,że coś na twarzy mamy przez jakiś czas,potem te uczucie znika (przy regularnym uzywaniu w ogóle ginie). Zaskoczyła mnie ogromnie kiedy przesuszyłam sobie partie twarzy i aplikacja kremu niewiele zdołała zrobić,natomiast ta maseczka rozwiązała sprawę w zaledwie 2 dni (jakby zebrać ten czas to wyszedł by 1). Po suchości nie było ani śladu.

    Wydajność: na ogół nie pisze o tym,bo ciężko to ocenić/wymierzyć natomiast ta maseczka zadziwiła mnie również pod tym kątem starczyła na więcej aplikacji niż inne. Nie napiszę na ile dokładnie bo czasem używałam jej tylko na konkretne partie twarzy.

    Dostępność: sklepy stacjonarne typu helfy i sklepy internetowe

    Cena: 9zł za 2 saszetki

    Czy kupie ponownie: prawdopodobnie tak

    sobota, 15 grudnia 2018

    Lavera łagodny krem nawilżający z wyciągiem z bio-jojoba i bio aloesu - recenzja


    Opis:
    "Lekka formuła nawilżająca kremu z witaminą E pozwala utrzymać optymalne nawilżenie skóry.
    Przeznaczony do cery normalnej. Zawiera naturalne składniki roślinne pochodzące z upraw ekologicznych, kontrolowanych dzikich zbiorów i z własnej produkcji.
    100% naturalny kosmetyk, wegański."


    Skład:

    Konsystencja: przypomina nią bardziej krem do twarzy, bo jest lekko lejąca prze 3/4 opakowania, pod koniec jest już gęstsza (nie spływa po przechyleniu opakowania jak to było z 3/4 zawartości)

    Zapach: trudny do scharakteryzowania, nie jest dla mnie ani super ani zły

    Kolor: biały

    Działanie: krem dostałam w prezencie,sama bym go nie wybrała bo jest przeznaczony do skóry normalnej,a ja mam suchą skórę ciała. Zdecydowałam się go jednak wypróbować. Po posmarowaniu skóra była nawilżona,ale tylko tego dnia. Na drugi nie była sucha,ale też nie nawilżona tak jak lubię. Skończyło się na tym,że przez ok. 5-6 dni smarowałam się nim pod rząd i tu niespodzianka po tym czasie przed 1 dzień dłużej była nawilżona,jednak kolejnego łydki były już sucha we,w innym dniu po porannym smarowaniu pod wieczór skóra była miejscami sucha. Skończyło się na tym,że smarowałam się nim codziennie na stałe. Nie jest to krem którym smarowanie się raz na kilka dni zapewni efekt długotrwałego nawilżenia u skóry suchej. Krem szybko się wchłania,ale po tym czasem zostawia takie lekkie napięcie,które mija.
    Gdzieś wyczytałam,że sprawdził się u kogoś na twarzy, w skrócie zerknęłam na składa i stwierdziłam,że spróbuje. Na początku było ok, ale po kilku dniach zauważyłam,że mam jakieś krostki i trądzik jest zaogniony, to była jedyna nowość w pielęgnacji twarzy, odstawiłam go i najpierw zmiany złagodniały ,a po 3 dniach wszystko znikło. Producent nie zaleca stosowania go do twarzy więc to był taki mój mały eksperyment. Składowi przyjrzałam się przed chwilą i prawdopodobnie to olej sojowy który ma komedogenne właściwości.

    Opakowanie: ze względu na konsystencję przez większość zawartości, wolałabym opakowanie z pompką (właściwie takie które udaremniałoby próby wylania się go)

    Pojemność: 150 ml

    Dostępność: sklepy ze zdrową żywnością  z działem kosmetycznym, internet,

    Cena: ok.25 zł

    Czy kupię ponownie? Nie