Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Korea. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Korea. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 lutego 2014

Kiedy granice się zacierają - koreańskie programy rozrywkowe słowem wstępu + survival: WIN: Who is next?

Naprawdę długo wstrzymywałam się by wypowiedzieć się w tej kwestii, tu nie chodzi tylko o to kto wygrał, tu chodzi o sam fakt powstania tego 'show' w którym wahają się czyjeś losy. Przez jedną z najlepszych,najlepiej prosperujących,najpopularniejszych i najbardziej wymagających wytwórni której artystów uwielbiam mowa oczywiście o YG.

Programu survialowe w przemyśle muzycznym są powszechne,przyjęte za pewna stałą. Od czegoś trzeba zacząć,prawda? W Polsce zazwyczaj przyjmuje się pomysły innych państw i ich realizacja przebiega na ich warunkach (np. X Factro,bitwa na głosy, mam talent). W Korei również są bardziej światowe serie,ale największą popularność, zainteresowaniem cieszą się programy oparte na ich pomysłach i w ich wykonaniu. Są to głównie programy rozrywkowe o kilkunastu już   wam pisałam. Szczególnym trendem,jest tworzenie kilkunastu odcinków dotyczących konkretnej grupy muzycznej zarówno na początku jak i w trakcie ich kariery. Programy tego typu teoretycznie mają opowiadać o tworzeniu muzyki i dążeniu do swoich marzeń,w rzeczywistości wygląda to trochę inaczej. Wiele zależy od wytwórni która podejmie wyzwanie i ogłosi udział debiutującym czy też 'starych bywalców' w wzięciu udziału w takim show. I od tego czy chce by ludzie pokochali ich muzykę czy ich osobiste historie i na ich podstawie zapoznali się z ich twórczością.

Spotkałam już kilkukrotnie obie koncepcje przyjęte przez siły wyższe, objawione i dotąd nie planowałam o nich pisać, rozprzestrzeniać komercji? Nadal nie chcę i to nie jest w moim 'interesie',ale moje nastawienie do pisania o tym,zmieniło się po wyemitowaniu tytułowego 'WIN;Who is next? ' Szczerze mówiąc,kiedy dowiedziałam się o powstaniu tego programu,nie chciałam go oglądać, domyślałam się,że nie będzie to słoneczna historia niczym z 'camp rock'-u ,a zarówno psychiczne jak i fizyczne piekło. Ale pewnego dnia stwierdziłam,ze luknę tylko na chwilę i tak wciągnęłam 11 odcinków. I jak się spodziewałam była to historia 11 młodych zdolnych,w wieku od 16-22 bodajże. Którzy przez od roku do 4 lat wiedli swoje życie w cieniu bycia stażystą (trainee) rezygnując z wypadów z przyjaciółmi, opuszczając rodzinne domy (większość jest spoza SEULU) i każdego dnia ciężko pracując by zostać piosenkarzem/raperem. Poznajemy ich osobowości (tyle ile się da,wiedząc,że wokół ciebie i tego gdzie się pojawisz stoi tłum ludzi z wymierzonym obiektywem) ,częściowo historie oraz talent. I to mnie właśnie ujęło, ich zdolności. Ich występu są na naprawdę wysokim poziomie podobnie jak CL byłam w szoku,ze tak długo trzymają ich bez debiutu.

!więcej o samych uczestnikach oraz ich wcześniejszym pojawieniem się w kpopie w następnym poście!



I teraz jedno z ważniejszych faktów dotyczących samej struktury survivalowego programu. Tych 11 młodych ćwiczyło w różnych składach ,a podczas powiedzmy co miesięcznych  bitw (forma egzaminu ze śpiewu,tańca w grupach) jedni odpadali,inni przychodzili tak aż do utworzenia się ich 11. Nie jest powiedziane kiedy,ale liczy się sam fakt, rozdzielono ich na 2 drużyny nazywając ich: A oraz B. Ćwiczyli sobie razem,ciesząc się z postępów gdy nagle dowiadują się,ze będą musieli ze sobą konkurować na oczach tysięcy,a może i milionów ludzi na świecie własnie w tym programie. Ci którzy go wygrają zadebiutują pod triumfującą nazwą WINNER (zwycięzcy), ci którzy przegrają odchodzą z wytwórni na dobre.

Technicznie: Taką wiadomością rozpoczyna się pierwszy odcinek wyemitowany w lipcu 2013 roku z 11 z czego 10 to życie stażysty,występy-bitwy,próby,oraz przemyślenia. Natomiast 11 odcinek to taki backstage z ostatniej bitwy. Jakiś czas przed ukazaniem 11 odc. ukazano wycięte fragmenty zazwyczaj były to próby oraz takie codzienno -nie codzienne śmieszne wyniki bycia trainee oraz pełne wersje większości solowych utworów zaprezentowanych w programie.

Wrażenia i odczucia: Przede wszystkim nie dowierzanie,że yg zaczęło preferować taki sposób promocji. Ok wcześniej przy big bang (big bang documentary) czy 2ne1 tv season 1, przedstawiono trochę ich życia jako stażyści,ale nie do tego stopnia przede wszystkim skupiano się na ich umiejętnościach nabytych i tych z którymi przyszli. Ale nie stworzono dramatycznego show. Program moim skromnym zdaniem należy po części do obu koncepcji o których pisałam wyżej, ponieważ choć mamy sporą dawkę personalnych informacji to i tyle ich wysiłków zarówno jeśli chodzi o umiejętności taneczne jak i wokalne.

TEAM B









TEAM A





 Oglądając 'WIN;Who is next?' rzuca się w oczu podstawowy fakt,ogromnych zmian które zaszły przez te kilka lat od debiutu big bang czy żeńskiego odpowiednik czyli 2ne1 czy wielu innych grup jak 2pm, wonder girls (jyp). Która jest widoczna gołym okiem, albowiem mimo całego ubóstwiania pięknych ,młodych zdolnych. Była pewna granica między talentem ,a byciem wyłącznie ładną buzią. Lata treningów robiły swoje,ale nie podejmowano się (przynajmniej nie filmowano tego) takich obrotów gdzie image przed debiutowy (przed oficjalnym debiutem zespołu,nie grupy a/b/c..) był pewnego rodzaju punktem kulminacyjnym dla całego kształtu. Jeśli big bang dosięgnął by ten 'trend' kariera Deasunga mogłaby odwrócić swój bieg (jak wiemy sam wielokrotnie,jak i reszta załogi bb mówiła o jego złym guście xD). W każdej minucie, świecą firmowe ciuchy, zegarki, buty i cała reszta. A 'bitwy' są istnym pokazem mody (team b - turn all the lights/team a - new day). Można by pomyśleć,że to na potrzeby programu,ale 'zapowiedzi' takiego obrotu można było się spodziewać już wcześniej,nie spodziewałam się ,że zostanie ukazany aż tak dosłownie.

O finałowym odcinku, oficjalnych bitwach:
O wyniku całej rozgrywki wiedziałam wcześniej zanim się zaprzyjaźniłam z która kol wiek z drużyn. Przez pierwsze bo ja wiem 2-3 odcinki, nie czułam się jakoś powiązana w te rozgrywki, sama nie wiem w którym momencie bardziej wczułam się w ich sytuację.
 Podobny wiek, walka o marzenia. Czy to aż tak oczywiste? Patrząc na ich wewnętrzne walki, starania, upadki i klęski w pewnym momentach naprawdę łamie ci się serce,bo wiesz ,że przed nimi było tysiące innych którzy chcieli się wybić,którzy przechodzili przez to samo ,a może i więcej, ilu z nich się udało? Ilu z nich je porzuciło?
 Ilu koreańskich idolów przyznaje się,że dostali się do składu dzięki ładnej buzi/powiązaniach rodzinnych, choć przepadam za MBLAQ (Lee Joon został zatrudniony gdy robił zakupy w jakimś sklepie, Mir przyznał się,ze dostał się bez przesłuchań ponieważ jego szwagier pracował w wytwórni). Myśląc o nich pod tym względem moja sympatia zmalała,ale ich muzyka to co innego ;p Widząc upór zarówno grupy A jak i B, widz zaczyna o wiele bardziej zdaję sobie sprawę z nie sprawiedliwości które panują w tym małym świecie.

1ST  BATTLE 

'Pierwsza' bitwa będąca pierwszą jako bardziej rozpromowaną, poprzednie co miesięczne 'testy' choć częściowo również wyemitowane nie miały aż tak wielkiej wagi, ponieważ to w tych 3 bitwach i kilkunastu rundach brali udział widzowie,poprzez głosowanie  nie wytypowali zwycięzcy lecz najbardziej lubiana grupę (dopiero w 3 rundzie uległo to zmianie). Pierwsza bitwa posiada 2 rundy -  wystep wokalno-taneczny oraz występ taneczny. Wytwórnia musiała jakoś rozsławić ten show w tym celu w tej rundzie mentorami naszych bohaterów był G-Dragon oraz TAEYANG z BIG BANG. Drużyna B współpracowała z liderem, A z SOL-em. Co ewidentnie widać,gdyż to ich  utwory zostały użyte zarówno w występach tanecznych jak i wokalnych. Do tego do sędziach dołączyły dziewczyny z 2ne1 oraz reszta big bang. 



TEAM B - ONE OF A KING cover
orginal by GD

dance to GD :  THAT XX, CRAYON

 Występ do "One of a kind' szybko wpada w ucho,rap Bobby ego i B.I należy do tych charakterystycznych, wokal Jinhwan-a i Junhoe również. Myślę,że to jeden z lepszych coverów tego utworu, jeśli chodzi o występ taneczny drużyna B zawsze mnie zachwycała, ich perfekcyjność i i synchronizacja jest naprawdę rzadko spotykana ,przewodnictwo B.I nie należało do najłatwiejszych zarówno dla niego (17lat) jak i jego grupy w której Jinhwan ma 20,ale efekty ich współpracy pomimo odmienności zdań,są niesamowite. 


TEAM A singing to Taeyang NAMAN BARAWA cover

dance to Taeyang WEDDING DRESS

Drużyna A moim zdaniem nie spisała się najlepiej jeśli chodzi o Seung hoon-a (który zajmuje się choreografią)  ,szczerze mówiąc układ do weeding dress,nie przemawia do mnie do dnia dzisiejszego, ich ekspresja nie pasowała do tego utworu. Natomiast cover w wersji reagge uważam za jeden z lepszych i bardzo pomysłowych, tu naprawdę zasłużyli na pochwałę ;)

Bitwę pierwszą wygrała drużyna B.

2ND BATTLE
Tym razem mamy 3 rundy oprócz tego co wcześnie - coveru,własnej choreografii do obu to jeszcze skomponowana i napisana przez grupę piosenka. 

TEAM B dance to 

TEAM B - BABY cover
orginal by justin bieber.


TEAM B - WINNIN

Tym razem czułam się nie co zawiedziona utworem skomponowanym przez chłopaków z team b,choć beat jest całkiem niezły piosenka jest dość chaotyczna,wszystkie partie na początku wydają się do siebie nie pasować . Musiałam się z nią oswoić i teraz naprawdę sadzę,ze jest niezła. występ taneczny jest jednym z moich ulubionych jeśli chodzi o całość tego 'show'. Ich oryginalność i wychodzenia poza ramy jest niesamowita,zważając na ich młody wiek (od 17-20) uważam, że to naprawdę wyjątkowo utalentowana grupa.


TEAM A dance to Jay-Z D.O.A. Death of Autotune (Chase and Status Remix)


TEAM A - OFFCIAL MISSING YOU cover
orginal by tamia

TEAM A - SMILE AGAIN

Tym razem drużyna A,ogromnie mnie zaskoczyła szczególnie skomponowanym przez nich utworem który chodził mi długo po głowie,zarówno szybko zagnieżdżający się tekst jak i przesłanie są w niej zawarte.Głos Taehyun-a jest niesamowity!  Do dziś jest na mojej playliscie ;D Jeśli chodzi o cover również bardzo przypadł mi do gustu. Występ taneczny był dla mnie lepszy niż ten z 1 bitwy,ale mi osobiście nie pasował tam jakikolwiek i czy i kogokolwiek beatbox, Minho (którego cenie jako początkowego rapera) nie mógł w tej konkurencji brać czynnego udziału ze względu na kontuzję,z tego powodu nie wziął również udziału w występie GD jako tancerz ,ogółem nie przepadam za beat boxowaniem. Występ z GD poniżej:


Drugą bitwę wygrała drużyna A.



3RD BATTLE

Do trzech obecnych rund - występ taneczny z własną choreografią, wystep wokalny, piosenka napisana i skomponowana przez daną grupę oraz napisanie piosenki do której ,muzyką zajął się TEDDY (1 melodia - 2 aranżacje zespołu A i B). 
TEAM B dance to GD SHAKE THE WORLD,CHRIS BROWN - TURN UP THE MUSIC


TEAM B - JUST ANOTHER BOY

TEAM B - CLIMAX

To jedne z najlepszych występów grupy B - ich esencja, zarówno występ taneczny jak i ich aranżacja 'just another boy' a w szczególności 'climax'. Kiedy jej słucham,mam ciarki i jestem bliska łez,niesamowity utwór napisany przez B.I (17) i BOBBIEGO (18), to naprawdę piękna piosenka. Zamieściłam video z 11 odc.gdzie nawet ich 'przeciwnicy' nie wytrzymali.Pełne tłumaczenie możecie znaleźć u szczypty orientu ,a tu zamieszczam partię rapowaną B.I który porusza całe serce oraz refren:

Nie tylko moje
Ale życie pięciu osób niosłem na swoich ramionach
Szukając okazji, musiałem znieść wiele presji i porażek
Chcą teraz zobaczyć światło, szedłem ku przeszłości, o którą prosił mnie Bóg
Czy nie będziesz żałować? Bez wahania odpowiem: dlaczego miałbym żałować?
To, co zostanie po tej scenie
Pewnie sukces albo zostanie w tyle, włożę w to całego siebie
Nie ma następnego

Moja determinacja, która musi być inna

Nawet jeśli teraz to mój ostatni raz
Będę śpiewał, że nie żałuję, że śpiewam
Yeah dzisiaj wzlatujemy, dzisiaj wzlatujemy
W czasie, który przeminął
Nasze wspomnienia stały się piosenką
Dotykają  nieba
W tej chwili każdy dotyka nieba

TEAM A dance to JAMMIE CULLEN - DON'T STOP THE MUSIC


TEAM - JUST ANOTHER BOY

TEAM A - GO UP

Drużyna A,również pokazała na co ja stać, występ taneczny był niesamowity ,nieprzewidziany i dopracowany do perfekcji. Baardzo u mnie nim zapulsowali;] Solowy utwór którym zachwycał się TABLO, trafia po pewnym czasie (smile again jest dla mnie nie do przebicia), aranżacja 'just..' przemawia do mnie nawet bardziej niż teamu B. Ogółem niesamowite występy,w całej ich klasie. 

O tym,że wynik tych pojedynków był słuszny, o samych 'graczach', o zwycięzcach,w następnym poście. Znaliście ten program? macie swoich ulubieńców? 



niedziela, 19 stycznia 2014

Ciekawe azjatyckie kosmetyki

Ostatnio sporo tu wpisów typowo kosmetycznych,w sumie sama nie wiem czemu. Swoją drogą mam i tak nie małe zaległości w nie recenzowanych lecz zakupionych produktach , wracając już nie raz natknęłam się na niebywale słodkie opakowania które przyciągnęły mnie do azjatyckich kosmetyków szczególnie kolorówki ;) Nie jednokrotnie byłam zaintrygowana ich kreatywnością w tek kwestii. Dziś chciałam przedstawić wam najciekawsze jakie dotąd spotkałam ;)


Ten peeling (zawierający ekstrakty z mleka i kawy),do twarzy był pierwszym kosmetykiem w tak zabawnym opakowaniu jaki spotkałam,widząc go na zdjęciu zagranicznej blogerki byłam pewna,ze to po prostu kubek z kawą (na pierwszy rzut oka) , kiedy okazało się,że nie byłam rozbawiona. Po rozkręceniu wygląda to tak:
TONY MOLY może pochwalić się nie jednym produktem który nie wygląda jak potencjalny kosmetyk.
Dwa produkty z seria Latte Art od lewej : Milk Cacao Pore Pack, Cream in Scrub natomiast część z łyżeczką to nakrętka pierwszego słoiczka ;) 

Obrazki ze zebranymi produktami zamieszczone na blogu pochodzą z innego bloga niestety nie wiem jakiego gdyż przesłała mi je inna osoba.
Pierwszy raz spotkałam się z ta marką przy kocich 'wyrobach' (na blogu gangnamfreaks) nie tylko maskarze przedstawionej wyżej,ale całej kolekcji inspirowanej kocim imagem:

puder

tinty (farbki do ust)

szminki
w szczególności te zmieniające kolor na ustach ;p

Oraz ich jajeczne produkty za bojowały nie tylko w Azji. Od maseczek po peelingi zazwyczaj sugerowane do skóry problematycznej z poszerzonymi porami.

Ostatnio zauroczył mnie balsam do ust The Face Shop ze słodkim aplikatorem który nie wiem czy rzeczywiście sprawdza się w praktyce, jak i słodko wygląda. Lecz to nie zmienia faktu ,że idea jest niespotykana. 
Mamy 3 warianty zapachowe (nie wiem jak to się ma do smaku): truskawka, miód i pomarańcza. Dla zainteresowanych balsam można zakupić na polskiej stronce pinkmelon za 35zł za 6g. 


Te nie co vintage owe pomadki do ust wywołały u mnei radosny uśmiech ;) O samych pomadkach wiem nie wiele,nie spotkałam ich na żadnej polskiej stronie.


Marka The Face Shop może pochwalić się wieloma prze słodkimi oprawami swoich 'wyrobów'. Duża ich część ze spotkanych prze mnie jest dostępną na pl stronach,nie powiem,że ceny są bardzo przystępne. Choć to zależy gdzie i kiedy,bo promocje również się na nich zdarzają. Osobiście nie miałam z nimi do czynienia choć cieszą się dobrą popularnością.
 Od góry w vintage owym opakowaniu mamy róż do policzków który możecie znaleźć np.na koreashop.pl za 35 zł,co moim zdaniem nie jest wygórowaną ceną ,a
pod spodem mamy cienie do powiek również na koreashop.pl za 17zł. Ten śliczny piesek-miś? W doniczce to w rzeczywistości krem do rąk który możecie znaleźć tutaj za 30zł. 

Muszę wam powiedzieć,że często mylę te obie marki,gama ich produktów jest do siebie moim zdaniem bardzo podobna ,choć zauważyłam,że Etude House lubi robić rzeczy z większym rozmachem co nie jednokrotnie wzbudza uczucie przesady. Etude House cieszy się opinią kosmetyków dla księżniczek, można tak to ująć. W powyższej ilustracji takowe się nie znajdują,ale przedstawię wam produkty z kolekcji o takim zabarwieniu:
Jednakże, wielokrotnie i ja byłam zainteresowana ich 'wyrobami' szczególnie bazą pod makijaż z linii "Sweet Recipe" oraz szminkami z tej samej linii oraz "miss tangerine". 
Sulli z F(x) prezentuję nam bazę która  obecnie zmieniła swoje opakowanie:


szminki z linii Miss Tangerine z Sandarą Park (2NE1)
Nawet ich lakiery są urocze ;) 

Szczerze mówiąc jakoś najmniej znam tę markę, ostatnio sporo czytałam o powyższym kremie bb w żelowej konsystencji który zebrał zarówno sporo pochwał jak i ostrej krytyki, oraz o pudrze z serii z chmurką Oil Qeen Cotton pack. 
Często mylę,również te jajeczne produkty, holika zaprezentowała jajeczne mydełka o szerokim zastosowaniu . Swojego czasu byłam zainteresowana kupnem takiego zestawu. Są też mniejsze komplety po 2 z tego samego rodzaju (koloru). 

Gdy zaczęłam używać BB wielokrotnie się na nie natknęłam,to jedna z popularniejszych serii. 

Podczas rutynowych przeszukiwań znanych mi już stron z azjatyckimi kosmetykami natknęłam się na taką nowość w postaci 2 balsamów do ust ,myślałam,że to komplet. Ale ten zestaw ma głębsze 'przesłanie' jako by używać ich jednocześnie jedne na góra a drugą na dolną wargę ust. Nie co wyszukany pomysł prawda? Są 4 warianty zapachowo /smakowe. Który wam najbardziej odpowiada? 



Moim absolutnym ulubieńcem w kwestii wizualnej  zarówno jeśli chodzi o wykonanie jak i pomysłowość na sam produkt to marka Too cool for school o której raz wam tutaj pisałam. Choć niestety nie miałam okazji testować ich produktów to staram się śledzić ich na bieżąco. Jednak na ich produkty powstanie oddzielny post ;) A co wam najbardziej przypadło do gustu? Najbardziej przyciągnęło wzrok czy też zaskoczyło?

środa, 1 stycznia 2014

A miało być tak pięknie! - recenzja SKIN79 triple functions orange bb cream

Jeśli ktoś kojarzy moja wyznania w związku z próbkami od azjatyckiego cukru,to idealna kontynuacja tamtego postu do którego link zamieszczam TUTAJ . Kremem nacieszyłam się ok. miesiąca maksymalnie półtora z jego konsekwencjami zmagam się do dziś. Jego opis ogólny oraz charakterystykę znajdziecie w podanym wyżej linku, nie chcę się powtarzać . A wiec co zmieniło się od tamtego czasu/posta w którym wypadł najlepiej z dobranej trójki?

1. Krycie
Choć używając go wtedy kilka razy było wystarczające przy większych no takich krostach z białym środkiem czy mocniej zaognionych nie przykryje ich bez pomocy pudru choć to nie zawsze dawało pożądany efekt. Do tego po dłuższym czasie stosowania zaczyna się mocniej ścierać w szczególności w ogrzewanych pomieszczeniach. Do tego gdzieś tak po 5h twarz wygląda nieestetycznie jakby był tylko na policzkach ,a na strefie T wygląda bardzo nie niechlujnie (tworzy jakby plamy ,nie wiem jak to określić). Puder tu nie pomoże,a nawet pogorszy sprawę.

2. Zapychanie
Ta cecha ukazała się dopiero po tymże półtora miesiącu, posiadam wiedzę o konieczności dokładnego mycia twarzy w szczególności przy kremach bb. I po najróżniejszych próbach i sposobach (wieloetapowe oczyszczanie twarzy,żele,mleczka,płyny micelarne) udało mi się odkryć ten właściwy (po przetarciu mleczkiem po piance był czysty) lecz to wcale nie pomogło. I po każdej aplikacji przybywało krost, które pomimo dużej uwagi nie chciały zniknąć i z pozostałościami które mi ten krem zafundował borykam się do dzisiaj. Przede wszystkim ta cecha zmusiła mi do odstanowienia go na bok .

Podsumowując, na pewno nie sięgnę po niego raz jeszcze,ani go nie zakupię. Czy polecam go innym ,jak wiecie przy każdym kosmetyku tak jest jedni są zachwyceni inni wręcz przeciwnie. Wszystko zależy do waszej skóry,jej potrzeb i zmartwień oraz waszych upodobań, jeśli macie,że tak ujmę wrażliwą,tłusta czy trądzikową cerę odradzam wam jeśli natomiast nie to możecie spróbować. Oczywiście to tylko moje sugestie ;] Obecnie czekam na 2 nowe kremy i mam nadzieję,że okażą się lepsze ;]

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Truskawkowy jogurt ! - recenzja BAVIPHAT Stravberry Toxifying Mask

Ponad miesiąc temu pokazywałam wam maseczkę w kształcie wielkiej truskawki w poście Listopadowy Haul ! Długo się ociągałam z wyrobieniem opinii na jej temat, tak naprawdę jest pierwszą pełnowymiarową której używam naprawdę regularnie i jej działanie jest naprawdę zadziwiające!

Opis producenta: 
Detoksykująca maska Baviphat o niesamowitym aromacie truskawki zawiera m.in. odżywczy ekstrakt z tego owocu i różową glinkę. Truskawki bogate są w witaminy i minerały, które odżywiają, nawilżają i regenerują skórę. Dzięki działaniu bakteriobójczemu i ściągającemu wyciągu z truskawek, maska doskonale pielęgnuje skórę trądzikową i z niedoskonałościami. Znane w kosmetyce rozjaśniające właściwości tego owocu sprawiają, że maska baviphat Strawberry delikatnie rozjaśnia przebarwienia, jednocześnie rozświetlając zmęczoną, poszarzałą skórę. Maska delikatnie oczyszcza, zwęża pory, a dzięki zawartości witaminy B6 reguluje wydzielanie sebum. Połączenie kompleksu witamin i minerałów z różową glinką, która ma właściwości wygładzające i dezynfekujące skórę sprawia, że maska ta stanowi doskonałą, kompleksową pielęgnację nawet dla wrażliwej skóry. Skóra po zastosowaniu maski jest intensywnie odżywiona i oczyszczona. Cera staje się aksamitnie gładka i nabiera promiennego wyglądu.
Nałóż maskę na skórę twarzy, omijając usta i okolice oczu. Wystarczy niewielka ilość kremu – kosmetyk jest bardzo wydajny. Pozostaw na ok. 20-25 minut, maska będzie delikatnie zasychać na skórze. Następnie zmyj ciepłą wodą. 

Konsystencja: kremowa,ale jednocześnie lekka

Kolor: lekko różowy
Zapach: tytułowego truskawkowego jogurtu mnie jest zbyt intensywny ani nie drażni po nałożeniu czuć go ,nie ucieka tez z opakowania :)
Opakowanie: pomijając uroczy design to przede wszystkim szczelne, łatwe do umycia (wystarczy przetrzeć morką chusteczką), mogę powiedzieć ,ze składa się z 3 części pokrywki/zakrętki, pojemnościowego pudełeczka i ochronki dzięki której maseczka się nie wylewa, jeśli ktoś chciałby się przeczepić to z ochronki trochę trudno 'wydłubać' pozostałości maseczki.




Nie wiem jak bardzo jest wytrzymałe gdyż nigdy mi nie upadło ,ale plastik jest dość gruby.


Wydajność: Po pierwsze opakowanie zawiera 130 gram produktu, ale ponieważ czasem pomimo takich oczywistości kosmetyki nikną nie wiadomo jak powiem wam,ze jest tu jest inaczej. Używam jej 2 razy w tygodniu,a na początku przez pierwsze 2 tyg  raz. Maseczki jest wciąż dużo,a nie trzeba nakładać na twarz jej grubą warstwę .


Działanie: Jestem nią zachwycona ! Przede wszystkim oczyszcza, nawilża (!) i na drugi dzień (nakładam ją na noc) znikają mniejsze krosty,a te większe są o wiele mniejsze i do tego skóra wokół nich przestaje się czerwienić. Ten efekt uzyskałam już po pierwszym użyciu! Jest bardzo wygodna w użyciu ;schnie w nie tak długim czasie i gdy 'zastyga' skóra nie jest napięta i ściągnięta, czuję ,ze mam coś na twarzy ale to mi najzwyczajniej nie przeszkadza. Świetnie współgra z kremem Purritin Ivostinu.  Efekt jest zauważalny gołym okiem, przy częstszym użyciu (u mnie 2 razy na tydzień) ogólny stan skóry uległ poprawie. Ogromnie ja polecam ! 


Czy kupię ja ponownie?: Myślę,że z pewnością do niej wrócę,działanie jest niewiarygodne ,nie jest za tania i ciężko znaleźć ją w promocji (60 zł i wzwyż) ,ale warto odłożyć trochę na bok niż kupować kilkaset saszetek które nawet się nie umywają. Jest szeroko dostępna ne abay-u czy sklepach internetowych jak pinkmelon czy sachi . 

poniedziałek, 25 listopada 2013

I'm waiting for this Autumn 2013!

Już dawno rozmyślałam nad tym tematem albowiem każdy z nas na coś czeka,pragnie,potrzebuje nie jestem wyjątkiem w tej kwestii lecz zamiast zagłębiać w was w moje marzenia (?!) opowiem o bardziej błahych sprawach które ostatnimi czasy nie dają mi spokoju ;]


Czytając bloga możecie łatwo stwierdzić,że nie jestem wielką fanka dram ani koreańskich ani japońskich/chińskich czy tajwańskich ,szczerze mówiąc moja osoba nie może być podpisana pod żadną formą fana (fanki/anty fanki) co jest wynikiem mojego braku bliższego kontaktu z nimi .Szczerze obejrzałam 2 w całości,więc moje doświadczenie jest okrągłe niczym zero. Słyszałam o wielu,kojarzę niektóre poprzez pryzmat obsady ,ale specjalnie mnie do nich nie ciągnie. A jak też zapewne wiecie,jeśli śledzicie choć trochę moje bardziej osobiste przemyślenia,staram się omijać teasery albumów/singli/teledysków/występów live. WHY? Myślę,że z wiadomych przyczyn,nie jestem osobą cierpliwą i widząc/słysząc coś co mnie zainteresuje naturalnie nie mogę się tego doczekać,moje oczekiwania są szczególnie wzmocnione kiedy piszą i mówią o tym 'wszyscy'. Oczywiście najbardziej szlak mnie trafia kiedy czekam na coś od dłuższego czasu,a ten wielki powrót ( bazując na podstawach k-popu ) okazuje się rozczarowaniem. Dlatego mnie sama zadziwił fakt,że czekam na coś tak oczywistego,jednocześnie nie pewnego i kompletnie "nie w moim stylu". Cóż to takiego? Chińska drama z pokaźną i tak na dobrą sprawę pełną rolę Nichkhun-a ( 2PM) nie licząc 30 sekundowego występu w Dream High w spocie reklamowym, przyznam,że polubiłam 2PM i przy okazji kojarzę jego skład. Wieść o filmowym debiucie ich twarzy musiała obiec cały świat choć premiera tegoż (na nasze) 'serialu' zapowiedziana jest na wiosnę 2014 roku, więc moje nerwy trudno utrzymać na wodzy widząc to:
zwiastun z angielskimi napisami


jeden z plakatów promujących 

Ostatnio w wielu wywiadach dużo mówi się o kolejnych projektach Dawida Podsiadła, kilka dni temu wyszła nowa polska piosenka z teledyskiem reżyserowanym przez PSYCHOKINO o tytule: "Powiedz mi ,że nie chcesz" zapowiadająca nowy krążek wokalisty, zarówno wielokrotnie zapowiadano płytę zespołu w którym śpiewa. Jeśli śledziliście castingi w Mam Talent może kojarzycie kapelę "Curly Heads"? Niestety zobaczyć było ich można tylko na tym przesłuchaniu,albowiem wszyscy z jury byli jedynie za przepuszczeniem Dawida,na co się nie zgodził co również opisuje jakim jest człowiekiem ;)
Po debiutanckim albumie "Comfort and Happines" (którego recenzję wam szykuję między czasie)  moje oczekiwania wobec tej są duże, czekam na nią z zapartym tchem ;]
dla zachęty ,a dla niektórych przypomnienia jedna z moich ulubionych piosenek "Vitane"

Nie wiem czy kiedykolwiek pisałam tu o mojej małej obsesji ;D Nie,żartuję, o Wodogrzmotach Małych animacji którą wykupił Disney. Fabuła jak i grafika odbiega od typowych 'pożeraczy mózgów' z których nie wynika nic, no nie licząc przygłupich tekstów które tkwią w naszych głowach przez długi czas np. "wyjadacze rybich mózgów" który to pochodzi bodajże z akfalansu. Kiedy choruje za dużo czasu spędzam przez telewizorem. To nie znaczy,że z Wodogrzmotów wyciągnęłam nad pretensjonalne wartości i wnioski,ale to miła odmiana zobaczyć coś zarówno zabawnego i nie prostackiego. I pomimo mojego wieku oglądam animacje, nie jest ich za wiele,bo trudno znaleźć coś na miarę wartego oglądnięcia,ale to fakt. Tak więc polscy dystrybutorzy nie spieszą się szczególnie z popularyzacją tejże animacji,co mnie wręcz oburza. Premiera w Polsce miała miejsce 5 miesięcy później niż w USA,co jak na nasze nie jest wcale takim złym wynikiem, jednak denerwuje mnie fakt,że odcinki choć z początku były w miarę regularne tak potem cisza (dlatego powołałam się na oglądanie ich online) ,do tego dochodzi fakt,że premiera następnego sezonu przypada gdzieś w 2014 jeśli znowu poślizg będzie sięgał 5 miesięcy to życzcie mi powodzenia..

Na początek tyle moich zwierzeń,by was nie rozpieszczać? Hehe,kiedy założyłam bloga nie planowałam by pisać o bardziej personalnych rzeczach,choć te nie są szczególnie usytuowane jako top secret, nie wiem czy posty o takiej treści będą was interesować, więc dajcie mi znać czy taka 'seria' jest bliska waszym sercom/oczekiwaniom. I końcowe pytanie na co wy czekacie? 

piątek, 22 listopada 2013

A teraz opowiem ci smutną bajkę - czyli mini dramy

Było o artystycznych tłach, więc dziś trochę o 'opowieściach' przedstawianych właśnie w teledyskach. Ta forma jest jedną z najczęstszych i mam wrażenie,że najbardziej popularną wśród internautów zarówno w Korei jak i poza jej granicami,często można napotkać dyskusje na ich temat i ich interpretację. I mała uwaga by nie pomylić dwóch pojęć w tym poście zamieszczę listę utworów z wyreżyserowaną treścią zwaną mini dramami, nie chodzi tu o ścieżki dźwiękowe z prawdziwych koreańskich/japońskich dram.Ok to zaczynamy ;]

IU - THE STORY ONLY I DIDN'T KNOW

(Zmieściłam wersję z polskimi napisami,która bardzo pomaga w dialogach)

T-ARA - CRY CRY i LOVEY DOVEY 


Oba MV tworzą jedna zwartą historię to również często wykorzystywany trik pt "gdy obejrzysz drugie dowiesz się końca tej historii!" .Jedynym minusem tej taktyki uważam brak jakiejkolwiek informacji o kolejności ,to szczególnie utrudnia sprawę gdy ktoś nigdy wcześniej nie spotkał się z taką formą 'promocji'. 


T-ARA - DAY BY DAY i SEXY LOVE 



O tych videach wspominałam przy okazji recenzji jednego z albumów t-ary TUTAJ .

2PM ft. Yoon EunHye - TIK TOK



Ciekawostka jest fakt,że zarówno piosenka jak i MV zostały zrealizowane  jako formę promocji piwa.

2AM - I DID WRONG 

Jako ciekawostkę podam,że oficjalny kanał chłopaków wypościł nie co skróconą bodajże 3 minutową wersję i dużo osób w tym również ja nie miała pojęcia o pełnej wersji ;]

IU  - YOU&I 


Piosenka promującą album "Last Fanstasy" została wydana w dwóch MV w dwóch wersjach językowych: koreańskim i japońskim.


BROWN EYED GIRLS - CLEANSING CREAM 



BROWN EYED GIRLS - KILL BILL


EPIK HIGH - FAN


BIG BANG - HARU HARU I LIES





Tym nie co drastycznym akcentem zakończę ten post,zastanawiam sie nad dalszymi postami w tej kwestii, jak wam się podoba ten pomysł ? Czy macie inne przykłady tej formy MV ? Zapraszam do komentowania ;]