Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włosy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włosy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 marca 2020

L'oreal Professionnnel Serie Expert Intense Repair - maska

Opis:
"Maska intensywnie odżywiająca do włosów suchych. Formuła Cuti Liss System o działaniu odżywiającym i uelastyczniającym zawiera jednocześnie pochodną kationową, która ułatwia rozczesywanie i pochodną silikonu wygładzającą włos i nadającą mu lekkość. Maseczka nie jest czasochłonna. Nakładamy ją na umyte włosy i trzymamy 2-3 minuty. "


Skład:

Konsystencja: gęsta niczym pasta,ale śliska

Zapach: arbuzowy jak cała seria

Kolor: widoczny niżej

Działanie: na początku byłam zawiedziona bo używana zgodnie z instrukcją po umyciu obciążała mi włosy i efekt był daleki od obiecanego, gdy zaczęłam jej używać na kilka minut przed myciem poznałam jej całe spektrum działania. Włosy są sypkie, błyszczące i super miękkie- nie jest to efekt trwały jeśli ma się zniszczone włosy warto sięgnąć po coś jeszcze jak oleje. Ale na ochronę wlosow przed zimnem czy gdy chcemy użyć maski proteinowej działa świetnie.

Opakowanie: plastikowe z zakrętką,poręczne

Pojemność: 200 ml,

Wydajność: używam jej od bardzo długiego czasu konkretnie 2015 roku mam jej jeszcze odrobinę, gdyby nie to,że moja mama zaczęła jej używać zostałaby by ze mną na jeszcze dłużej.Zaczęłam jej używać gdy miałam długie włosy i zarówno na nich jak i na krótkich nakłada się jej niewiele.

Dostępność: kiedyś drogerie internetowe, w stacjonarnych dawno jej nie widziałam, teraz nie mogę jej znaleźć, może pojedyncze wysepki. Z nieoficjalnych źródeł ponoć jest wycofana, ale na 100% nie wiem.

Cena: 42 - 65 zł

Czy kupię ponownie?  Tak gdyby udało mi się ją dostać, skład nie jest naturalny ,ale nie udało mi się póki co znaleźć profesjonalnych fryzjerskich kosmetyków z dobrym składem które by mi się sprawdziły i nie kosztowały fortuny.


sobota, 7 marca 2020

Naturvittal sensittive maska do włosów aloes i jałowiec -recenzja

Opis:

"W ciągu zaledwie 3 minut przywraca włosom utraconą witalność i nawilżenie sprawiając,ze uzyskują one połysk i zdrowy wygląd. Sok z organicznie uprawianego aloesu jest bogaty w aminokwasy, witaminy i minerały toteż silnie nawilza włosy i dodaje im miekkości. Stają się one błyszczące, elastyczne i dobrze się układają. Jałowieć działa tonizująco na skórę głowy i stymulująco na cebulki włosów. 
Zawiera sok z aloesu pochodzącego w 100% z certyfikowanych upraw organicznych, ekstrakt z owoców jałowca oraz prowitaminę B5. 
Nie zawiera barwników silikonów, parabenów ani olejów mineralnych (parafiny). "

Opis na stronie drogrii Natura jest króciutki to praktycznie 1 zdanie,ten który umieściłam jest na nalepce na masce,musiałam go trochę rozszyfrować bo część słów zaczynała się od środka przy okazji pisania posta rozwiązałam rebus ;)

Skład:

Zapach: nic specjalnego,nie jest mocny, nie przeszkadza nie umila.

Konsystencja: standardowa, myślałam,że będzie bardziej żelowa.

Działanie: swojego czasu trudno było ją zdobyć pojawiała się i  znikała w zaskakującym tempie, poleciła mi ją pani pracująca w drogeriach natura swego czasu w jednej z tych drogerii pracowały naprawdę przemiłe i prze pomocne kobiety w różnym wieku które nie chciały wciskać czegoś na siłę i za wielkie pieniądze. Zbierała dobre noty więc postanowiłam w nią zainwestować, kupiłam ją dobry kawał czasu temu,a dzięki temu,że przez dosłownie lata używałam maski z loreala ta spokojnie czekała na swoją kolej (wciąż była i jest w terminie) i oto przyszedł ten dzień. Nałożyłam ją na naolejowane wcześniej włosy na długość od ucha (choć można jej używać na  skórę głowy). Tak naprawdę efekt był zauważalny na drugi dzień bo włosy myłam późnym wieczorem a na mokrych ciężko powiedzieć jak coś zadziałało. Włosy nie były w ogóle sypkie tylko jakby posklejane (nie kleiły się,spłukałam dokładnie produkt) tylko przypominały mi włosy brudne takie które ma się po kilku dniach nie mycia. Tylko tam gdzie jej nie nałożyłam czyt.przy skórze głowy były czyste i normalne. Nie były też miękkie czy błyszczące. Trochę lepiej sprawdziła się u mojej mamy, obyło się bez efektu 'klejenia',ale włosy nie były super miękkie czy bardziej błyszczące (mamy inne typy/porowatości włosów).

Opakowanie: plastikowy słoik,z otwieranym wieczkiem zauważyłam,ze sporo osób narzeka na to opakowanie jak dla mnie jest w porządku,tylko musiałam na początku z nim powalczyć by je poprawnie otworzyć.

Dostępność: drogerie Natura

Cena: 24zł/ 300ml

Czy kupię ponownie: Nie

czwartek, 30 stycznia 2020

Wierzbicki &Schmidt eliksir myjący bezzzapachowy szampon stabilizująco- odbudowujący

Opis:
"Pominięcie kompozycji zapachowej sprawia, że jest to szampon hipoalergiczny. Nie ma w swoim składzie również SLS-ów. Jest idealny dla alergików, kobiet w ciąży, matek karmiących, a także samych dzieci. Myje, pielęgnuje włosy oraz skórę głowy. Zawiera wyciąg z alg Nori, a także składniki aktywne, takie jak ekstrakt z winogrona i płynna keratyna, które działają wielokierunkowo. Chronią i zabezpieczają przed negatywnym działaniem środowiska, wnikając w głąb włosa, odbudowują zniszczenia oraz intensywnie wzmacniają."




Skład:

Konsystencja: bardziej lejąca w porównaniu z szamponami alterry czy standardowego szamponu

Zapach: teoretycznie bezzapachowy,ja wyczuwam lekką kwasowość

Kolor: bezbarwny

Działanie:  przyznam,że zaskoczył mnie pozytywnie ponieważ nadaje włosom objętości i grubości,mimo swoich pielęgnacyjnych właściwości nie zastąpi odżywki, bez niej moje włosy są sztywne.

Opakowanie: poręczna przyciemniona plastikowa butelka z bardzo mocnym plastikowym zamknięciem (po pewnm czasie część zamknięcia mi pękła,póki koś mi jej nie przewróci o nie przecieka) .

Pojemność: 250 g

Dostępność: drogeria rossmann, sklepy internetowe np. loki koki

Cena: ok.30 zł

sobota, 4 stycznia 2020

Mini recenzje zbiorcze naturalne niewypały: Marolou Bio,mokosh, anwen i yope

Dawno nie było tu notki w tym stylu, szczerze sama zapomniałam o takiej formie wpisu. W związku ,że trafiło się kilka produktów o których mam krótkie zdanie postawiłam je tu zamieścić. 

Marolou Bio płyn micelarny

Działanie: Ładnie odświeża i zmywa makijaż, niestety mnie uczula (czerwone placki i nieprzyjemne doznania na skórze), jest bezzapchowa, mimo niewielkiej pojemności wydaje się być wydajna. Zakupiłam w drogerii hebe,szczęśliwie na promocji . 

Mokosh specjalistyczny balsam antycellulitowy wanilia z tymiankiem
 Próbkę dostałam przy zakupach internetowych, balsam miał standardową konsystencje, szybko się wchłaniał, nie jestem w stanie ocenić nawilżenia bo nie starczył mi nawet na jedną kończynę xD Za to miał intensywny zapach, szczerze liczyłam na inną nutę, dla mnie okazał się za ciężki.

Prawdziwe rozczarowanie przyszło o dwóch markach o których słyszałam, yope znam z widzenia od dawna zarówno z eko sklepów jak i z blogosfery, raz zakręciłam się wokół ich kremu do rąk (nie oszukujmy się to ten zapach herbaty),ale okazało się,że to lekki kremik więc podziękowałam. Wiem,tez że ich produkty słyną z intensywnych zapachów co mnie do nich nie przyciągało. O marce Anwen dowiedziałam się stosunkowo niedawno, zdziwiło mnie pozytywnie  jak łatwo dostępne są jej produkty dosłownie spotykałam je na półce w hipermarkecie. Przy okazji internetowych zakupów stwierdziłam,że wrzucę i próbki. Mam włosy do ramion więc produkty do włosów zużywają się u mnie bardzo powoli więc wolę zainwestować wpierw w próbkę by wiedzieć czy warto.

Anwen kokos i glinka maska do włosów nisko porowatych. 

Sam pomysł na podział produktów zgodnych z ich porowatością uważam,za świetny. Grafiki czyli wizualna część również na plus zarówno na próbkach jak i pełnowymiarowych opakowaniach, zdarzają się zabawne nazwy.
Opis i skład:

Konsystencja: ok, nie mega gęsta,nie spływająca

Zapach: czytałam o tym wcześniej,ale jakoś nie brałam specjalnie pod uwagę,ale naprawdę dla mnie do kostki do czyszczenia toalety bym nie porównała (co widziałam na wizazu), ale do mleczka do czyszczenia płytek owszem połączonym  z płynem do mycia naczyń, na szczęście nie jest ostry/mocny i nie czuć go na włosach. Uff

Wydajność: użyłam jej 3 razy,ale cała saszetka starcza na 5-6 użyć na krótkich lecz gęstych włosach. 

Cena próbki: ok.3 zł za 10ml

Działanie: nakładana na wcześniej olejowane włosy dawała dla mnie bardziej efekt odżywki niż maski, co mnie zdziwiło (nie pamiętałam z opisu,że ma takie właściwości) ,trochę działała na poszerzenie objętości, ale zdecydowanie mniej niż szampon wierzbicki&schmidt, nie zauważyłam większego nawilżenia, włosy nie były po niej suche,ale nie specjalnie miękkie, nie tak miękkie i wygładzone jakie mogą/umią być. Bez oleju efekt był o wiele wiele mniejszy i jeszcze mniej odczuwalny. Porównałabym jej działanie solo z bardzo lekką przeciętną odżywką, bez szału. trzeba wsiąść pod uwagę,że używałam tego produktu w lato kiedy nie jest zimno i włosy są w lepszej kondycji, nie wyobrażam sobie używanie jej w zimie czy na jesieni. 

Dostępność: drogerie kontigo, drogerie internetowe

Yope odżywka do włosów normalnych mleko owsiane miniaturka

 Opis:
"Naturalna odżywka do włosów normalnych – wzmacnia, nadaje miękkość i połysk, ułatwia rozczesywanie. Charakter zapachu: sielski, przyjemny, naturalny, ciepły, jak aromat świeżo skoszonego zboża."



Zapach: słodki, ale nie za słodki, nie przeszkadza

Konsystencja: gęstsza niż maska Anwen, do tego stopnia,że mimo pełnego opakowania musiałam naciskać plastik by ją wydobyć. 

Działanie: ze wszystkich odżywek yope ta najbardziej do mnie przemawiała, nałożona na olej była ok bez szału ,natomiast bez oleju efekt wgl. do mnie nie trafiał, było czuć,że czegoś się użyło ,ale podobnie jak w przypadku maski od anwen włosy nie były specjalnie miękkie, wygładzone czy sypkie,a na drugi dzień to jakby się niczego nie użyło. Dla mnie wypadła gorzej niż maska Anwen. trzeba wsiąść pod uwagę,że używałam tego produktu w lato kiedy nie jest zimno i włosy są w lepszej kondycji, nie wyobrażam sobie używanie jej w zimie czy na jesieni. Zastanawia mnie to,czemu się nie dogadaliśmy używałam już maski z proteinami przecznicy i działała super tyle,że była na silikonach. Ostatnio nie używałam preparatów proteinowych więc przeproteinowanie też odpada. 

Wydajność: przy mojej długości włosów to pewnie na kilka miesięcy, użyłam jej 3 razy i wiem ,że ja już jej używać nie będę,choć miałam najlepsze chęci. Może stwierdzicie,że to za krótki czas by ją scharakteryzować,ale dla mnie nie, znam i mam produkty które są naturalne i ich działanie pokazuje się na już i szczerze mówiąc nie chcę kombinować z tą odżywką,nie powiem zniechęciłam się do jej dalszego używania i wypatrywania lepszych rezultatów. 

Cena miniatury: 5 zł bez grosza/ 40ml

Dostępność: drogerie kontigo, drogerie internetowe

Mimo tej przygody, nie zakańczam znajomości z naturalną pielęgnacją, cieszę się,że zakupiłam próbki,a nie pełnowymiarowe opakowania. Udało mi się odkryć produkty naturalne które dają super efekty do których wracam i nie raz ratowały moje włosy czy skórę. Jak się przekonałam nie muszą być drogie,a skuteczne i wydajne (sprawdziłam gdy miałam długie włosy). Tym postem nie chcę was zniechęcić do tych produktów, tylko zdać relację z tego,że nie są dla mnie. Macie coś z tych marek? Jakie są wasze wrażenia z ich stosowania? 

niedziela, 4 sierpnia 2019

Naturalne produkty do włosów które u mnie nie wypaliłyy czyli maska Anwen i odżywka Yope recenzje

O obu markach słyszałam, yope znam z widzenia od dawna zarówno z eko sklepów jak i z blogosfery, raz zakręciłam się wokół ich kremu do rąk (nie oszukujmy się to ten zapach herbaty),ale okazało się,że to lekki kremik więc podziękowałam. Wiem,tez że ich produkty słyną z intensywnych zapachów co mnie do nich nie przyciągało. O marce Anwen dowiedziałam się stosunkowo niedawno, zdziwiło mnie pozytywnie  jak łatwo dostępne są jej produkty dosłownie spotykałam je na półce w hipermarkecie. Przy okazji internetowych zakupów stwierdziłam,że wrzucę i próbki. Mam włosy do ramion więc produkty do włosów zużywają się u mnie bardzo powoli więc wolę zainwestować wpierw w próbkę by wiedzieć czy warto. 

Anwen kokos i glinka maska do włosów nisko porowatych. 

Sam pomysł na podział produktów zgodnych z ich porowatością uważam,za świetny. Grafiki czyli wizualna część również na plus zarówno na próbkach jak i pełnowymiarowych opakowaniach, zdarzają się zabawne nazwy.
Opis i Skład :
Konsystencja: ok, nie mega gęsta,nie spływająca

Zapach: czytałam o tym wcześniej,ale jakoś nie brałam specjalnie pod uwagę,ale naprawdę dla mnie do kostki do czyszczenia toalety bym nie porównała (co widziałam na wizazu), ale do mleczka do czyszczenia płytek owszem połączonym  z płynem do mycia naczyń, na szczęście nie jest ostry/mocny i nie czuć go na włosach. Uff

Wydajność: użyłam jej 3 razy,ale cała saszetka starcza na 5-6 użyć na krótkich lecz gęstych włosach. 

Cena próbki: ok.3 zł za 10ml

Działanie: nakładana na wcześniej olejowane włosy dawała dla mnie bardziej efekt odżywki niż maski, co mnie zdziwiło (nie pamiętałam z opisu,że ma takie właściwości) ,trochę działała na poszerzenie objętości, ale zdecydowanie mniej niż szampon wierzbicki&schmidt, nie zauważyłam większego nawilżenia, włosy nie były po niej suche,ale nie specjalnie miękkie, nie tak miękkie i wygładzone jakie mogą/umią być. Bez oleju efekt był o wiele wiele mniejszy i jeszcze mniej odczuwalny. Porównałabym jej działanie solo z bardzo lekką przeciętną odżywką, bez szału. trzeba wsiąść pod uwagę,że używałam tego produktu w lato kiedy nie jest zimno i włosy są w lepszej kondycji, nie wyobrażam sobie używanie jej w zimie czy na jesieni. 

Dostępność: drogerie kontigo, drogerie internetowe

Yope odżywka do włosów normalnych mleko owsiane miniaturka
Opis:
"Naturalna odżywka do włosów normalnych – wzmacnia, nadaje miękkość i połysk, ułatwia rozczesywanie. Charakter zapachu: sielski, przyjemny, naturalny, ciepły, jak aromat świeżo skoszonego zboża."

Skład:
Zapach: słodki, ale nie za słodki, nie przeszkadza

Konsystencja: gęstsza niż maska Anwen, do tego stopnia,że mimo pełnego opakowania musiałam naciskać plastik by ją wydobyć. 

Działanie: ze wszystkich odżywek yope ta najbardziej do mnie przemawiała, nałożona na olej była ok bez szału ,natomiast bez oleju efekt wgl. do mnie nie trafiał, było czuć,że czegoś się użyło ,ale podobnie jak w przypadku maski od anwen włosy nie były specjalnie miękkie, wygładzone czy sypkie,a na drugi dzień to jakby się niczego nie użyło. Dla mnie wypadła gorzej niż maska Anwen. trzeba wsiąść pod uwagę,że używałam tego produktu w lato kiedy nie jest zimno i włosy są w lepszej kondycji, nie wyobrażam sobie używanie jej w zimie czy na jesieni. Zastanawia mnie to,czemu się nie dogadaliśmy używałam już maski z proteinami przecznicy i działała super tyle,e była na silikonach. Ostatnio nie używałam preparatów proteinowych więc przeproteinowanie też odpada. 

Wydajność: przy mojej długości włosów to pewnie na kilka miesięcy, użyłam jej 3 razy i wiem ,że ja już jej używać nie będę,choć miałam najlepsze chęci. Może stwierdzicie,że to za krótki czas by ją scharakteryzować,ale dla mnie nie, znam i mam produkty które są naturalne i ich działanie pokazuje się na już i szczerze mówiąc nie chcę kombinować z tą odżywką,nie powiem zniechęciłam się do jej dalszego używania i wypatrywania lepszych rezultatów. 

Cena miniatury: 5 zł bez grosza/ 40ml

Dostępność: drogerie kontigo, drogerie internetowe

Mimo tej przygody, nie zakańczam znajomości z naturalną pielęgnacją, cieszę się,że zakupiłam próbki,a nie pełnowymiarowe opakowania. Udało mi się odkryć produkty naturalne które dają super efekty do których wracam i nie raz ratowały moje włosy. Jak się przekonałam nie muszą być drogie,a skuteczne i wydajne (sprawdziłam gdy miałam długie włosy). Tym postem nie chcę was zniechęcić do tych produktów, tylko zdać relację z tego,że nie są dla mnie. Macie coś z tych marek? Jakie są wasze wrażenia z ich stosowania? 

niedziela, 9 grudnia 2018

L'oreal Paris Elseve magiczna moc olejków kremowa odżywka olejek kokosowy - recenzja


Opis:
"Włosy normalne i suche są często pozbawione życia, szorstkie i matowe. Potrzebują odżywienia, aby pozostawić je lekkie, miękkie i piękne. Nasza Lekka Kremowa Odżywka oferuje ich wyjątkową przemianę.
• Odżywia włókna włosów, dla efektu lekkich, miękkich i pełnych życia włosów.
• Wygładza włókna włosów, aby wydobyć intensywny blask i ułatwić ich rozczesywanie.
• Nadaje włosom subtelny, zmysłowy kokosowy zapach.
"
Skład:


Kolor: beżowy ze złotymi drobinkami

Konsystencja: średnio gęsta

Zapach: mi się osobiście nie podoba, trudno go scharakteryzować, kojarzy mi się z cięższymi perfumami. Niby słodki,ale po chwili czuć trudną do scharakteryzowania nutę, co ciekawe wedle opisu ma być kokosowy dla mnie nie jest.

Działanie: Muszę wam powiedzieć,że kupiłam ją ze względu na skład, nie sugerowałam się opisem bo moje włosy nie są ani matowe ani pozbawione blasku itd. natomiast czytałam,że sprawdziła się na niskoporowatych włosach, niestety u mnie nie mimo,że są niskooporowate.  Niezależnie od nałożonej ilości włosy po jej użyciu są sztywne,nieprzyjemne. Nie wiem z czego to wynika. Testowała ją również osoba o innych włosach i obyło się bez ich sztywności, okazała się dla niej takim zwyklaczkiem,bez ochów i achów.


Opakowanie: butelka plastikowa, łatwo się ją wydobywa dzięki temu,że wyciska się ją dołem.

Dostępność: drogerie np. rossmann,superpharm również w biedronce

Cena: ok. 10zł na promocjach ok. 7zł

Czy kupię ponownie? Nie

niedziela, 28 maja 2017

Aussie, Miracle Moist Conditioner - recenzja

Opis:
'Odżywka do włosów suchych i zniszczonych. Zawiera ekstrakt z orzechów makadamia. Pozostawia włosy miękkie, lśniące i nawilżone.'


Konsystencja: wodna

Kolor: bezbarwna

Zapach: przyjemny, orzechowy ,fajnie trzyma się na włosach

Opakowanie: plastikowa twarda butelka z atomizerem,który się zacina,nie wiem czy dostałam trefną sztukę czy to wada fabryczna dla wszystkich.

Działanie: leciutki u mnie sprawdza się jedynie jeśli nałożę ją na drugi dzień po umyciu włosów wcześniej potraktowanych szamponem nawilżającym/odżywką do spłukania,daje taki subtelny efekt ,krótkotrwały ,ja używam jej bardziej jako pachnącej mgiełki . Stosuje od nasady, w umiarkowanej ilości nie powoduje wzmożonego przetłuszczania się włosów ani ich obciążenia. nie powoduje ,że włosy są miękkie,delikatnie mi je wygładza, nie ma też żadnego wpływu na ich 'blask'.

Pojemność: 250 ml

Wydajność: przy zacinającej się pompce trzeba się trochę napracować by spryskać nią włosy, szczerze trudno mi to ocenić bo po pierwsze butelka nie prześwituje więc nie wiadomo ile się jej zużywa.

Cena: ok 25 zł, zakupiłam na promocji ni pamiętam z ile

Dostępność: drogerie Rossmann,

Dla kogo? Z pewności nie dla osób które oczekują miękkich i lśniących włosów używając jedynie tej odżywki. Myślę,że powinna lepiej się sprawdzić u posiadaczy włosów cienkich.

wtorek, 21 lipca 2015

Kosmetyczne zawody #2

Drugi post z nowej serii o nie udanych zakupach. Z jednej strony jasne chciałabym by bylo ich jak najmniej ,z drugiej mogę was przestrzec ;) Zaczynamy ;]

Pomadka nawilżająca  Cocoa butter formula, marki Palmers. 
Zadowolona z masła do ciała, postanowiłam spróbować,a co mi tam. Kosztowała ok. 7- 8 zł, były tez inne warianty smakowe jak wiśnia czy mięta. Ja wzięłam klasyczną. Ma śmieszne opakowanie,jest nie co spłaszczona i wykręcana . Pierwsze wrażenia? Nigdy nie miałam tak tłustego balsamu, który pozostawiał by tak nieprzyjemną warstwę. Na początku prócz konsystencji wydawał się ok,ale potem nie wiem dlaczego usta zaczęły mnie po nim piec,więc oddałam go w dobre ręce obawiając się efektu jak po korres [ czytaj tu]. 

Maska oczyszczająca Himalaya Herbals Neem Mask
Himalaya oczarowała mnie swoją pomadką pielęgnacyjną, zatem będąc w jednej z drogerii osiedlowych skusiłam się na maskę. Szczerze mówiąc trudno mi mówić o jakichkolwiek efektach, jest dość przeciętna dla mnie pod tym względem,kolor niczym błoto mnie nie przeraża trochę dziwne jest to,że zanim wypłynie maska sączy się z tubki jakby olej o tym samy zapachu, myślałam,że to tylko przy pierwszym użyciu ,ale jest tak za każdym razem. Do tego jej zapach mnie totalnie odrzuca. Nigdy nie wyczekiwałam tak bardzo aby zmyć maskę z twarzy. Nie wiem do czego ją przyrównać,ale jeżeli nie lubicie mocnych ,aromatycznych kosmetyków to trzymajcie się z dala!



Sylveco balsam myjący do włosów z betuliną
O marce słyszałam wiele dobrego, przyglądając się ich ofercie ten produkt najbardziej przykuł moją uwagę ,opinie jak zawsze mieszane,ale przeważały te pozytywne. Co warto powiedzieć na początek? Ma rozmarynowo - miętowy zapach, lejącą konsystencję, biała barwę i kiepsko się pieni.  Moje włosy u nasady są przetłuszczające,natomiast na długości suche. Okropnie przetłuszcza mój skalp i włosy u nasady, jeszcze tego samego dnia po umyciu są obciążone , dosłownie tłuste i przyklapnięte, za to na długości tępe. Efekt ten pojawia się przy każdym myciu. Próbowałam łączyć go z innymi produktami np. myjąc nim tylko nasadę ,albo tylko długość,ale te partie włosów które były nim myte są takie jak opisałam wyżej. U mnie totalnie się nie sprawdził, szkoda mi wydanych na niego pieniędzy ,bo za tę cenę ( 28zł regularna) można kupić szampon Matrixa albo dołożyć kilka złotych  mieć świetny z L'oreala.

Fitomed krem nawilżający tradycyjny
Mimo dobrych chęci, pochwał, niskiej ceny nie trafił w moje serce. Ma bardzo przyzwoite nawilżenie np. na okres jesienno zimowy (nie ryzykowałabym w czasie ostrej zimy) , jest bardzo wydajny, nie wchłania się w minutę więc z nałożeniem make up- u trzeba trochę poczekać. U mnie wywoływał okropne pieczenie oczu , mimo że zapach jest bardzo delikatny .Kombinowałam by krem nie znajdował się w ich pobliżu to i tak efekt był ten sam. Szkoda.

AA Hydro Algi różowe krem nawilżająco korygujący cera sucha i normalna
w poszukiwaniach kremu do codziennej pielęgnacji zwróci moja uwagę krem AA. Jak dotąd nie używałam z ich oferty produktów do twarzy i po tym kremie nie zamierzam próbować. O dziwo bo na ogół ich produkty są bezzapachowe, ten ma miły przyjemny zapach,do tego ma lekko różowy kolor. A poza tym nie zauważyłam nawilżenia, u mnie wywołał za to łuszczenie skóry. A do tanich szczególnie tez nie należy ,zapłaciłam za niego ok. 17 zł w rossmanie, to ponoć nowość.


TIGI odżywka do włosów suchych Bed Hair 
Dołączona do zestawu z szamponem z tej samej serii w nie co wygórowanej cenie jest po prostu przeciętna niczym zwykła tania i raczej nie wychwalana odżywka z drogerii,a teoretycznie jest to produkt 'profesjonalny'. Ma ładny zapach, jest cholernie wydajna i to w sumie tyle, poza tym nic nie robi.


czwartek, 16 lipca 2015

Vitalderm Restoring conditioner argan - recenzja odżywki

Opis: 'Odbudowująca odżywka do włosów z olejem arganowym (olej arganowy + kompleks witamin). Natychmiastowa, regenerująca moc kuracji w jedną minutę. Głęboko nawilża przywracając włosom jedwabistość, gładkość, miękkość, połysk i zdrowy wygląd. Wzbogacona czystym marokańskim olejem arganowym, który odżywia i wygładza włókno włosa, pozostawiając włosy wyglądające zdrowo, nawilżone i błyszczące. Najlepiej zastosować po umyciu włosów szamponem VitalDerm.
Olej arganowy w produktach VitalDerm wytwarzany tradycyjnymi metodami jest ceniony od setek lat za wyjątkowe właściwości zdrowotne i upiększające dla skóry i włosów. Poprawia strukturę włosów i korzystnie, leczniczo wpływa na skórę głowy. Efektem jest odżywcza synteza, która sprawia, że włosy już po jednorazowym użyciu są wyjątkowo lśniące, miękkie i sprężyste.' 


Konsystencja: kremowo , nie spływa z dłoni ani z włosów

Kolor: biały

Opakowanie: duża ciemna plastikowa butla z dozownikiem - pompką która się nie zacina

Zapach: słodki, przyjemny myślę ,że tak pachnie olejek argonowy

Działanie: z początku miałam mieszane uczucia, ale potem zawojowała moje serce. To najlepsza odzywka jaką do tej pory miałam ! Do tego jej cena nie jest wygórowana ( spójrzcie na jej pojemność). Pozostawia włosy gładkie,lśniące , mięciutkie i pachnące przez następnych kilka dni ! Często czytałam o produktach których zapach pozostaje na włosach ale przy żadnym nie trwało to więcej niż kilka godzin po umyciu ,przy nim włosy pachną  i pachną.

Wydajność: przy nakładaniu jej od połowy długości (od przysłowiowego 'ucha') używając jej od października  czyli już od 9 miesięcy wciąż mam 1/4 butelki.

Pojemność: 400 ml

Cena: ok. 23 - 26 zł

Dostępność: drogerie dayli , sklepy internetowe

środa, 8 lipca 2015

Obecna pielęgnacja włosów: czerwiec 2015

Szykowałam taki post bardzo dawno temu i przez nagłe pogorszenie się kondycji moich włosów nie miał prawa bytu,tym razem umieszczam go kiedy są naprawdę w dobrej formie.

Same włosy sięgają mi już do pasa, nie planuję dużego cięcia ani grzywki. Są długie, gładkie i całkiem miękkie jak na swoje możliwości. Produktów nie jest dużo ,są z różnej półki cenowej, więc myślę,że każdy znajdzie coś dla siebie ;)

Olejowanie
Raz w tygodniu używam olejku Orientany 'kokosowej terapii do włosów' . Można go dostać w Naturze i hebe za ok. 22 zł, wbrew pozorom ta buteleczka jest niezwykle wydajna, obłędnie pachnie (zapach jest intensywny trzyma się nawet do 2 dni). Nakładam go od 'ucha' efekty są zniewalające.

Mycie
Na ogół używam szamponu Alterry ,z papają albo granatem zależy co mam akurat w domu. Raz na 2 tygodnie używam arbuzowego  szamponu l'oreal intese Repair . Bardzo wydajny, o obłędnym zapachu, świetnie nawilża i odbija włosy u nasady.Nie jest tani za 250 ml najmniej stacjonarnie zapłacimy ok 28 zł w Naturze. I raz na jakiś czas szampon z SLS jak Timotei z serii  Jericho rose.

Odżywki 
Przez długi czas używałam arganowej odżywki z Vitalderm o której pojawi się w najbliższym czasie pełna recenzja. Używam jej teraz kiedy moje włosy marudzą, maltretuję też odżywkę TIGI Bed Hair której działanie jest bardzo przeciętne,ale chcę ja już wykończyć, ma przyjemny zapach który nie zostaje na włosach za długo po myciu, nie jest też ani lejąca ani specjalnie gęsta,zdecydowanie nie warta swojej kwoty.

Maski 
Ostatnio ogromnie zaskoczyła mnie niezwykle tania rosyjska maska ekspresowo regenerująca Banii Agafii o wspaniałym zielonym kolorze i zapachu polnych kwiatów, świetnie wygładza i zmiękcza włosy aż do następnego mycia ( 3-4 dni), zostawia też po sobie zapach. Za 100 ml zapłacimy ok 4 zł. Lubię używać je w dni gdy olejuję włosy, razem spisują się świetnie. Jest to kosmetyk o lepszym składzie (bez sls,pegów,edta itp)

poniedziałek, 18 maja 2015

Rossmann Sunozon spray - recenzja

Opis:
'Spray ochronny do włosów z filtrem UV chroni włosy przed intensywnym promieniowaniem słonecznym. Dostarcza optymalnej ochrony zarówno włosom naturalnym jak i farbowanym. Chroni je również doskonale przed wysuszeniem i szkodliwymi skutkami wysokich temperatur i suchego powietrza. Wartościowa witamina B5 wnika głęboko w strukturę włosa i reguluje jego gospodarkę wodną. Spray pozwala włosom odzyskać blask i piękny wygląd. Optymalna ochrona przed wysuszeniem, łatwe rozczesywanie, tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie.
Rozpylać na suche lub wilgotne włosy przed kąpielą słoneczną i w trakcie. Nie rozpylać do oczu.'

Konsystencja: wodnista

Opakowanie: plastikowa buteleczka z atomizerem, mi się nie zacinał ,dobrze rozpylał spray na włosach

Zapach: trudny do scharakteryzowania , przyjemny, nie drażniący , fajnie trzyma się na włosach

Działanie: moim porównaniem jest lato kiedy go nie używałam i następne po jego zakupieniu i używaniu, włosy były o wiele mniej zniszczone i odwodnione. Moich włosów nie obciążał,nie przetłuszczał mogłam i stosowałam go kilka razy dziennie w kilkugodzinnych odstępach, fajnie się sprawdził i tego lata również do niego wrócę. Stosowałam go na cale włosy od nasady, nie wzmagał przetłuszczania się.

Wydajność: w ciągu ostatniego lata intensywnego używania zużyłam 2/3 buteleczki.

Cena: ok. 7 zł za 150 ml

Dostępność: drogerie Rossmann

piątek, 8 sierpnia 2014

August haul

Heeej,wróciłam do Polski kilka dni temu, zdążyłam już poskarżyć się wam przez ten czas jaki okropny dla mnie był produkt marki Korres. Dziś krótko i na temat,czyli co miesięczny post haulowy! Kto jest ciekaw,co tym razem wpadło do mojego koszyka? Będąc szczerą sama jestem zdziwiona ilością produktów oraz faktem jak wiele z nich krążyło mi po głowie od dawna.


Część zakupów pochodzi jeszcze z Grecji:
> maseczka marki Beauty Formula w formie peel off z ekstraktem z jaśminu i ogórka- nie miałam wygórowanych oczekiwań chodziło mi o coś nawilżającego i lekko oczyszczającego. Dostałam produkt który nie wiadomo do końca czym jest, przede wszystkim nie wysycha po 15 minutach przy cienkiej warstwie, cholernie ciężko jest domyć resztki (u mnie było to 3/4 produktu nałożonego na twarz) ,nie pozostawia widocznego gołym okiem 'efektu' ogółem nie jest warta tych pieniędzy ok. 2.90 Euro = ok.12 zł. Plusem jest wydajność,zapach, forma opakowania.

>mydełka glicerynowe o zapachu morsko-owowcowy oraz czekoladowo-karmelowym (oba zapachy nie miały nazw naklejonych na opakowaniach,więc te kategorie są przypisane według mnie)  ,nie używałam ich jeszcze,mam otwarte 3 żele więc sporo zajmie zanim ich użyję,choć jestem ich bardzo ciekawa cena jednego to ok.3.50 euro czyli mniej więcej na nasze 14zł za 100g!

>filtr ochrony SPF50 marki SUN&TAN z oliwą z oliwek,masłem shea oraz masłem kokosowym, opakowanie w formie sprayu. Ma niesamowity zapach kokosu,bardzo przyjemna aplikacja,szybko sie wchłania,robi swoje. Cena jest nie co wygórowana ponad 10 euro czyli ponad 40zł za 200ml.

Następnie mamy produkty które z pewnością kupimy w naszym rodzimym kraju,do tego stacjonarnie piszę to w szczególności do Tangle Teezer -a .Tak,to prawda można go kupić stacjonarnie,nie w zadnym profesjonalnym salonie za 80 zł,lecz w sieci drogeryjnej Hebe za 35 ! Kiedy się o tym dowiedziałam,był to mój ostatni dzień przez wyjazdem,do tego wtedy była na nie promocja kosztowały 30zł sztuka.W obawie (gdyż do mnie trafiła informacja,że mogą ale nie muszą wprowadzić ich po niej) utraty takiej szansy chciałam niemal od razu pognać do hebe. Ale z powodów dość oczywistych typu pakowanie i faktu,że moje najbliższe hebe jest półtorej godziny drogi ode mnie poruszając się komunikacją miejska sprawiły,że zakupiłam ją przed wczoraj. Zapewniam was,że jest oryginalna,sprawdzałam. Osobiście ta fala na te szczotki,nie dotknęła mnie na tyle,bym była jej tak spragniona .możecie pomyśleć,no to dlaczego ją kupiłaś i tak się ekscytowałaś ? No właśnie dobre pytanie, moja ukochana jak dotąd szczotka z włosa dzika narobiła trochę kłopotów i zaczęłam poszukiwania nowej wszystko działo się w bardzo krótkim czasie,cena między naturalna szczotką a ofertą w hebe jest niewielka wiec postanowiłam spróbować do tego jej rozmiar jest bardzo adekwatny do mojej walizki;]  Miałam wiele obaw które nadal mam ,po użyciu jej przez 2 dni nie jestem zakochana,ale powoli zaczynam rozumieć zachwyt innych.

Glinka marokańska jest mi znana i pomimo moich mieszanych odczuć co do utrzymywania efektów tej maski zdecydowałam się na kupienie pełnego opakowania, tym razem marki Nacomi za 200ml zapłaciłam 17zł (to cena promocyjna). Jest w porządnym szklanym opakowaniu,który przyda się z pewnością i po jej zużyciu.

Przyszedł czas na polska znaną ,tanią markę ziaja. Ostatnio goszczą u mnie jej 2 produkty :chłodzące mleczko po opalaniu z wapniem z serii sopot sun który mnie zadowala ,efekt chłodzący jest wyczuwalny i jeśli nie ci przesadzicie z opalaniem daję prawdziwą ulgę,ma miły zapach, rzadką konsystencje i świetnie się wchłania, potrafi lekko bielić. Ogółem dobry produkt za niewielkie pieniądze. Drugi produkt to coś czego szukałam od dłuugiego juz czasu . Byłam w każdej napotkanej na mojej drodze aptece,a znalazłam ją w hebe na dziale z kosmetykami drogeryjnymi za 7zł. Mowa o paście do głębokiego oczyszczania twarzy przeciw zaskórnikom z serii liście mauka. Użyłam jej dopiero 2 razy,ale częściowe efekty są widoczne od razu:skóra jest mięciutka i taka trudno to sprecyzować słowami,ale niezwykle miła w dotyku jeśli chodzi o wągry czy pory nie mogę się jeszcze wypowiedzieć.

Produkt który z pewnością przyciąga wzrok swoim barwnym opakowaniem ze znanej na całym świecie gry Angry Birds czyli krem do rak z arktyczną jagodą marki Lumene. Kilka lat temu kosztwał w tej samej pojemnosci nie co więcej niż 30 zł,a ja upolowałam go za niespełna 11! Jestem ogromnie ciekawa tego produktu!

I tak oto przeszliśmy do dzisiejszej paczki,która mnie nie co zaskoczyła. Ta mała jakby kulka po środku czyli gąbka do mycia twarzy Konjac marki Yasumi. Gdzieś tam kiedyś tam o niej słyszałam,ale 100% przekonała mnie do niej jedna z moich ulubionych blogerek Sonnaille swoją recenzją po długim używaniu. Tak więc niemal od razu ja zamówiłam,tego samego dnia dokonałam przelewu i nie mogłam się doczekać,aż przyjdzie,ale znając polską pocztę musiałam ostudzić swój zapał kiedy nagle zadzwonił dzwonek i to był kurier! I oto jest malutka,przypominająca pumex gąbeczka,która przyszła w niesamowicie eleganckim opakowaniu które muszę wam pokazać,a do tego dostałam gratisowo pędzelek. Wiec jestem pełna nadziei i ogromnie ciekawa.

piątek, 13 czerwca 2014

Glinka marokańska (Ghassoul) - recenzja z miesiąca 'znajomości'

Hej, o glinkach jest głośno w sieci nie od dziś o moich początkach z nimi oraz niezbyt pochlebnej relacji na nie mogliście czytać tu wraz z krótką opinią o tytułowej. Dziś powiem nie co więcej na jej temat, po miesięcznej 'kuracji' mam czym się z wami podzielić ;) Z góry uprzedzam,nie ma zdjęć ,nie miałam już czemu zrobić swatchy,bo najzwyczajniej już jej nie posiadam,ale ciekawych zapraszam do podanego wyżej linku,gdzie można podpatrzeć jak wyglądała.

O samej glince:
'Glinka Ghassoul to w pełni naturalny minerał zbudowany głównie ze stewensytu (minerał gliniasty), którego głównym składnikiem jest krzemian magnezu. Krzemionka po wymieszaniu z wodą przybiera postać błota posiadającego właściwości myjące i odtłuszczające. Glinka ma szerokie zastosowanie (może być używana jako mydło, szampon, maseczka na twarz i ciało a także w zabiegach w salonach SPA & Wellness). Działanie glinki Ghassoul polega na absorpcji zanieczyszczeń - nie jest ona w żaden sposób agresywna dla skóry, włosów, czy śluzówki.
Podstawowe właściwości zgodnie z badaniami przeprowadzonymi przez 2 niezależne laboratoria amerykańskie 
(International Research Services Inc. i Structure Probe Inc.):
- redukuje suchość skóry 79% 
- redukuje łuszczenie się skóry 41% 
- poprawia czystość skóry 68% 
- poprawia elastyczność/jędrność skóry 24% 
- poprawia strukturę/teksturę skóry 106% '

BARDZO WAŻNE: nie można mieszać ani rozrabiać glinki w przedmiotach metalowych, ponieważ reagują z nimi.

Konsystencja: miałki lekko brązowy proszek,bez większych 'kawałków'

Zapach: i tu mogę wiele osób zaskoczyć,ponieważ spodziewałam się dosłownie czegoś niczym z ziemi,a dostałam bardzo ładnie pachnący produkt: naturalnie ale zarazem kosmetycznie, nie jest nachalny,nie dusi.

Opakowanie: ja kupiłam ja na wagę i była w takiej plastikowej folii zawiązana takim jakby papierowym sznureczkiem. Nie było to zbyt wygodne rozwiązanie,ale żadnego wypadku z utracona glinką nie miałam,dałam radę i całą zużyłam na buzi,a nie na podłodze czy dywanie więc ogółem sukces ;) Oczywiście można ja zakupić w większej gramaturze w słoiczku dość okazałym.

Przygotowanie: ponieważ jak to glinki jest w postaci proszku i jej rozrobienie to połączenie dokładne z wodą bądź hydrolatem. Ja używałam wody mineralnej, w proporcji różnej. Szczerze wam powiem,że przystosowując się do niej efekt może was nie zadowolić. Ja stwierdziłam,że to taka metoda prób i błędów i nie skupiam się ile ma być czego,tylko by konsystencja rozrobionej glinki była odpowiednia czyli takiej gęstszej pasty,a nie wodnista. Wbrew pozorom to nei zajmuje wiele czasu,kiedy nabierzecie wprawy to będzie niemal naturalne.

Sposób użycia: nakładałam na oczyszczoną wcześniej buzię,po peelingu enzymatycznym na 15-20 min i tu bardzo ważna rzecz. Nie można pozwolić glince wyschnąć,czyli kiedy czujemy,że ona zastyga (mamy problem z mimiką twarzy) to spryskujemy te miejsca twarzy wodą mineralną/wodą termalną/hydrolatem. Dzięki temu glinka zadziała i będzie ją o wiele łatwiej zmyć ;)

Efekty: Używałam jej przez miesiąc ,2 razy w tygodniu. I powiem wam,że mam do niej mieszane uczucia. glinka jak wspomniałam we wstępnej recenzji daje niemal od razu bardzo zauważalne efekty: rozjaśniona,pełna blasku cera, zmniejszone pory i odrobinę mniej widoczne zaskórniki. Tyle,że ten efekt jest bardzo krótkotrwały,a naprawdę szkoda. Po każdym użyciu tak było,niezależnie czy trzymałam ją wilgotną dłużej i w jakiej 'proporcji' ona była bardziej wodnista,bardziej w paście. To mnie zawiodło. Natomiast ciekawą kwestia jest to,ze podczas używania glinki ogółem przez te parę tygodni cera była w lepszej kondycji i solo prezentowała się bardziej niz do przyjęcia (mam bardzo wysokie wymagania co do niej solo).

Czy ją polecam? Uważam,że warto spróbować, zastanawiam się nad jej kupnem ,teraz mam coś nowego natomiast kiedy to skończę na tyle,by mieć jakieś porównanie to zobaczę co lepiej działa i wam opowiem ;) Ale wracając do tego czy warto, chociażby cena jest niewygórowana na początek radzę kupić ją na wagę ,mi wystarczyły 4 miarki (nie wiem ile tego konkretnie było,w ORGANIQE tak to mierzą) wystarczyła na 8-9 użyć ,a zapłaciłam coś ponad 6zł. Więc to mała kwota,to produkt naturalny,więc nie zrobicie sobie krzywdy,wybór oczywiście należy do was. 

poniedziałek, 10 lutego 2014

Nowości w pielęgnacji włosów i ogółem o trudności w utrzymaniu ich w dobrej kondycji

Kilka razy szczególnie przy recenzjach odżywek (nie zbyt pochlebnych) wspominałam o moich wymagających włosach. Dlatego nie było tu jeszcze produktu który bym poleciła. Po kilku porażkach z drogeryjnymi odżywkami ,sięgnęłam po ciężką artylerię. Zanim przedstawię wam konkretne produkty opowiem pokrótce o moich problematycznych włosach. Niestety nie mam zdjęć;/

Moje włosy na ogół: mocne,wytrzymałe,błyszczące,gęste, twarde, proste, trudne w stylizacji ,średnio porowate ,odporne na wszelkie wałki- działa jedynie lokówka,ale efekt nie jest zbyt długotrwały, bardzo łatwo się plączą. Ich charakterystyka myślę,że ma wiele wspólnego z faktem,że mam azjatyckie korzenie ;)

Obecnie: do tego wszystkiego co wymieniłam niesamowicie suche i szorstkie ;/

Jak to się zaczęło?
 W pewnym momencie zauważyłam,że mocniej się przetłuszczają, zaczęłam zwracać większą uwagę na szampony których używałam zrezygnowałam z dotychczasowych i zaczęłam używać ziaji,przekonana,że są lżejsze (a tak mi się wtedy wydawało),choć w rzeczywistości również były napakowane SLS esami. W pewnym momencie w 2011 stwierdziłam,że czas na większą zmianę i nie chodziło tu o 'ostre' cięcie,lecz o ich kolor. Po pierwszym farbowaniu stały się bardziej gładkie, mniej się plątały i przetłuszczały.Byłam zadowolona,czytałam,że włosy mogą stać się bardziej sypkie czy gładsze,ale nie spodziewałam się,ze tak będzie i z moimi. Farba (nakładana u fryzjera 2 razy gdyż po myciu zeszła całkowicie na długości ,włosy ewidentnie nie chciały jej przyjąć) zeszła po mniej więcej 3 tygodniach, byłam zła i rozgoryczona. Nie miałam pojęcia,że powinnam odczekać 3 miesiące by ponownie je zafarbować i ponownie udałam się do fryzjera tym razem innego co było podstawowym błędem,ale był to okres przed sylwestrowy i nie miałam szerokiego wyboru przed nowym rokiem. W każdym bądź razie farba która została nałożona była o wiele mocniejsza i już przy samym nakładaniu piekła mnie skóra głowy, fakt utrzymała się bardzo długo,ale konsekwencje tego mam niemal do dzisiaj. Przede wszystkim zaczęły mocno wypadać,łamały się, ogółem były mocno zniszczone .Ja sama tego nie zauważałam do pewnego momentu gdy po nocowaniu u koleżanki zobaczyłam ile ich zostało na pościeli. Nie miałam ,że tak powiem gołych placków na głowie,ale lekko się wtedy zaniepokoiłam. Powodów pogorszenia się stanu i tak znacznemu było wiele od zbyt wczesnego powtórnego farbowania po niewłaściwą pielęgnację. I od tego momentu zaczęłam interesować się pielęgnacją włosów. Najpierw były szampony/maski nawilżające i odżywki bez spłukiwania, drogeryjne.Z czasem stopniowo odstawiłam całkowicie szampony z SLS ami przerzuciłam się na Alttere. Między czasie co nie było najmądrzejszą decyzja postanowiłam rozjaśnić końcówki. Są najtrudniejsze w pielęgnacji.

Poważny krok!
Szczerze mówiąc po raz pierwszy usłyszałam o olejowaniu na blogu azjatyckiego cukru. Równocześnie dowiedziałam się o zbawiennych skutkach kokosu na włosy,dodając 2 do dwóch, postanowiłam spróbować. Zdecydowałam się na olej marki Dabur (więcej TUTAJ ) . Kuracje rozpoczęłam w maju 2013 roku i regularnie nakładałam olej (2-3 razy w tygodniu)do mniej więcej lipca, w wakacje ze względu również na przebywanie w różnych miejscach zrezygnowałam z tego. Szczególnie,że stan moich włosów i tak się sporo poprawił (nie stało się to na pstryknięcie to kwestia 2-3 miesięcy ,dużo zależy tez od częstotliwości używania oleju i odpowiedniego dobrania),a sam olej się skończył. Przede wszystkim przestały nadmiernie wypadać, zaczęły też szybciej rosnąć, było widać,że są zdrowsze, czasem beż używania odżywek/masek tylko po myciu szamponem były gładsze. Do olejowania powróciłam niedawno. Stało się się pewną stałą w pielęgnacji włosów, skuteczną lecz nie natychmiastową.

Wiele niedotrzymanych 'obietnic'
Jak wspomniałam używałam wiele produktów do pielęgnacji, choć na blogu jest mało ich recenzji. Większość używałam pewien czas temu,zanim powstał blog nie pamiętam swoich wszystkich doświadczeń z tamtymi odżywkami/maskami/szamponami ,a najzwyczajniej nie chcę was okłamywać. Jedyne co wiem,to fakt ,że zawiodły,bo żaden z produktów nie spełnił swojego zadania (niektóre jedynie lekko krótkotrwale wygładziły moje włosy). Do niedawno używanych produktów należy słynna odzywka Garniera z avocado i masłem karite oraz maska z granatem Alttery czy odżywka ISANY. Mimo tylu zawodów postanowiłam się nie poddawać i dalej uporczywie szukać.

Obecna pielęgnacja
Mam nadzieję,że dobrnęliście. Oprócz wspomnianego oleju Vatiki marki Dabur od kilku dni zaczęłam stosować coś zupełnie nowego. Ponieważ pielęgnacja drogeryjna się nie sprawdziła, postanowiłam sięgnąć po wspomnianą cięższą artylerię - produkty fryzjerskie. Zaczynając od szamponu po odżywki omijając na razie maskę gdyż mam jeszcze BIOVAX(którego choć teraz nie używam otwarłam wieczko więc gdy tylko zrobi się cieplej muszę),a nie chcę się kusić bo moja tendencja otwierania nowych produktów gdy mam jeszcze poprzednie jest zbyt duża ;D. Zdecydowałam się na  szampon silnie nawilżający marki MATRIX z serii: Total Results Moisture . Oraz dwie odżywki marki TIGI wygładzająco-nawilżająco z serii: S Factor oraz intensywnie nawilżającą ekologiczną z serii: Love Peace Planet: Eco Awesome (którą używam teraz).

Przyznam,że są to droższe produkty (trzeba też uważnie szukać,bo różnica cen na stronach internetowych jest ogromna, S Factor zakupiłam za 43,10 złote za 200ml na innej ta sama gramatura obejmowała koszt 80zł!) ,ale będąc szczera podsumowując dotychczas zakupione artykuły wyszłaby o wiele większa kwota ,a rezultatów albo nie było albo były mierne. Dlatego postanowiłam wydać więcej i mam nadzieję,że to przyniesie większy skutek. Jak wygląda wasza pielęgnacja? Jakie są wasze włosy? Czy ktoś z was ma podobne problemy z nimi ? Czego używacie i co możecie polecić? Piszcie w komentarzach !


wtorek, 7 maja 2013

Sekret ujrzał światło dzienne - recenzja odżywki DOVE DAMEGE SOLUTION COLOR REPAIR

Kupiłam ją na slepo jako pierwszy produkt do włosów zachwalanego DOVE, po kilku użyciach uznałam,ze była to wieplka pomyłka niesłusznie. sek w tym,e producent twierdzi aby używać na more badż suche,dotąd używałam wyłącznie na suche,a tajemnica tkwi w tym by stosowac je na mokre włosy !

PLUSY:
+ genialny zapach
+ swietnie wygładza
+ lekko ułatwia rozczesywanie
+ zapach utrzymuje sie nawet do kilku godzin po aplikacji
+ spryskiwacz

MINUSY:
- niewygodne opakowanie - zakrętka
- nie wydajny
- cena ok.30 zł

czwartek, 2 maja 2013

ROSSMANN, ALTERRA, VOLUMEN - SHAMPOO PAPAYA- BAMBOO - recenzja

Nigdy nie myślałam,ze będę recenzować szampon, jak dotąd różniły się wyłącznie opakowaniem i zapachem  rzadko kiedy było widać jakakolwiek różnicę na głowie i w żadnym wypadku nie wyglądała jak w spotach telewizyjnych, ten nie co zmienił moje postrzeżenia ;]



PLUSY:
+ łady zapach
+ konsystencja
+ działanie - włosy są puszystsze
+ wydajność - jak na moje prawie do pasa włosy ;]
+ dobrze się pieni
+ przedłuża świeżość
+ cena (ok.7zł)
+ design

MINUSY:
- pojemność (200ml) brak większych butelek

środa, 3 kwietnia 2013

Nowy rok i nowy look

Z okazji minionych urodzin postanowiłam urządzić na mojej głowie trochę inności ,nie spodziewajcie się różów czy błękitów, oceńcie sami potrójne ombre :



Szczerze miało być 2 kolorowe,ale moje odrastające włosy zmieniły ,a jednocześnie jak na moje oko ulepszyły ten pomysł. Od góry mój kolor ,w środku sprana farba nakładana w zeszłym roku i na końcu rozjaśnione . Jak wam się podoba? 

niedziela, 10 marca 2013

poniedziałek, 7 stycznia 2013

JOANNA, Z APTECZKI BABUNI SZAMPON NAWILŻAJĄCO-REGENERUJĄCY -recenzja

Zapewnienia producenta:

"Szampon nawilżająco - regenerujący zawiera połączenie dwóch naturalnych składników: miodu - działa silnie i nawilżająco dzięki wysokiej zawartości cukrów, aminokwasów i witamin raz mleka które jest cennym źródłem protein mlecznych.
Włosy zyskują miękkość i połysk oraz łatwiej się rozczesują i układają." 




Skład:
Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Sodium Chloride, Cocamidopropyl Betaine, Glycereth-2 Cocoate, Cocamidopropylamine Oxide, Polyquaternium-7, Mel Extract, Hydrolyzed Milk Protein, Propylene Glycol, Panthenol, Citric Acid, Disodium EDTA, Parfum, DMDM Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone

Opinia:
Cudny. Uniwersalny,nigdy mnie nie zawiódł nr.1 <3 

Plusy:
+ śliczny zapach
+ dostępność
+ cena
+ dobrze się pieni
+ włosy są lśniące i mięciutkie już po pierwszym użyciu 
+ ułatwia rozczesywanie 
+ nie podrażnia
+ nie wysusza włosów/skóry głowy
+ nie obciąża

Minusów brak ;]