poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Ulzzang Baby !

Tak naprawdę po raz pierwszy spotkałam się z tym określaniem w czasie programu "Hello Baby" , napisałam o samym stylu ulzzang ,dziś pokaże naturalne piękne twarzyczki koreańskich pociech bez make-upu :

Królową moim zdaniem jak dotąd jest Lauren Lunde , w połowie Koreanka w połowie kanadyjka. Prześliczna dziewczynka. Jest modelką dziecięcą, wystąpiła w kilku reklamach oraz twarzą sklepów z zabawkami. Wystąpiła w 1 z edycji "Hello Baby "wraz z chłopakami MBLAQ. Dwa miesiące temu przyszedł na świat jej młodszy braciszek  Cooper.  Nie można się na nią napatrzeć:






Księżniczka jest DaYoung (pół Koreanka, pół Wietnamka),nie znam szczegółowo jej rozwijającej się bibliografii ,ale z tego co wyłapałam Hello baby był jej pierwszym programem, rodzice wysłali ją tam po to,aby stała się bardziej otwarta na świat (była bardzo nieśmiała). Choć początki były dla niej trudne,z czasem naprawdę było widać, jak zaczyna ufać innym ;]



Małym księciem jest Leo William Recipon (w połowie francuz i Koreańczyk  dziecięcy model, wystąpił w kilku programach rozrywkowych w tym Hello Baby z dziewczętami (wszystkie dzieci musiały być wielonarodowe) jak i reklamach. Ma młodszego braciszka .





Rodzina Moon to 3 bracia tak samo jak Lauren pół koreańskiego ,a pół kanadyjskiego pochodzenia.   Najstarszy jest Mason Moon. Dziecięcy aktor (wystąpił w 2 produkcjach" Dziecko i ja z 2008 roku" oraz  "Eum-chi keul-li-nik z 2012") i model ma 6 lat (w systemie koreańskim 7) , rok młodszy jest Marvin - mały model, a najmłodszy jak dotąd jest Maden który urodził się w 2009 roku jak dotąd model.


Mason Moon we wczesnym dzieciństwie:

kadry z filmu "Dziecko i ja"
 



Marvin Moon:



I Maden Moon

Na dzisiaj tyle ulzzang baby, kto jest waszym ulubieńcem?

Ullijang czyli piękne twarzy Korei !

W Korei często możemy natknąć się na słowo Ulzzang. Ulijang lub Eoljjang to nic innego jak w dosłownym tłumaczeniu piękna /przystojna twarz. Najczęściej aby zostać uznanym za ulzzang kandydaci wstawiają swoje zdjęcia do internetu często poprzez konta społecznościowe.


Czym wyróżniają się osoby ulzzang? 
Wielkimi oczami podkreślonymi cienką kocią bądź szczenięcą kreską, o porcelanowej świeżej skórze w kształcie litery V czyli koreański standard z delikatnie podkreślonymi wargami o bajecznych uroczych i dziewczęcych fryzurach - kokach,lockach i falach, natomiast chłopcy ( tak istnieją też piękni słodcy chłopcy dla osób niewtajemniczonych) mają grzeczne uczesanie niczym prosto z pierwszych lat edukacji. Ich styl jest uroczy, w stonowanych kolorach uznany jako artystyczny dlatego unikają wszelkich koronek w odróżnieniu od japończyków. Dla mnie są ogromną inspiracją i często łączę go z vintage tworząc coś unikatowego ;] A jak wam się podoba?







P.S niedługo pojawi się tutorial do uzyskania ulzzang-owego makijażu ;]

Tint Mania czyli gradient lips oraz jak wykonać go bez tintu

Dzięki mojemu zainteresowaniu Azją odkryłam pewien sposób na malowanie ust. Ku temu powstało wiele produktów nazywanych tintami. Co kryje się za tym pojęciem? Jest to pigment koloru często o owocowym zapachu zazwyczaj smak jest gorzki w każdym razie to nie smackersy , który ma za zadanie długo utrzymywać swój kolor na naszych ustach. Przykuwa nie tylko swoim kolorem,ale również swoją formą od pędzelków z buteleczką przypominających buteleczkę z lakierem do paznokci po mini tubkę farby prosto ze sklepu plastycznego. Produkty które przedstawiam pochodzą z Korei (3 pierwsze są marki Tony Moly, tubki są z firmy Sleek co ciekawe farbki można ze sobą łączyć ,dzięki czemu wasz makijaż przybierze jeszcze bardziej oryginalnego wyglądu tworząc indywidualne odcienie kolorów.  są dostępne w drogeriach internetowych,ale jeśli ktoś jest zainteresowany,ale nie chce wydawać większych pieniędzy może zakupić tinty polskich marek np. Bell. Osobiście nie przepadam za tą nią,ale wybór należy do was.



Efekt gradientowych ust można uzyskiwać na różne sposoby. Azjatycki ma na celu podkreślenia tylko 2/3 dolnej wargi . Intensywność dobieramy sami wedle uznania i ilości która nakładamy na usta jak na zdjęciu :

Osobiście pokochałam ten efekt i jest stałą częścią mojego codziennego make-up, początkowo zamierzałam zakupić tinty od Toly Moli ,z powodu utrudnień wysyłkowych i innych zakupów internetowych postanowiłam trochę rozejrzeć się w temacie: poszukać innych marek i zaobserwować minimalne stawki. W czasie tych poszukiwań które swoją drogą cały czas trwają, zaczęłam sama sporządzać gradient lips bez tintu. Jest to tańsza opcja z kosmetyków które zawsze mam w domu,minusem jest długość utrzymania, ale warto spróbować i wyśrubować  Wszystko zależy od waszych kosmetyków i waszych upodobań. 

Jak wykonać gradient lips bez zakupienia tintu?

Potrzebne nam będą :
- fluid bądź krem BB w moim przypadku to Skin79  Lovely Girl BB Cream (niedługo naskrobię o nim parę słów)
- szminka o wybranym kolorze (ja użyłam Rossetto Milano Red Deborah nr. 8 SPF 15 )
- dodatkowo można użyć błyszczyk najlepiej z lekkim połyskiem (ja wybrałam Bodyshop strawberry balm)

Najpierw posmaruj usta fluidem/ kremem BB. Następnie nałóż np. pędzelkiem tylko na środkową wewnętrzną stronę dolnej wargi szminkę do 2/3 objętości . Wklep opuszkami palców na całej dolnej wardze. Na koniec nałóż błyszczyk. Jak am się podoba?

niedziela, 14 kwietnia 2013

180


180


... płatków śniegu roztapia się na parapecie
... myśli przetacza się w moim umyślę o poranku
... skrzypiących drewnianych  desek w moim pokoju
... kafelków w przytulnej kuchni
... pytań i uwag otrzymuję tuż przed wyjściem
... pyłków kurzu unosi się w powietrzu

... ożywionych drzew mijam każdego dnia
... kredek w piórniku

... odcieni farb na sztaludze
... smutków feralnego dnia
... biliardów cząsteczek niewiarygodnie zimnego powietrza w szkolnej łazience
... zatartych szlaków
... płatków orchidei spadło dzisiejszego poranka
... drzwi bez znajomości ich wnętrza
... stopni betonowych schodów
... par oczu otaczających z każdej strony
... dźwięków tej samej piosenki
... niewypowiedzianych słów wiszących w powietrzu
... niedotrzymanych obietnic
... koralików w ukochanej szkatułce
... stron w szkolnych podręcznikach grających główną rolę próbując bezskutecznie oderwać mnie od smutnej rzeczywistości
... kropli deszczu spływającego po moim policzku




Pastelowy szał !

Wiecie bądź nie ,ale jestem wielka fanką wszelkich odcieni kolorów pastelowych, od makijażu po odzież aż po paznokcie. Swoją drogą wyszukanie odpowiedniego odcienia turkusa zajęło mi wieki,ale przyznam ,że było warto :D Wracając do tematu postu,myślę,że wiele osób powiedziałoby,że zaraz przedstawię wam wiosenne bądź letnie trendy z ich rolą główną,otóż nie. To dosłownie pastele w roli cieni do powiek marki "Too cool for school z serii Art Class" ,zobaczcie sami :



Produkt ma wiele zalet które bardzo sobie cenię, po pierwsze ilość .Zważywszy jak tanie można kupić u nas cienie w różnej jakości jest ich zaledwie kilka gram,tutaj otrzymujemy mała cegiełkę . Aplikacja bardzo prosta wystarczy pędzelek bądź gąbeczki (które są w zestawie) . Design kocham minimalizm w opakowaniach kosmetyków, jest jednocześnie prostu jak i bardzo interesujący w stylu vintage . Do tego interesująca gama kolorystyczna . Wszystko byłoby idealne gdyby nie mały Minus dla mojego portfela czyli cena :150 złotych + wysyłka .oczywiście za jakość i całokształt się płaci. Osobiście bardzo podam się forma tegoż produktu ,zainteresowałam się ogółem tą markę więcej napiszę niedługo ;] A jak wasze wrażenia?


piątek, 12 kwietnia 2013

Artystyczny makijaż po koreańsku

Dla wielu osób makijaż azjatycki kojarzy się z kocią bądź szczenięcą  kreską, mocnym makijażem u mężczyzn itp. Na scenie to najbardziej popularne elementy,ale makijaż jest różnorodny to forma sztuki przedstawiam wam kilka przykładów będąc oczarowana Lee Hi podczas występu oraz teledyskiem do piosenki Rose postanowiłam wspomnieć o tym na blogu,ponad to wypróbować na sobie,ale to już nie dziś hehe ,ale na pewno podzielę się wrażeniami ;]







Inspiracja do postu:

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

New Day and new experience

Dzisiejszy dzień należy do jednych z najdziwniejszych jakie przeżyłam  choć nadal trwa nie wiem czy zniosę kolejną porcję wiadomości i wydarzeń. Po długiej nieobecności  ,to nie zaległości przyprawiają mnie o zawrót głowy,lecz atmosfera i domniemane zmiany które wcześniej były po prostu nieprawdopodobne. To mnie wręcz martwi,czy odnajdę się w tym nowym 'wielkim małym świecie' ? Nowe reguły który oczywiście uważane są za priorytet dla większości, skazują mnie na podjęcie bardzo  trudnej decyzji, stawiają mnie na żółtym świetle. Nie jestem z tego zadowolona,to nie jest normalne ,ale jak najbardziej prawdziwe.
 Przejaw mojego optymizmu nie zmalał i ta cała nowa sytuacja nie zniżyła mnie do poziomu czarno-myślistwa 0_o. Z nowymi nadziejami, troskami , zmartwieniami z szerokim uśmiechem na ustach i podniesioną wysoko głową ,z kubkiem parującej w moich dłoniach latte z syropem i poplątanymi słuchawkami w których rozbrzmiewa rytm mojego życia krocze ku nowym dniom bez zbędnych obaw. Chwytając się każdej chwili, zanim przeminie. Patrząc na zachód kolorowego słońca, przejrzysty biały puch który gości na moim parapecie, kolorowe światła wokół mojego mieszkania, błyskających w ciemnej pochmurnej nocy, wysyłając uśmiechnięte buźki do wszystkich których kocham <3 .



P.S dzisiejszy dzień prób był udoskonalony nową kawą z empika Smooth Bluberry Latte, niestety jej smak nie jest taki dobry jak zapewniała mnie barnistką. Niesłodzone latte przypieczętowane zbyt mała ilością kwaśnego syropu, ledwo wyczuwalnego. Choć jej wygląd można uznać za ciekawy  (to łatwy efekt do uzyskania tak swoja drogą) ,o smaku nie mogę tego powiedzieć. Cena kawy jest wygórowana mała kosztuje 13.50 , oczywiście to ze względu na nowość w menu..Wydałam na nią zaledwie ponad 6 złotych w ramach mojej 5 kawy z karty wiec zapłaciłam 50%.  Zostaję przy standardach ukochanej Vanilli Latte i Carmel machiato <3