środa, 3 maja 2017

Ava Eco Garden with cucumber extract - recenzją

Opis:
"Naturalna kuracja nawilżająca 20+.
Skóra dwudziestolatki jest gładka i zaróżowiona, ale może być sucha, tłusta lub mieszana. Krem  zadba o jej naturalne piękno i pielęgnację. Dzięki unikalnej formule zawartego w kremie ekstraktu ze świeżego ogórka bogatego w witaminy C i B, minerały i makroelementy korzystnie wpłynie na jej nawilżenie, wygładzenie i odżywienie, delikatnie rozjaśni piegi i przebarwienia. Naturalny emulgator z oleju palmowego, kokosowego i manioku, oliwy z oliwek, skwalan z oliwy z oliwek, witamina E wzmocnią naturalne funkcje ochronne skóry.
99% wszystkich składników jest pochodzenia naturalnego28 % składników organicznych z plantacji monitorowanych"

Kolor: beżowy, lekko żółty

Konsystencja: średnia,ani lejąca ani masełko wata

Zapach: specyficzny ziołowy, niewyczuwalny na twarzy

Działanie: krem zaczęłam używać na jesieni 2016 i planowałam z początku wrócić do niego na wiosnę,ale okazało się,że świetnie daje sobie radę w zimnych czy minusowych temperaturach dlatego używałam go zarówno na jesieni jak i w ziemie. Oraz przez część wiosny bo jak widać jest na ogół dość zimno jak na ten czas. Krem starczył mi na ogromnie dużo czasu (od września 2016 do kwietnia 2017 czyli 8 miesięcy!) i gdybym nie zaczęła smarować nim szyi pewnie starczył by na drugie tyle (inna sprawa to termin ważności xD).Dobrze nawilża, nie zapycha, czas wchłaniana oceniam na średni. Dla mnie nie jest to minus ponieważ, po jego nałożeniu wykonuję inne obowiązki i po 5-8 minutach nakładam inne kosmetyki. Jeśli nie lubicie czekać warto mieć to na uwadze. Natknęłam się na opinię,że krem jest zbyt treściwy jeżeli macie zamiar używać go w ciepłych porach roku to tak jest.
Krem dobrze spisuje się przy mieszanej cerze,czy problematycznej/trądzikowej, ale w zimniejszych porach roku. Na wiosnę jest zdecydowanie zbyt treściwy.

Pojemność: 50ml

Cena: ja kupiłam za ok.27 zł

Dostępność: Średnia w kierunku słabej. mi udało się go kupić w sklepie ziołowym,ale nie każdy go posiada ponieważ jak to ujęła sprzedawczyni 'nie schodziły im'.Widziałam go też w jednej z droższych prywatnych drogerii,ale w o wiele wyższej cenie.

Czy kupie ponownie? Myślę,że tak. Cena jest adekwatna do wydajności oraz działania.

wtorek, 2 maja 2017

Zakupy z mojej nieobecności

Hej, jak wspomniałam we najnowszym poście nie mam wam wiele do pokazania. Dziś trochę się to powiększyło,przez przypadek upolowałam 2 produkty więc ta dam:

W drogerii Jaśmin upolowałam masło do ciała z miłorzębem japońskim z be organic. Zamierzam używać jesienią/zimą, w Hebe znalazłam moja ukochaną pomadkę Himalaya której recenzja pojawiła się już na blogu, a ponieważ drogerie dayli znikły kupiłam 2 opakowania. Do tego dołożyłam krem nawilżający z Nacomi. Polowałam od dłuższego czasu na ten z Nonicare ,ale jak na złość nigdzie go nie ma stacjonarnie,a mój poprzedni krem dobił dna,więc musiałam znaleźć coś innego. Moja niebieska glinka ma się ku końcowi,więc na jej miejsce wybrałam glinkę marokańską z organique. Oprócz tego zaczęłam używać balsamu z rokietnikiem z benecos,oraz mydełka pomarańczowego z rozmarynem z 4szpaki (szpaków). Z kolorówki kupiłam jedynie połyskujący na fiolet rozświetlacz z NYX duochrome.

sobota, 29 kwietnia 2017

Zmiany, wyjaśnienia i postanowienia.

Hej, jak możecie zauważyć ostatnio mnie tu nie było. Nie było to zamierzone, ale już od jakiegoś czasu posty pojawiały się raz na miesiąc? Nie byłam z tego zadowolona i prawda jest taka,że mam przygotowanych z 10 postów które napisałam na zapas to recenzję kolorówki,ale umieszczałam je tu sporadycznie. Nie martwcie się nie zamierzam zamknąć bloga,ale nie co zmienić jego treść. Prawda jest taka,że moja pielęgnacja i podejście nie co się zmieniły. I teraz nawet nie mam wam do pokazania postów haulowych bo przez całą moją nieobecność zakupiłam 3 rzeczy.

Przez ostatnie miesiące, pół roku odstawiłam/pokończyłam produkty które zawierały parafinę, parabeny, pegi, EDTA, DMDMy itp. Było to stopniowe działanie i po nie długim czasie moja trądzikowa,mieszana cera odwdzięczyła się trądzik zelżał i skóra była spokojniejsza. Na mnie to zadziałało,ale każda skóra jest inna więc nie twierdzę,że to złoty środek dla wszystkich.

Obecnie używam mniej kosmetyków zarówno pielęgnacyjnych jak i kolorowych. I to mi służy,nie zamykam bloga jedynie będę umieszczać posty o bardziej naturalnych produktach z pielęgnacji. w kolorówce wykluczyłam parę składników,ale wciąż mam rzeczy które mnie nie krzywdzą, lubię i używam. Pojawią się też te zaległe. Chciałam podziękować osobom które pomimo mojej nieobecności śledziły ,nie od subskrybowały bloga. Dla mnie ważniejsze jest jakość ludzi ,a nie ich ilość.

czwartek, 9 lutego 2017

NYX liquid lipstick lingeria 02 embelishments - recenzja

Opis: "Matowa pomadka w płynie Nyx Lip Lingerie zapewnia długotrwały efekt i mocne napigmentowanie. Pomadka utrzymuje się na ustach przez cały dzień. Dostępna w wielu wersjach kolorystycznych w odcieniach beżu, brązu i kolorów cielistych."

Opakowanie: plastikowe ,przezroczyste nieco błyszczykowe (np. essence )


Aplikator: również podobny jak w błyszczykach essnece,jedynie ma trochę dłuższą gąbeczkę i jest płaski, ucięty lekko pod skosem, ale jest bardzo wygodny, łatwo się nim obsłużyć. Klucz w tym by nie nałożyć za dużo produktu.

Kolor: mnie osobiście zauroczył, jest specyficzny ma w sobie zarówno fioletowe (liliowe) ,różowe jak i szare ,trochę nudziakowe tony. Jest zdecydowanie niepowtarzalny. Do tego nie jest trupio blady co jest ogromnym plusem i pasuje do większości typów urody. Na zdjęciu wraz ze szminka w kolorze pudrowego różu  rimmel by kate moss o nr. 103


Konsystencja: taka akurat, nie jest lejącą, nie jest też zbita

Zapach: lekko alkoholowy, niewyczuwalny na ustach

Trwałość: spokojnie po zastygnięciu można w niej pić,natomiast jeśli chodzi o jedzenie tu jest troszkę gorzej. Wszelkie potrawy z jakimkolwiek tłuszczem ją zmywają np. zupy czy spaghetti. A co do  samego demakijazu wiele osób mówi,że trudno ja zmyć. Wystarczy coś tlustszego jak płyn dwufazowy czy olej kokosowy.

Formuła: nie jest to moja pierwsza płynna matowa pomadka,a po poprzedniej nie miałam wiele oczekiwań ,ta mnie zachwyciła. Poczynając od koloru,przez wygodę i na cenie kończąc. Nie jest to typowy wysuszacz, czy płaski mat. Pomadka zostawia na ustach taką specyficzne odczucie,że usta nie są suche,nie wiem jak to ująć. Nie zostawia śladów po sobie na kupkach itd. ale nie zasycha w skorupę. Mi to osobiście pasuje,

Cena: ok. 34 zł

Dostępność: sklepy NYX stacjonarnie i online,

Czy kupię? Jestem ciekawa innych kolorów, robiłam swatche kilku ,jednak poczekam aż wejdzie więcej propozycji do Polski.


piątek, 27 stycznia 2017

cece of sweden Argan Body body balm dry skin - recenzja balsamu do ciała

Opis:"Poznaj sekret pielęgnacji marokańskich kobiet zamknięty w ekskluzywnej formule stworzonej przez profesjonalistów Olejek arganowy zwany `płynnym złotem` to drogocenna substancja od lat wykorzystywana przez kobiety z Maroka do pielęgnacji włosów i ciała. Z połączenia skarbu natury, wielowiekowej tradycji i najnowszej technologii stworzyliśmy produkty idealnie dopasowane do współczesnych potrzeb pielęgnacji. Bursztynowo – drzewny zapach z nutą wanilii i korzennych przypraw przenosi w tajemniczy świat orientalnych perfum, dopełniając wyjątkowość rytuału pielęgnacji.
Balsam do ciała z olejkiem arganowym to odżywcza formuła bogata w witaminę E oraz kwasy Omega 3+6+9. Dzięki dużej ilości antyoksydantów działa przeciwstarzeniowo, długotrwale nawilża i wzmacnia skórę. Pomaga odbudować hydrolipidową barierę naskórka chroniąc skórę przed wysuszeniem. Doskonale absorbowany przez skórę łatwo się rozprowadza i szybko wchłania pozostawiając skórę miękką i elastyczną."





Opakowanie: miękka plastikowa tuba,pod koniec były trudności z wydobyciem produktu,ale łatwo było ją przeciąć.

Skład: widoczny na zdjęciu,nie jest tak obiecujący jak opis ,ale widywałam gorsze. Pierwsza w składzie woda swoje wyjaśnia.

Konsystencja: odrobinę rzadsza niż standardowa ,ale nie wodnista

Kolor: kremowy

Zapach: przyjemny, kosmetyczny i sztuczny, ale nie drażniący ,utrzymuje się na skórze przez kilka godzin od nałożenia

Działanie: dla mnie jest zdecydowanie za mało nawilżający, sprawdza się jedynie przy codziennym stosowaniu. Bo inaczej skóra jest po prostu sucha,a aż tak moja wysuszona nie jest. I jest to niezależne od pory roku, w sumie głównie używałam go wiosną i latem ,ostatnio do niego wróciłam pod sam koniec tubki przed włączeniem kaloryferów. Przy palmersie wystarczyła aplikacja co 3 dni. Podobna cena,a zupełnie inne działanie.

Cena: ok. 35 zł, ja zapłaciłam ok. 15 na jakiejś promocji coś a'la " jeśli twoje zakupy przekroczą tą kwotę,ten produkt dostajesz za pół ceny"

Dostępność: drogerie hebe

Czy kupię ponownie? Nie

niedziela, 16 października 2016

Mój jesienny must have: kolorówka

Pomysł na post był dość spontaniczny. Mam nadzieje,że się wam spodoba. Szczerze mówiąc jeszcze niedawno nie miałam takiej listy, takiego podziału i w sumie nie jest to coś co ustalam z góry idę w pewnym stopniu na żywioł. To co tu przedstawię to kolory, produkty , rzeczy które towarzyszą mi tej jesieni i których sama się nie spodziewałam.

Twarz

Już dawno zrezygnowałam z podkładów zarówno tych ciężkich jak i lżejszych. W czasie ostatniej wiosny zaczęłam stosować za to korektor L'oreal True Match pod oczy prawie ,aż do skrzydełek nosa. Dzięki czemu nawet po ciężkiej nocy twarz jest rozświetlona.  (jeśli np. jesteście nocnymi markami jak ja i wasz sen przełożył się na popołudniowe godziny ,nie jest to rozwiązanie na stałe - nie spać i nie dawać tego po sobie poznać ,bo trzeba dać organizmowi odpocząć, ale to przydatne rozwiązanie). Utrwalone pudrem Stay matte od rimmel trzyma się spokojnie na swoim miejscu ,aż do demakijażu. Natomiast na większe syfki itp używam kamuflażu catrice i przypieczętowuje również pudrem.
 Na kościach policzkowych nadal gości rozświetlacz z mystic warsaw sam gdy wolę uzyskać delikatniejszy efekt bądź w duecie z lovely gold.

Usta
Tutaj górują maty. Płynna pomadka NYX z serii Lingerie w odcieniu 02 Embellishment jest nieodłącznym sprzymierzeńcem, oprócz niej stary hit z Rimmel Lasting Finish od Kate Moss 103 Rossetto czyli pudrowy zgaszony róż . Do tego oczywiście konturówki zarówno catrice Longlasting w odcieniu 020 Hey Acadamia Ahey i wet n wild coloricon w  odcieniu E 711 chestnut/ Marron oraz essence 12 wish me rose






Paznokcie
Tutaj wróciłam do starego hitu z Golden Rose Rich colour nr. 10 zgaszony beż z odcieniami szarości. Ostatnio gości w towarzystwie pyłku który kupiłam na minti ,ale nie wiem jakiej jest marki,nie ma żadnej naklejki itp. ale sprawdza się fajnie mimo,że w sieci efekt syrenki zrobił furorę na hybrydach świetnie radzi sobie ze zwykłymi lakierami ;) Przy ostatniej Rossmanowksiej promocji zakupiłam 2 lakiery z wibo 1 Coat Manicure w iście jesiennych tonacjach: szarości z iskrzącymi drobinkami nr. 12 i ciemne winne bordo o nr. 13.

A co wy najchętniej nosicie tej jesieni?

niedziela, 9 października 2016

BIOLOVE Body peeling coffee - recenzja

Z góry przepraszam za brak moich zdjęć, zdjęcia zawartości gdzieś wcięło,a opakowanie wyrzucił jednej z domowników zanim zdążyłam to udokumentować.


Opis: "Naturalny peeling cukrowy z olejem macadamia i kawą ujędrnia skórę i zwalcza celluit. Nie zawiera: SLS, PEG, silikonów, parabenów, barwników, konserwantów, alergenów "

Skład: Sucrose, Butyrospermum Parkii Butter, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Coffea Arabica Seed Powder, Cocos Nucifera Oil, Tocopheryl Acetate, Parfum

Opakowanie: plastikowe z aluminiową nakrętką.

Konsystencja: treściwa,ziarnista. Jest mniej tłusty w kontakcie ze skórą niż przypuszczałam,obawiałam się, że będzie zostawiać taką mocną olejową warstwę, ale w żadnym wypadku. Zostawia lekką powłoczkę dzięki czemu skóra jest nawilżona,ale nie jest to tłusty film.

Zapach: obłędny, jest to autentyczna świeżo parzona kawa, bez żadnej chemii. Obawiałam się,że w czasie używania może się zmienić, produkt jest naturalny ,a słoiczek w sklepie nie pachniał tak dobrze, nie tyle,że zwietrzał ,o ile wgl pachniał bardziej sztucznie. Więc byłam ogromnie zdziwiona,bo do końca używania został tak samo niesamowity.

Wydajność: słoiczek mieści jedynie 100ml, w sumie niezła.

Działanie: bardzo dobre, świetnie radził sobie ze swoim zadaniem,do tego fajnie nawilżał skórę.

Cena:ok. 20 zł, mi udało się zakupić za ok. 15 zł na promocji.

Dostępność: jedynie drogerie kontigo (marka Biolove jest tylko u nich)

Czy kupię ponownie? Z pewnością, zużyję co mam i będę polować na promocji ;)