środa, 5 lutego 2020

Zakupy z lata '19

Zastanawiałam się cz publikować ten post, zeszły rok nie obfitował w zakupy.

Klasyk czylu puder rimmel stay matte kolejne opakowanie, pierwsza szminka l'oreal, cienie z wibo ze współpracy zmalowanej i viva la viva (recenzja już pojawiła się na blogu tutaj) oraz największa pozytywna niespodzianka minionego roku czyli baza do powiek od wet'n wild
Mydło do wszystkiego od 4 szpaków
Naturalne trio dezodorant , balsam do ciała i żel do twarzy


Krem od polskiej marki Feel Free

Plasterki i maseczka


Żel pod prysznic i krem do stóp

próbki.




Bania Agafii Łaźnia Agafii, Pomarańczowe masło do ciała ujędrniające- recenzja


Opis:

Skład: Aqua, Stearic Acid, Glyceryl Stearate, Cetyl Palmitate, Simmondsia Chinensis Seed Oil (simondsja chińska), Glycerin, Lavandula Angustifolia Flower Wax (wosk kwiatowy), Panthenol, Citrus Aurantium Amara Flower Oil (olej pomarańczowy), Organic Hippophae Rhamnoides Seed Oil (organiczny olej z nasion rokitnika), Phellodendron Amurense Bark Extract (korkowiec amurski), Parfum, Potassium Hydroxide, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid.

Konsystencja: bardzo specyficzna w dotyku coś pomiędzy kremowym budyniem,ale tylko z wierzchu nałożone na ciało staje się masłem/kremem.

Zapach: intensywny kwiatowy, przypominający mi odświeżacz powietrza

Kolor: rozbielona pomarańcz

Działanie: pisząc tę recenzję dowiedziałam sie,że to masło jest ujędrniające. Masło szybko się wchłania, bardzo dobrze nawilża skórę suchą (wystarczy się nim posmarować raz na kilka dni), jedyny dla mnie mankament to intensywny zapach.

Opakowanie: plastikowy słoik z zakrętką, z plastikową przezroczystą wkładką

Pojemność: 300ml

Dostępność: sklepy internetowe

Cena: 14-25zł

Czy kupię ponownie: Nie.

poniedziałek, 3 lutego 2020

misslyn quatro powder eyeshadow chocolate truffle - recenzja paletki

Opis:"Zestaw czterech specjalnie dobranych kolorystycznie cieni, które pozwolą stworzyć wyjątkowy makijaż oczu. Bardziej wyrazisty efekt makijażu można uzyskać aplikując cienie na mokro. Bezzapachowe."

Skład: nie udało mi się go znaleźć w internecie (nie ma go na opakowaniu).

Konsystencja: kremowa, przyjemna

Pigmentacja: 4,5/5

Kolory: widoczne niżej


Wrażenia: jest to jedna z moich ulubionych paletek, najjaśniejszego cienia używałam też jako chłodnego rozświetlacza sprawdzał się świetnie w tej roli. Używam wszystkich kolorów, można stworzyć ciekawy look wyłącznie z nich samych ,ale świetnie komponują się z cieniami innych marek. Posiadam tez wersję niebieską,z tamtej mniej korzystam i nie mam już od niej pudełeczka, przez nieudany eksperyment. Te cienie przeszły już trochę co widać,ale nie potrafię się z nimi rozstać są dla mnie niezastąpione. To smutna strata,że markę trudno u nas znaleźć (hebe się z niej wycofało) bo te paletki narobiły mi chrapki na ich inne kosmetyki, cenowo też wypadały na duży plus. co ciekawe to siostrzana marka droższej firmy Gosh.

Trwałość: wystarczająca

Opakowanie: plastikowe prześwitujące,niestety średnio trwałe moje ma popękany element łączący nakładkę z podstawą, da się je połączyć,ale trzeba pamiętać o tym,że po otwarciu są to 2 oddzielne części.

Dostępność: osiedlowe drogerie, kiedyś tez hebe, teraz internet

Cena: 28zł /4x1,25 g

Czy zakupię ponownie?  Gdyby nadarzyła się taka okazja to owszem

niedziela, 2 lutego 2020

Huda Beauty Obsessions swatche ruby, warm browns, topaz

Dziś nie codzienny wpis wyłącznie ze swatchami 3 paletek hudy beauty z serii obssesions. Zdecydowałam się by go zrobić po tym jak mi samej było bardzo ciężko znaleźć zdjęcia które faktycznie pokazywały by jak się sprawy mają,dlatego dołączam zdjęcia w świetle naturalnym i sztucznym. 
Większość cieni była jedwabiście gładka w dotyku i ich pigmentacja pozytywnie zaskoczyła. Nie wypowiem się co do trwałości itd,bo nie było dane mi ich użyć.  Finalnie zakupiłam paletkę innej marki. Mam nadzieje,że foty pomogą w dokonaniu wyboru. 









MUA Luxe Velvet Lip Lacquer Matowa Pomadka Do Ust W Płynie Splash - recenzja


Opis:
"Długotrwały lakier do ust o matowym wykończeniu.Wysoka pigmentacja pozwala na osiągnięcie wyjątkowego makijażu ust. Szminka bardzo łatwo się aplikuje i długo pozostaje na ustach. Produkt zamknięty w eleganckiej matowej buteleczce."






Skład:
Isododecane, Cyclopentasiloxane(and)Trimethylsiloxysilicate, Hydrogenated Styrene/Isoprene Copolymer, Cera Alba, Silica Dimethyl Silylate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Tocopheryl Acetate, [+/- CI 77891, CI 42090:2, CI 77499, CI 77491, CI 77492, CI 15850, CI 15850:1, CI 19140, Fragrance, Flavour] źródło
Konsystencja: standardowa przy płynnych pomadkach

Aplikator: pod spodem

Zapach: owocowy

Kolor: Splash, widoczny na zdjęciach
od razu po nałożeniu

po wyschnięciu

Działanie: kupiłam równocześnie kolor "Firecracker" który krótko po testach oddałam kuzynce. W obu przypadkach sytuacja jest taka sama. Pomadki mocno wpijają się w usta, bardzo je na nich czuć (po wyschnięciu również) do tego wysychają na ten potwornie suchy ściągający usta mat. Są długo trwałe. Najlepiej zmywać je olejem, najłatwiej wtedy schodzą.


Opakowanie: plastikowe przypominające zaszronione szkło

Pojemność: 6 ml

Dostępność: sklepy internetowe

Cena: 15 zł

Czy kupię ponownie? Nie

czwartek, 30 stycznia 2020

Wierzbicki &Schmidt eliksir myjący bezzzapachowy szampon stabilizująco- odbudowujący

Opis:
"Pominięcie kompozycji zapachowej sprawia, że jest to szampon hipoalergiczny. Nie ma w swoim składzie również SLS-ów. Jest idealny dla alergików, kobiet w ciąży, matek karmiących, a także samych dzieci. Myje, pielęgnuje włosy oraz skórę głowy. Zawiera wyciąg z alg Nori, a także składniki aktywne, takie jak ekstrakt z winogrona i płynna keratyna, które działają wielokierunkowo. Chronią i zabezpieczają przed negatywnym działaniem środowiska, wnikając w głąb włosa, odbudowują zniszczenia oraz intensywnie wzmacniają."




Skład:

Konsystencja: bardziej lejąca w porównaniu z szamponami alterry czy standardowego szamponu

Zapach: teoretycznie bezzapachowy,ja wyczuwam lekką kwasowość

Kolor: bezbarwny

Działanie:  przyznam,że zaskoczył mnie pozytywnie ponieważ nadaje włosom objętości i grubości,mimo swoich pielęgnacyjnych właściwości nie zastąpi odżywki, bez niej moje włosy są sztywne.

Opakowanie: poręczna przyciemniona plastikowa butelka z bardzo mocnym plastikowym zamknięciem (po pewnm czasie część zamknięcia mi pękła,póki koś mi jej nie przewróci o nie przecieka) .

Pojemność: 250 g

Dostępność: drogeria rossmann, sklepy internetowe np. loki koki

Cena: ok.30 zł

sobota, 4 stycznia 2020

Mini recenzje zbiorcze naturalne niewypały: Marolou Bio,mokosh, anwen i yope

Dawno nie było tu notki w tym stylu, szczerze sama zapomniałam o takiej formie wpisu. W związku ,że trafiło się kilka produktów o których mam krótkie zdanie postawiłam je tu zamieścić. 

Marolou Bio płyn micelarny

Działanie: Ładnie odświeża i zmywa makijaż, niestety mnie uczula (czerwone placki i nieprzyjemne doznania na skórze), jest bezzapchowa, mimo niewielkiej pojemności wydaje się być wydajna. Zakupiłam w drogerii hebe,szczęśliwie na promocji . 

Mokosh specjalistyczny balsam antycellulitowy wanilia z tymiankiem
 Próbkę dostałam przy zakupach internetowych, balsam miał standardową konsystencje, szybko się wchłaniał, nie jestem w stanie ocenić nawilżenia bo nie starczył mi nawet na jedną kończynę xD Za to miał intensywny zapach, szczerze liczyłam na inną nutę, dla mnie okazał się za ciężki.

Prawdziwe rozczarowanie przyszło o dwóch markach o których słyszałam, yope znam z widzenia od dawna zarówno z eko sklepów jak i z blogosfery, raz zakręciłam się wokół ich kremu do rąk (nie oszukujmy się to ten zapach herbaty),ale okazało się,że to lekki kremik więc podziękowałam. Wiem,tez że ich produkty słyną z intensywnych zapachów co mnie do nich nie przyciągało. O marce Anwen dowiedziałam się stosunkowo niedawno, zdziwiło mnie pozytywnie  jak łatwo dostępne są jej produkty dosłownie spotykałam je na półce w hipermarkecie. Przy okazji internetowych zakupów stwierdziłam,że wrzucę i próbki. Mam włosy do ramion więc produkty do włosów zużywają się u mnie bardzo powoli więc wolę zainwestować wpierw w próbkę by wiedzieć czy warto.

Anwen kokos i glinka maska do włosów nisko porowatych. 

Sam pomysł na podział produktów zgodnych z ich porowatością uważam,za świetny. Grafiki czyli wizualna część również na plus zarówno na próbkach jak i pełnowymiarowych opakowaniach, zdarzają się zabawne nazwy.
Opis i skład:

Konsystencja: ok, nie mega gęsta,nie spływająca

Zapach: czytałam o tym wcześniej,ale jakoś nie brałam specjalnie pod uwagę,ale naprawdę dla mnie do kostki do czyszczenia toalety bym nie porównała (co widziałam na wizazu), ale do mleczka do czyszczenia płytek owszem połączonym  z płynem do mycia naczyń, na szczęście nie jest ostry/mocny i nie czuć go na włosach. Uff

Wydajność: użyłam jej 3 razy,ale cała saszetka starcza na 5-6 użyć na krótkich lecz gęstych włosach. 

Cena próbki: ok.3 zł za 10ml

Działanie: nakładana na wcześniej olejowane włosy dawała dla mnie bardziej efekt odżywki niż maski, co mnie zdziwiło (nie pamiętałam z opisu,że ma takie właściwości) ,trochę działała na poszerzenie objętości, ale zdecydowanie mniej niż szampon wierzbicki&schmidt, nie zauważyłam większego nawilżenia, włosy nie były po niej suche,ale nie specjalnie miękkie, nie tak miękkie i wygładzone jakie mogą/umią być. Bez oleju efekt był o wiele wiele mniejszy i jeszcze mniej odczuwalny. Porównałabym jej działanie solo z bardzo lekką przeciętną odżywką, bez szału. trzeba wsiąść pod uwagę,że używałam tego produktu w lato kiedy nie jest zimno i włosy są w lepszej kondycji, nie wyobrażam sobie używanie jej w zimie czy na jesieni. 

Dostępność: drogerie kontigo, drogerie internetowe

Yope odżywka do włosów normalnych mleko owsiane miniaturka

 Opis:
"Naturalna odżywka do włosów normalnych – wzmacnia, nadaje miękkość i połysk, ułatwia rozczesywanie. Charakter zapachu: sielski, przyjemny, naturalny, ciepły, jak aromat świeżo skoszonego zboża."



Zapach: słodki, ale nie za słodki, nie przeszkadza

Konsystencja: gęstsza niż maska Anwen, do tego stopnia,że mimo pełnego opakowania musiałam naciskać plastik by ją wydobyć. 

Działanie: ze wszystkich odżywek yope ta najbardziej do mnie przemawiała, nałożona na olej była ok bez szału ,natomiast bez oleju efekt wgl. do mnie nie trafiał, było czuć,że czegoś się użyło ,ale podobnie jak w przypadku maski od anwen włosy nie były specjalnie miękkie, wygładzone czy sypkie,a na drugi dzień to jakby się niczego nie użyło. Dla mnie wypadła gorzej niż maska Anwen. trzeba wsiąść pod uwagę,że używałam tego produktu w lato kiedy nie jest zimno i włosy są w lepszej kondycji, nie wyobrażam sobie używanie jej w zimie czy na jesieni. Zastanawia mnie to,czemu się nie dogadaliśmy używałam już maski z proteinami przecznicy i działała super tyle,że była na silikonach. Ostatnio nie używałam preparatów proteinowych więc przeproteinowanie też odpada. 

Wydajność: przy mojej długości włosów to pewnie na kilka miesięcy, użyłam jej 3 razy i wiem ,że ja już jej używać nie będę,choć miałam najlepsze chęci. Może stwierdzicie,że to za krótki czas by ją scharakteryzować,ale dla mnie nie, znam i mam produkty które są naturalne i ich działanie pokazuje się na już i szczerze mówiąc nie chcę kombinować z tą odżywką,nie powiem zniechęciłam się do jej dalszego używania i wypatrywania lepszych rezultatów. 

Cena miniatury: 5 zł bez grosza/ 40ml

Dostępność: drogerie kontigo, drogerie internetowe

Mimo tej przygody, nie zakańczam znajomości z naturalną pielęgnacją, cieszę się,że zakupiłam próbki,a nie pełnowymiarowe opakowania. Udało mi się odkryć produkty naturalne które dają super efekty do których wracam i nie raz ratowały moje włosy czy skórę. Jak się przekonałam nie muszą być drogie,a skuteczne i wydajne (sprawdziłam gdy miałam długie włosy). Tym postem nie chcę was zniechęcić do tych produktów, tylko zdać relację z tego,że nie są dla mnie. Macie coś z tych marek? Jakie są wasze wrażenia z ich stosowania?