sobota, 14 marca 2020

Maybelline facestudio róż 70 madison rose recenzja

Opis:
"Róż Mabelline Face Studio zapewnia świeży i naturalny rumieniec. Skoncentrowane pigmenty o drobnej strukturze doskonale stapiają się z cerą. Efekt można stopniować - od delikatnego, naturalnego do mocnego, wyrafinowanego w zależności od ilości nałożonych warstw.  Posiada płaskie, kompaktowe opakowanie rozsuwane na bok dla wygodnego używania w trakcie dnia."

Skład:
TALC, MAGNESIUM STEARATE, TRISOSTEARIN, PHENYL TRIMETHICONE, SYNTHETIC FLUORPHLOGOPIDE, CAPRYLYL GLYCOL, ALUMINA, SILLICA, MEGNESIUM SILICATE, CALCIUM SODIUM BOROSILICATE, CALCIUM ALUMINIUM, BOROSILICATE, TIN OXIDE [MAY CONTAIN: MICA, CI77891/TITANIUM DIOXIDE, CI77491, CI77492, CI77499/ IRON OXIDES, CI77007/ ULTRAMARINES, CI75470/ CARMINE/ CI 15850/ RED 7 CI 45410/ RED 28 LAKE, CI 15985/ YELLOW 6 LAKE, CI77742, MAGNANESE VIOLET, CI73360/ RED 30 LAKE, CI 15850/ RED 6, CI19140, YELLOW, 5 LAKE, CI15850/ RED 7 LAKE, CI77400/ BRONZE POWDER, CI 42090/ BLUE 1 LAKE, CI45410/ RED 27 CI77163/ BISMUTH OXYCHLORIDE, CI77400/ COPPER POWDER, CI77000/ ALUMINIUM POWDER, CI77510/ FERRIC AMONIUM FERROCYANIDE, CI16035/ RED 40 LAKE, CI77510/ FERRIC, FERROCYANIDE).





Zapach: bez

Konsystencja: nie super kremowa, nie kredowa sucha, standardowa

Kolor: na niektórych zdjęciach przypomina fiolet,lecz w rzeczywistości to dziewczęcy matowy róż, co ważne można go dawkować i łatwo się blenduje.





Wrażenia: co tu dużo mówić zauroczył mnie jego kolor i fakt,że jest matowy w tamtym czasie nie szukałam błysku. Opis producenta naprawdę oddaje jaki jest.

Opakowanie: nie jest to kasetka z lusterkiem ma za to prześwitujące wieczko, łatwo się brudzi i mi wyłamało się zapięcie, ale reszta się trzyma więc można go wciąż używać.

Dostępność: drogerie z szafą maybelline m.in rossmann, hebe, natura i internet

Cena: 12-31zł

Czy zakupię ponownie? Jeśli będę szukała matu to całkiem możliwe,ale mam go jeszcze tyle,że ho ho ho

piątek, 13 marca 2020

Pierwszy mineralny cień do powiek Nabla Eternity przestroga i recenzja

Tytuł tego wpisu może brzmieć groźnie,ale nie ma w tym nic strasznego. Od kilku miesięcy szukałam kobaltowego cienia, w tamtym czasie nie było tak dużo opcji jak chociażby kolaboracja wibo i zmalowanej czy matowy kobalt z paletki lovely. Natknęłam się za to na cienie Nabli i neve cosmtics obie marki mineralne,nie zależało mi na tym,a na kolorze. Po bliższym (na ile bliższe może być przeglądanie zdjęć swatchy w internecie),zdecydowałam się na cień Nabli o jakże czarującej nazwie "Eternity". Swoją drogą na swatchach w grafice wygląda fenomenalnie inna sprawa,że w rzeczywistości tak nie jest. Pomijając mój lekki zawód kolorem który po prostu okazał się bardziej przydymiony,ciemny. To największy szok przyszedł podczas pierwszych makijaży. Prawda jest taka,że nie wiedziałam nic o mineralnych cieniach (oprócz tego,że istnieją). Praca z nimi okazała się o wiele trudniejsza. To kwestia nastawienia i przyzwyczajenia. I wynika z ich składu, przez to,że są naturalne nie ma w nich silikonów dzięki którym można budować niemal nieskończone warstwy w makijażu oka. Przy cieniach mineralnych jest to ograniczone. Makijaż nimi jest wykonalny, po prostu przebiega inaczej i efekty są trochę inne (zwłaszcza u osoby która styka się z nimi po raz pierwszy). Przed zakupem mineralnych cieni warto zorientować się jak wygląda praca z nimi np. obejrzeć filmik czarszki pt "jak nakładać cienie mineralne" (co zrobiłam dopiero po jego zakupie). Wykonałam z jego udziałem kilka makijaży (niestety nie mam już zdjęć) ,ale nie było to łatwe, zeszło o wiele dłużej niż standardowy make up. Efekty były ładne. Nie chcę was zniechęcić do mineralnego makijażu, bo idea,składy są świetne, tylko przestrzec przed zauroczeniem się kolorem kosmetyku i nie sprawdzeniu jego właściwości.

Opis:
"Pojedynczy Cień do powiek NABLA Eternity - wkład do paletki magnetycznej. 
  • wysoce napigmentowany
  • nie zawiera parabenów, pochodnych ropy naftowej, sylikonów
  • testowany dermatologicznie
  • opracowany aby zminimalizować ryzyko alergii"


Skład: mica, talc, diisopropyl sebacate, squalane, zinc stearate, tocopherol, prunus armeniaca kernel oil, macadamia ternifolia seed oil, benzyl alcohol, dehydroacetic acid. [+/− (may contain): ci 77891, ci 77491, ci 77492, ci 77499, ci 77510, ci 77007, ci 77288, ci 77289, ci 77742, ci 15850, ci 19140, ci 74260].

Konsystencja: pośrednia, nie super kremowa,nie kredowo sucha

Pigmentacja i kolor: na palcu wydawała się dobra,lecz na swatchach już nie specjalnie, na oku względnie ok ,ale przy blednowaniu kolor się rozmywa,trzeba dokładać i tak w kółko.
od dołu 1 pociągnięcie i mała ilość i wyżej większa ilość cienia


od dołu 1 pociągnięcie i mała ilość i wyżej większa ilość cienia

Aplikacja: zdecydowanie palcem, na pędzelku kolor ciężko i długo się buduje,lecz przy blednowaniu efekt nakładania bardzo szybko ginie.

Trwałość: krótka, ale do plusów należy to ,że bardzo łatwo się zmywa

Wrażenia: przez swoje własne nie zagłębienie się w temat minerałów zakupiłam kota w worku, z którym kiepsko się dogadałam. Zwłaszcza przy nakładaniu go pędzlem, zanim kolor się przeniósł i ujawnił trzeba była sporo machać łapką, lecz przy blendowaniu kolor łatwo się wybijał i gdyby tylko to,lecz nie da rady nakładać ilu warstw chcemy w pewnym momencie nie można już nic dołożyć. Kolor mimo,że ciemniejszy nadal robi wrażenie i był mimo wszystko pocieszeniem. To nie jest zły kosmetyk,ja po prostu nie przeczytałam instrukcji, nie przyjrzałam się bliżej jego budowie. Póki co nie zmieniam makijażu oka na mineralny, choć kolory potrafią kusić. Obecnie zdecydowałam się na jego odsprzedaż zainteresowane osoby niech się zgłoszą w komentarzach.

Opakowanie: to najgorsze opakowanie wkładu jakie miałam, aż dziwiłam sie,że dotarł on cały,a nie popękany był to kawałek kartonu z folijką. Przeniosłam go do pustego opakowania po cieniu z my secret.

Dostępność: tylko internet

Cena: 29zł/ 2,5g

Czy zakupię ponownie: Nie planuje.

Stara mydlarnia, Eco Receptura bioaloes peeling enzymatyczny - recenzja


Opis:
"Enzymatyczny peeling Stara Mydlarnia jest oparty na bazie dwóch roślinnych enzymów - bromelainy i papainy, z dodatkiem kwasu hialuronowego (poprawia jędrność i elastyczność), kwasu mlekowego i cytrynowego (wyrównuje koloryt skóry), ekstraktu z aloesu (łagodzi podrażnienia, nawilża), neutrazenu (zmniejsza zaczerwienienia)."

Skład:

Kolor: mocno rozbielona zieleń
na zdjęciu mam końcówkę przełożoną do innego opakowania

Konsystencja/ Aplikacja: kremowa przypomina mi gęstszą maseczkę, ale spokojnie da się ją rozsmarować bez wysiłku. Przy zmyciu ze względu na to ,że przylega do skóry trzeba sporo płukać dlatego ja najpierw moczę chusteczkę tami i w ten sposób zmywam jej największą część potem tylko domywam skórę wodą.

Zapach: intensywny lecz przyjemny, kosmetyczny, ciężki do scharakteryzowania

Działanie: spisuje się ze swojej roli, nie jest ani za delikatny,ani za mocny. Dla mnie w sam raz.
 Po jego użyciu skóra jest rozświetlona i mięciusieńka.

Wydajność: jest naprawdę wydajny, ciężko mi powiedzieć ile szczegóowo ale używany raz w tyg to ok.6-8 miesięcy

Opakowanie: plastikowa tubka, pod koniec rozcinam i przekładam do innego opakowania jak na zdjęciu, da się go wydobyć bez rozcinania, ale idzie to ciężej.

Cena: 29 zł

Dostępność: Stara Mydlarnia stacjonarnie i online, część produktów starej mydlarni jest też w drogeriach natura,ale tego peelingu tam nie widziałam

Czy zakupię ponownie? To moje minimum 3 opakowanie i póki co nie mam godnego zastępcy ;)

Jakie peelingi enzymatyczne z których jesteście zadowoleni polecacie?

wtorek, 10 marca 2020

skin79 Dark Panda BB Cream

Opis:
"Animal BB Cream to inteligentne połączenie podkładu, kremu pielęgnacyjnego i filtra UV, który zaspokaja potrzeby każdego typu skóry. Zapewnia doskonałe krycie, ukojenie, wygładzenie i nawilżenie.

Dark Panda to lekki krem w kolorze jasnego beżu, który z łatwością dopasowuje się do większości karnacji. Zawiera wyciąg z bambusa, bogate źródło flawonoidów, składników mineralnych i witamin, sprzyja tworzeniu się włókien elastycznych w tkance łącznej, wpływa również na fibroblasty, stymulując je do produkcji kolagenu. Witamina B3 zwiększa nawilżenie i elastyczność skóry, wspomaga walkę z przebarwieniami, sprzyja gojeniu i regeneracji skóry."



Opakowanie: miękka mała tubka
Konsystencja: trochę mnie zdziwiła bo w porównaniu z innymi bebikami które miałam gęstszy. wręcz toporny trochę.

Zapach: kosmetyczny przyjemny. szybko się ulatnia po nałożeniu
Wrażenia: to mnie najbardziej zawiodło, zawsze uważałam,że orginalne czyli azjatyckie kremy bb są lepsze ten odbiega od reguły, szczerze zachowuje się jak podkład i do tego daje taki nieestetyczny w moim odczuciu płaski efekt na twarzy, bardzo przeciętny. Gdybym zobaczyła go na innej osobie nie poznałabym,że to bebik. Kupiłam go licząc na glow, jednk go nie znalazłam. Jeśli chodzi o obietnica producenta za krótko go używałam by coś zaobserwować.


Dostępność: hebe, douglas, internet

Cena: 50-70zł/ 30ml

Czy kupię ponownie: zdecydowanie nie.


poniedziałek, 9 marca 2020

L'oreal Professionnnel Serie Expert Intense Repair - maska

Opis:
"Maska intensywnie odżywiająca do włosów suchych. Formuła Cuti Liss System o działaniu odżywiającym i uelastyczniającym zawiera jednocześnie pochodną kationową, która ułatwia rozczesywanie i pochodną silikonu wygładzającą włos i nadającą mu lekkość. Maseczka nie jest czasochłonna. Nakładamy ją na umyte włosy i trzymamy 2-3 minuty. "


Skład:

Konsystencja: gęsta niczym pasta,ale śliska

Zapach: arbuzowy jak cała seria

Kolor: widoczny niżej

Działanie: na początku byłam zawiedziona bo używana zgodnie z instrukcją po umyciu obciążała mi włosy i efekt był daleki od obiecanego, gdy zaczęłam jej używać na kilka minut przed myciem poznałam jej całe spektrum działania. Włosy są sypkie, błyszczące i super miękkie- nie jest to efekt trwały jeśli ma się zniszczone włosy warto sięgnąć po coś jeszcze jak oleje. Ale na ochronę wlosow przed zimnem czy gdy chcemy użyć maski proteinowej działa świetnie.

Opakowanie: plastikowe z zakrętką,poręczne

Pojemność: 200 ml,

Wydajność: używam jej od bardzo długiego czasu konkretnie 2015 roku mam jej jeszcze odrobinę, gdyby nie to,że moja mama zaczęła jej używać zostałaby by ze mną na jeszcze dłużej.Zaczęłam jej używać gdy miałam długie włosy i zarówno na nich jak i na krótkich nakłada się jej niewiele.

Dostępność: kiedyś drogerie internetowe, w stacjonarnych dawno jej nie widziałam, teraz nie mogę jej znaleźć, może pojedyncze wysepki. Z nieoficjalnych źródeł ponoć jest wycofana, ale na 100% nie wiem.

Cena: 42 - 65 zł

Czy kupię ponownie?  Tak gdyby udało mi się ją dostać, skład nie jest naturalny ,ale nie udało mi się póki co znaleźć profesjonalnych fryzjerskich kosmetyków z dobrym składem które by mi się sprawdziły i nie kosztowały fortuny.


niedziela, 8 marca 2020

Feel Free, Moisturizing Day Cream recenzja

Opis:
"Nawilżający krem do twarzy poprawia elastyczność skóry i chroni ją przed szkodliwym wpływem środowiska. Zawiera naturalne oleje z granatu, arganowy, awokado, ekstrakty z rumianku i aloesu."

Skład:
Konsystencja: standardowa

Zapach: tutaj tkwi szkopuł, nie wiem jak go określić mi nie podpadł i mnie denerwował na tyle,że przez to przestałam go używać. Zanim go kupiłam natknęłam się na skrajne opinie od tego,że jest delikatny po opinie gdzie zapach był minusem tego kremu i u mnie również tak jest.

Działanie: na mojej normalnej/mieszanej cerze nie powodował wzmożonego przetłuszczenia, nawilżał ok ,na ciepły okres wiosenny w porządku. Szybko się wchłaniał. Mysle,że nie powinien robić problemów jako krem pod make up.

Opakowanie: miękka tubka,z drewnianą nakładką na zakrętkę co dodaje takiego miłego akcentu.

Cena: 20 zł /50ml, często na promocjach za ok. 16zł

Dostępność: drogerie Hebe

sobota, 7 marca 2020

Naturvittal sensittive maska do włosów aloes i jałowiec -recenzja

Opis:

"W ciągu zaledwie 3 minut przywraca włosom utraconą witalność i nawilżenie sprawiając,ze uzyskują one połysk i zdrowy wygląd. Sok z organicznie uprawianego aloesu jest bogaty w aminokwasy, witaminy i minerały toteż silnie nawilza włosy i dodaje im miekkości. Stają się one błyszczące, elastyczne i dobrze się układają. Jałowieć działa tonizująco na skórę głowy i stymulująco na cebulki włosów. 
Zawiera sok z aloesu pochodzącego w 100% z certyfikowanych upraw organicznych, ekstrakt z owoców jałowca oraz prowitaminę B5. 
Nie zawiera barwników silikonów, parabenów ani olejów mineralnych (parafiny). "

Opis na stronie drogrii Natura jest króciutki to praktycznie 1 zdanie,ten który umieściłam jest na nalepce na masce,musiałam go trochę rozszyfrować bo część słów zaczynała się od środka przy okazji pisania posta rozwiązałam rebus ;)

Skład:

Zapach: nic specjalnego,nie jest mocny, nie przeszkadza nie umila.

Konsystencja: standardowa, myślałam,że będzie bardziej żelowa.

Działanie: swojego czasu trudno było ją zdobyć pojawiała się i  znikała w zaskakującym tempie, poleciła mi ją pani pracująca w drogeriach natura swego czasu w jednej z tych drogerii pracowały naprawdę przemiłe i prze pomocne kobiety w różnym wieku które nie chciały wciskać czegoś na siłę i za wielkie pieniądze. Zbierała dobre noty więc postanowiłam w nią zainwestować, kupiłam ją dobry kawał czasu temu,a dzięki temu,że przez dosłownie lata używałam maski z loreala ta spokojnie czekała na swoją kolej (wciąż była i jest w terminie) i oto przyszedł ten dzień. Nałożyłam ją na naolejowane wcześniej włosy na długość od ucha (choć można jej używać na  skórę głowy). Tak naprawdę efekt był zauważalny na drugi dzień bo włosy myłam późnym wieczorem a na mokrych ciężko powiedzieć jak coś zadziałało. Włosy nie były w ogóle sypkie tylko jakby posklejane (nie kleiły się,spłukałam dokładnie produkt) tylko przypominały mi włosy brudne takie które ma się po kilku dniach nie mycia. Tylko tam gdzie jej nie nałożyłam czyt.przy skórze głowy były czyste i normalne. Nie były też miękkie czy błyszczące. Trochę lepiej sprawdziła się u mojej mamy, obyło się bez efektu 'klejenia',ale włosy nie były super miękkie czy bardziej błyszczące (mamy inne typy/porowatości włosów).

Opakowanie: plastikowy słoik,z otwieranym wieczkiem zauważyłam,ze sporo osób narzeka na to opakowanie jak dla mnie jest w porządku,tylko musiałam na początku z nim powalczyć by je poprawnie otworzyć.

Dostępność: drogerie Natura

Cena: 24zł/ 300ml

Czy kupię ponownie: Nie