Totalnie niespodziewanie piszę tę notkę,ponieważ dopiero co wczoraj wyszłam nie co rozżalona z Rossmanna by dziś do niego wrócić? Owszem,to były nieoczekiwane zakupy, oczywiście z kolorówką jest bardzo krucho,ale widocznie moja cera bardziej domaga się pielęgnacji niż przyozdabiania i przypomina mi o tym na każdym kroku ;] Do tego udało mi się z kompletować na kilku aptecznych promocjach nową kurację Ivostinu, nową dla mnie bo jak dotąd używałam produktów tej marki oddzielnie, zobaczymy jak spiszą się razem gdy pokończę lumene. Ok to teraz krótki pokaz zdobyczy:
odżywka do włosów suchych i zniszczonych Isana z proteinami pszenicy
Orginal Source mango&macademia i czeko&pomarańcza oraz mydło isana
kredka do oczu mabeline colorama no.210
'komplet' czyli żel,tonik i krem na noc z serii Purritin
Oraz nie mała niespodzianka czyli dość dawno zamówiona maseczka oraz kilka kremów mamy w pinkmelonie w słodkiej siateczce, byłam pewna,że dostane przesyłkę w przyszłym tygodniu więc ten miły gest ze stron poczty poprawił mi dziś humor ;]
Baviphat oczyszczająca maseczka truskawkowa
oraz 2 próbki Missha :odświeżająca pianka do mycia twarzy peeling z aktywnym tlenem oraz skinfood: żelowa baza pod makijaż wypełniająca pory. A czym wy możecie się pochwalić?
Uradowana promocją w Rossmanie (która zakończyła się wczoraj), spisałam to i owo i wybrałam się do tytułowego sklepu. Moje rozczarowanie przyszło już podczas zakupów kiedy półki nie uginały się od wymaganych przez mnie produktów, planując szał z kolorówką udało mi się zakupić tylko 2 produkty z czego nad jednym wręcz ubolewam bo nie mam dobrych 'wspomnień' z Rimmelem. Za to zakupiłam kilka produktów pielęgnacyjnych całkiem nie planowanych dla równowagi:
reasumując:
Masełko "troskliwa brzoskwinia"
maseczka siarkowej mocy
krem do rąk z granatem Alterra
truskawkowy Carmex
szminka Rimmel-a Lasting Finish by Kate no.103 oraz czarna kredka do oczu Scandaleeyes no. 001
Na mojej liście wciąż widnieje parę rzeczy których zakup planuje od -EN czasu, zakupy w Rossmanie nie należą do najbardziej zadowalających choć udało mi się kupić kilka rzeczy których choć nie planowałam tym razem,szykowałam swój portfel na nie xD Czas testów rozpoczął się już wczoraj na pierwszy rzut poszło masełko korzystając z nie zbyt dobrej kondycji moich ust (przymrozki dały o sobie znać). Spodziewajcie sie recenzji kosmetycznych ,a co wy upolowaliście?
Jak wiecie jestem 'fanką' Gravity Falls , choć oficjalnie pierwszy sezon w wersji polskiej 'trwa' finałowy odcinek przyjdzie 28 listopada tak, w USA sezon dobiegł końca, a finałowy odcinek pozostawia zarówno tyle samo pytać co i odpowiedzi. Małe ostrzeżenie, post zawiera wiele spoilerów odnoście serialu,bohaterów, zdarzeń mających miejsce W Gravity Falls i poza jego granicami!
Dla niewtajemniczonych animacja emitowana przez Disney-a od 2012 roku. Opowiada o losach bliźniaków - Mabel pełnej energii i wigoru 12 latki oraz Dippera o 4 minuty młodszego z nadzwyczajnym intelektem. Wakacje zapowiadały się wspaniale póki ich rodzice nie stwierdzili,że to idealny czas by zbratali się ze swoim wujkiem Stanem mieszkającym w zapyziałym miasteczku zwanym Wodogrzmotami Małymi. Ta wizja nie wydaje się być tak pociągająca dla naszych bohaterów chociażby dlatego,że wujek Stanek różni się od przeciętnego krewnego jego głównym celem jest unikanie podatków oraz oszukiwanie ludzi tym samy zbijając fortunę. Dlatego już pierwszego dnia zatrudnia swoich 'wychowanków' w swojej mistycznej chacie czyli muzeum dziwactw i niespotykanych zjawisk które prowadzi. Wszystkie eksponaty są zwykłym oszustwem ,ale przyciągają tłumy z całego świata,wiec to idealny interes który przynosi krocie. Oczywiście nasi bohaterowie nie dostają wynagrodzenia,tak przy okazji Stanek jest również bardzo skąpym człekiem, wakacje zapowiadały się być długie,gorące i nudne. Ale to podejście gwałtownie się zmienia kiedy Dipper odkrywa tajemniczą księgę zakopana w gęstym lesie ,która opowiada o niesamowitościach tej mieściny: wampirach,duchach wszystkim w co tak trudno uwierzyć. I choć z początku nawet oni nie wierzyli, Gravity Falls zaczęło ukazywać swoje nieprawdopodobne oblicze.
OPIS ZDARZEŃ + RECENZJA ODC.19 I 20 SEZONU 1=OPINIA OGÓLNA
Jestem mocno zaszokowana ostatnimi wydarzeniami w Wodogrzmotach, chociażby dlatego, że nie podejrzewałam, że Gideon powróci z taką siłą.
Myślę,że dużym błędem było 'olanie' go przez Stanka,wiem,że to miało być punktem kulminacyjnym, ale kiedy w przed ostatnim odcinku stracili chatę, nie mogłam uwierzyć,że to się stało i byłam po prostu w szoku, z początku myślałam,ze Gideon rozwalił ją doszczętnie dlatego w 20 odcinku radowałam się faktem,że nadal stoi twardo na ziemi.
Dwa ostatnie odcinki różnią się od poprzednich nie tylko myślę,że najbardziej niespodziewanym zwrotem akcji jak i również faktem ,że tworzą jeden większy odcinek nie wiem jak to określić. Jak to u Pines-ów otrzymaliśmy piękne siostrzano-braterskie momenty gdzie jedno zacięcie walczy o drugie i wierzy w jego siły ;] Widzimy też okazującego emocje Stanka i poznajemy mamę Soosa. W każdym bądź razie dostajemy pakiet nowych wiadomości oraz nową postać (Bill Cyferka) i powrót starych dawno nie widzianych gnomów czy naszego łysolka z przyszłości.
nasz Blendin ledwo zauważalny w scenie demaskującej Gideosia
małe przypomnienie ukochanych gnomów
Bill Cypher
Co do nowych wiadomości myślę,że każdego zadziwiła postawa Stanka w tym wszystkim i te zawieszenie co do końcowych minut wobec tego co dalej? Domysłów jest wiele,ale prawda tylko jedna,mam kilka swoich teorii ,ale o nich nie tutaj. A jakie są wasze wrażenia, znacie Gravity Falls ?
Już dawno rozmyślałam nad tym tematem albowiem każdy z nas na coś czeka,pragnie,potrzebuje nie jestem wyjątkiem w tej kwestii lecz zamiast zagłębiać w was w moje marzenia (?!) opowiem o bardziej błahych sprawach które ostatnimi czasy nie dają mi spokoju ;]
Czytając bloga możecie łatwo stwierdzić,że nie jestem wielką fanka dram ani koreańskich ani japońskich/chińskich czy tajwańskich ,szczerze mówiąc moja osoba nie może być podpisana pod żadną formą fana (fanki/anty fanki) co jest wynikiem mojego braku bliższego kontaktu z nimi .Szczerze obejrzałam 2 w całości,więc moje doświadczenie jest okrągłe niczym zero. Słyszałam o wielu,kojarzę niektóre poprzez pryzmat obsady ,ale specjalnie mnie do nich nie ciągnie. A jak też zapewne wiecie,jeśli śledzicie choć trochę moje bardziej osobiste przemyślenia,staram się omijać teasery albumów/singli/teledysków/występów live. WHY? Myślę,że z wiadomych przyczyn,nie jestem osobą cierpliwą i widząc/słysząc coś co mnie zainteresuje naturalnie nie mogę się tego doczekać,moje oczekiwania są szczególnie wzmocnione kiedy piszą i mówią o tym 'wszyscy'. Oczywiście najbardziej szlak mnie trafia kiedy czekam na coś od dłuższego czasu,a ten wielki powrót ( bazując na podstawach k-popu ) okazuje się rozczarowaniem. Dlatego mnie sama zadziwił fakt,że czekam na coś tak oczywistego,jednocześnie nie pewnego i kompletnie "nie w moim stylu". Cóż to takiego? Chińska drama z pokaźną i tak na dobrą sprawę pełną rolę Nichkhun-a ( 2PM) nie licząc 30 sekundowego występu w Dream High w spocie reklamowym, przyznam,że polubiłam 2PM i przy okazji kojarzę jego skład. Wieść o filmowym debiucie ich twarzy musiała obiec cały świat choć premiera tegoż (na nasze) 'serialu' zapowiedziana jest na wiosnę 2014 roku, więc moje nerwy trudno utrzymać na wodzy widząc to:
zwiastun z angielskimi napisami
jeden z plakatów promujących
Ostatnio w wielu wywiadach dużo mówi się o kolejnych projektach Dawida Podsiadła, kilka dni temu wyszła nowa polska piosenka z teledyskiem reżyserowanym przez PSYCHOKINO o tytule: "Powiedz mi ,że nie chcesz" zapowiadająca nowy krążek wokalisty, zarówno wielokrotnie zapowiadano płytę zespołu w którym śpiewa. Jeśli śledziliście castingi w Mam Talent może kojarzycie kapelę "Curly Heads"? Niestety zobaczyć było ich można tylko na tym przesłuchaniu,albowiem wszyscy z jury byli jedynie za przepuszczeniem Dawida,na co się nie zgodził co również opisuje jakim jest człowiekiem ;)
Po debiutanckim albumie "Comfort and Happines" (którego recenzję wam szykuję między czasie) moje oczekiwania wobec tej są duże, czekam na nią z zapartym tchem ;]
dla zachęty ,a dla niektórych przypomnienia jedna z moich ulubionych piosenek "Vitane"
Nie wiem czy kiedykolwiek pisałam tu o mojej małej obsesji ;D Nie,żartuję, o Wodogrzmotach Małych animacji którą wykupił Disney. Fabuła jak i grafika odbiega od typowych 'pożeraczy mózgów' z których nie wynika nic, no nie licząc przygłupich tekstów które tkwią w naszych głowach przez długi czas np. "wyjadacze rybich mózgów" który to pochodzi bodajże z akfalansu. Kiedy choruje za dużo czasu spędzam przez telewizorem. To nie znaczy,że z Wodogrzmotów wyciągnęłam nad pretensjonalne wartości i wnioski,ale to miła odmiana zobaczyć coś zarówno zabawnego i nie prostackiego. I pomimo mojego wieku oglądam animacje, nie jest ich za wiele,bo trudno znaleźć coś na miarę wartego oglądnięcia,ale to fakt. Tak więc polscy dystrybutorzy nie spieszą się szczególnie z popularyzacją tejże animacji,co mnie wręcz oburza. Premiera w Polsce miała miejsce 5 miesięcy później niż w USA,co jak na nasze nie jest wcale takim złym wynikiem, jednak denerwuje mnie fakt,że odcinki choć z początku były w miarę regularne tak potem cisza (dlatego powołałam się na oglądanie ich online) ,do tego dochodzi fakt,że premiera następnego sezonu przypada gdzieś w 2014 jeśli znowu poślizg będzie sięgał 5 miesięcy to życzcie mi powodzenia..
Na początek tyle moich zwierzeń,by was nie rozpieszczać? Hehe,kiedy założyłam bloga nie planowałam by pisać o bardziej personalnych rzeczach,choć te nie są szczególnie usytuowane jako top secret, nie wiem czy posty o takiej treści będą was interesować, więc dajcie mi znać czy taka 'seria' jest bliska waszym sercom/oczekiwaniom. I końcowe pytanie na co wy czekacie?
Było o artystycznych tłach, więc dziś trochę o 'opowieściach' przedstawianych właśnie w teledyskach. Ta forma jest jedną z najczęstszych i mam wrażenie,że najbardziej popularną wśród internautów zarówno w Korei jak i poza jej granicami,często można napotkać dyskusje na ich temat i ich interpretację. I mała uwaga by nie pomylić dwóch pojęć w tym poście zamieszczę listę utworów z wyreżyserowaną treścią zwaną mini dramami, nie chodzi tu o ścieżki dźwiękowe z prawdziwych koreańskich/japońskich dram.Ok to zaczynamy ;]
IU - THE STORY ONLY I DIDN'T KNOW
(Zmieściłam wersję z polskimi napisami,która bardzo pomaga w dialogach)
T-ARA - CRY CRY i LOVEY DOVEY
Oba MV tworzą jedna zwartą historię to również często wykorzystywany trik pt "gdy obejrzysz drugie dowiesz się końca tej historii!" .Jedynym minusem tej taktyki uważam brak jakiejkolwiek informacji o kolejności ,to szczególnie utrudnia sprawę gdy ktoś nigdy wcześniej nie spotkał się z taką formą 'promocji'.
T-ARA - DAY BY DAY i SEXY LOVE
O tych videach wspominałam przy okazji recenzji jednego z albumów t-ary TUTAJ .
2PM ft. Yoon EunHye - TIK TOK
Ciekawostka jest fakt,że zarówno piosenka jak i MV zostały zrealizowane jako formę promocji piwa.
2AM - I DID WRONG
Jako ciekawostkę podam,że oficjalny kanał chłopaków wypościł nie co skróconą bodajże 3 minutową wersję i dużo osób w tym również ja nie miała pojęcia o pełnej wersji ;]
IU - YOU&I
Piosenka promującą album "Last Fanstasy" została wydana w dwóch MV w dwóch wersjach językowych: koreańskim i japońskim.
BROWN EYED GIRLS - CLEANSING CREAM
BROWN EYED GIRLS - KILL BILL
EPIK HIGH - FAN
BIG BANG - HARU HARU I LIES
Tym nie co drastycznym akcentem zakończę ten post,zastanawiam sie nad dalszymi postami w tej kwestii, jak wam się podoba ten pomysł ? Czy macie inne przykłady tej formy MV ? Zapraszam do komentowania ;]
Po obejrzeniu nowego MV 2NE1 zdecydowałam się na ten post,już kilka miesięcy temu zastanawiałam się nad taka notatką,ale nie byłam zdecydowana. Cóż dziś już jestem.
screen z ROSE lee hi
Music Videa czyli główny powód istnienia vevo czy samego youtube,serwowane gdzie się tylko da zarówno w telewizji,galeriach handlowych itd. Teoretycznie są tłem dla utworu muzycznego,ale zazwyczaj działa to odwrotnie przez teledysk promuje się nowe twarze (modelek,aktorów) jak i również marki i konkretne produkty jak perfumy itd.Idea została nie co rozszerzona,przez co większą uwagę zwraca się na uzyskanie sponsora danej marki niż na treść i wykonanie takiego klipu przez co tak wiele traci. Mimo tego, są klipy w które choć wyłożono dużą sumę to się opłaciło, maja swoja historię do opowiedzenia, zarówno ich forma jak i treść są niezwykłe. Zaprezentuję wam tu kilka z nich:
LEE HI - ROSE
Jego forma jest wręcz nad treścią, jest niesamowity pod względem wizualnym myślę,że nie mógłby byś lepszy. Historia trudnej miłości gdzie to dziewczyna stwierdza,że tak jak róża może ranić i choć z zewnątrz wygląda pięknie takie nie jest jej wnętrze,wiec mimo swoich odczuć dla dobra ukochanego odrzuca go. Porównanie tego stanu do wojny,gdzie 'żołnierze' (ukochany) poszukują źródła problemu splamieni krwią czyli bólem gdy nie znaleziono odpowiedzi,zostając z 'nieodwzajemnioną miłością'.
Porównywania i metafory tu zastosowane były nieoczekiwane,tego naprawdę nie znajduje się od tak serwując po YT,ogromnie mnie to zaskoczyło szczególnie,że wokalistka ma bodajże 18 ,a wtedy jeszcze 17 lat.
2NE1 - MISSING YOU
Najnowsze MV girlsbandu 2NE1 po którym nie spodziewałam się niczego szczególnego ,wiedziałam tylko tyle,że piosenka będzie balladą,ale ten fakt nie generuje świetnego klipu. Zarówno utwór jak i teledysk świetnie się dopełniają. Oczywiście jak to już w YG pod względem wizualnym jest wiele do zaoferowania widzowi. Przedstawiona treść jest naprawdę łatwo przyswajalna i prosta,czasem to najlepsze wyjście.Początkowo nie zamierzałam dodawać tutaj mojej interpretacji,ale po zastanowieniu stwierdziłam,że w sumie mogę to zrobić.Teledysk jest złożony z jednej strony mamy porzucone nie co rozżalone dziewczyny które poprzez swój strój/makijaż /pozy pokazują swoją postawę wobec tej sytuacji. Myślę,że aranżacja ich wizerunku osiągnęła tu wręcz perfekcyjny stan,za to kocham YG które bardzo dba o takie szczegóły. Z drugiej mężczyznę który jest osobę do której kierują te słowa,równie podminowany jak i one, krążą po nie co rozwalającym się budynku (symbolizującym ich uczucie) ,nie wiedząc o sobie nawzajem (każda ze stron myśli,że tylko ona nadal to przeżywa) nie wiedząc co z tym zrobić(momenty jakby czas stanął w miejscu) . Palące się pióra, rozwiewane kwiaty symbolizują kończące 'wypalające' porzucone uczucie.Nie co zaskakującym punktem jest też roznegliżowana scena CL ,co na pewno wzbudziło różne odczucia w społeczeństwie koreańskim, był to nie mały szok,jak dla mnie można było się bez niej obyć,ale również mi nie 'przeszkadza'. Zobaczcie sami ;]
GREYSON CHANCE - SUNSCHINE&CITY LIGHTS
Teraz MV trochę z innej bajki,byłam naprawdę mile zaskoczona widząc tak prosty w swojej formie zarazem pięknie wykonany teledysk. Zobrazowanie pierwszej 'nietykalnej' miłości poprzez proste obrazy, bez absurdów i wyłożonych niepotrzebnie pieniędzy w każdym ujęciu.
RIHANNA - DIAMONDS
To było kompletne zaskoczenie zobaczyć coś nie tak oczywistego od Riri, teledysk jest swoista esencją całego konceptu i jednocześnie jego wizualizacją. Nie zabrakło tu pięknych widoków jak zorza polarna czy gry świateł. Wysoko budżetówka tu się opłaciła,przynosząc nie tylo zyski,ale sporo nowych fanów.
LIM JEONG HEE - WOULD NEVER BE REAL
Określony mianem koreańskiej incepcji, z udziałem wokalisty z 2AM: Jo Kwona mam wrażenie,że jest nie doceniony. Znalazłam go przez przypadek i nie mogłam uwierzyć,że nigdy wcześniej nigdzie nie słyszałam o LIM. Sama piosenka jest niezwykła, głos wokalistki wypełniony skrajnie dramatycznymi emocjami, dobra oprawa muzyczna i do tego te właśnie MV. Niezwykłe, tłumaczenie daje wiele do zrozumienia,bo z początku można się trochę pogubić szczególnie,że nie bez powodu jest porównywany do Oscarowej "Incepcji"
Na dzisiaj tyle artystycznej oprawy muzycznej, która przypadła wam do gustu? Czy macie swoich ulubieńców w tej kwestii,piszcie w komentarzach!
Po krótce:
Komedia kryminalna w reżyserii Phil Lord i Chrisa Millera. Wyprodukowana przez USA w 2012. W rolach głównych Channing Tatum, Jonah Hill, Brie Larson, Dave Franco i Ice Cube.
Po drugiej stronie lustra
Jenko (Channing Tatum) jest typowym popularnym maturzystą,z kółeczkiem otaczających znajomych podążających za nim niczym cień. Najważniejsza jest dobra zabawa, nauka zawsze staczała się do minimalnego stopnia . Ostatniego dnia przed balem maturalnym trafia po raz kolejny do gabinetu dyrektora,spodziewa się kolejnej odsiadki kozy,jednak tym razem jest inaczej: Jenko pomimo okropnych wyników w nauce dostaje dyplom,ale warunkiem jest rezygnacja z balu, dla wydawać by się mogło przyszłego króla to jak cios w twarz. Tym samym jego losy krzyżują się z jego dokładnym przeciwieństwem Schimidt-em (Jonah Hill) który na oczach prawie,że całej szkoły zaprasza na bal kogoś dla niego wyjątkowego,niestety ta osoba odrzuca go wywołując śmiech wszystkich łącznie z Jenkiem.
Żadne z nich nie wie,że ich drogi znów się połączą i tak w nieoczekiwany sposób obaj trafiają do jednej szkoły policyjnej,pomimo początkowych oporów zauważają,że pomimo różnic są sobie nawzajem potrzebni, a do tego maja wspólny cel być jak James Bond.
W ten sposób stają się kuplami. Pewnego dnia dostają wyjątkową misję zostają wysłani do oddziału zajmującego się rozszyfrowywaniem młodych grup przestępczych ,w ten oto sposób znów trafiają do liceum do ostatniej klasy, czy ten powrót do przeszłości nie stanie się dla nich zagrożeniem i zakończeniem ich przyjaźni? To zagadką którą również będą musieli rozwikłać!
Choć sam termin idealnie pasuje do samej Alicji ,ja chciałam zastosować go do czegoś mniej oczywistego i zarezerwować ten tytuł właśnie tutaj. W sumie wiele nie rozwinę,bo chcę abyście mieli te nie małe zaskoczenie oglądając ten film,ale osoby które go obejrzały myślę,że zgodzą się z ta 'terminologią' .21 Jump Street jest jedną z tych lekko przygłupich komedii z ciekawą obsadą które czasem się zbytnio dłużą,ale mimo wszystko jesteśmy ciekawi finału takich historii. Tutaj dodatkowo została wzbogacona o wątek momentami trudnej przyjaźni pomiędzy głównymi bohaterami co ciekawie dopełnia ten obraz. Film sam w sobie jest średni,mimo wszystko poniżej moich oczekiwań,ale nie jest też zły ogólna ocena 5/10 za obsadę,pomysł, efekty specjalne. Natomiast na tym te dobre strony się kończą do tych 'złych' należy zbyt przewidywalny scenariusz, sztuczna /wymuszona gra, oklepane żarty oczywiście w 89% z podtekstami. To dobry film dla osób lubiących się w kinie akcji i ogółem bez przeszkód tolerujących amerykańskie kino ;] To tyle na ten temat ;]