Po krótce:
"Lipstick with argan oi marki PAESE.Pomadka z dodatkiem oleju arganowego. Utrzymuje się przez długi czas, nadając ustom wyjątkową gładkość oraz intensywny kolor. Kremowa i delikatna konsystencja dobrze się rozprowadza i idealnie przylega do warg. Posiada właściwości pielęgnujące i nawilżające"
Konsystencja: szminka jest tępa, trudno nią 'manewrować'. Z początku tego nie zauważyłam,bo nakładałam ją na mocno nawilżający balsam. Co ważne moja była dość 'wysoka' osadzona do tego stopnia,że przy jednym z otwarciach wyleciała cała z opakowania. Na szczęście udało mi się ją uratować,odcięłam kawałek by 'wierzchołek' nie przylegał do skuwki/zatyczki opakowania.
Kolor: wyrazisty,ale nie rażący zimny róż, trochę kojarzy mi sie z Barbie. Choć nie przypomina go wgl.na ustach. Zależnie od swiatła,przybiera różne odcienie od zimnego po całkiem ciepły i wyrazisty róż.
Zapach: najbardziej kojarzy mi się z kwiatami,lecz nie wyczuwam tu czegoś, konkretnie. Nie jest to woń świeżo zerwanej stokrotki, jest nie co chemiczny. Totalnie nie jest wyczuwalny na ustach.
Opakowanie: elegancki sztyft wykonany z połyskującego plastiku. Trudno mi ocenić jego 'twardość' ponieważ pomadka mi nie upadła. To samo dotyczy trwałości gdyż mam ją nie na tyle długo,napis "PAESE" oraz charakterystyczny znaczek tej marki nie uległy zatarciu mimo,że podejrzewałam,że stanie się to bardzo szybko.
Wrażenia: Przede wszystkim ,nie wysusza,ani nie nawilża. Swoja drogą nie oczekiwałam nawilżenia, nie wierzę,w te cudowne nawilżające działanie pomadek kolorowych czy szminek. Cieszy mnie za to ,że ich nie przesusza. Jednak sama jej aplikacja pozostawia dużo do życzenia jak pisałam powyżej. Podoba mi się jej kolor,zarówno w opakowaniu jak i po nałożeniu. Co do trwałości,cóż kategorycznie za krótko bez jedzenia i picia ok. 2 h bądż mniej. Co do wydajności ciężko mi cokolwiek powiedzieć, wgl w tej kwestii przy pomadkach/szminkach nie wiem co napisać.Tak naprawdę wszystko zależy,od tego czy używa się jej/ich na co dzień czy okazyjnie. Schodzi niezbyt równomiernie. Może lekko podkreślać suche skórki.
Dostępność: sklep internetowy Paese,sklepy internetowe np. ladymakeup, oraz stacjonarne stoiska. Cena ogólna to ok.24 złote. Ja skorzystałam z promocji -50%.
Czy zakupię ponownie ? Szczerze mówiąc za tę cenę ,przy tych 'właściwościach' nie zamierzam (najbardziej irytuje mnie jej trwałość ;/ ). Mam zbyt duże obawy przed resztą szminek z tej serii do tego przy zakupie tej żaden z kolorów nie wpadł mi w 'oko'. Cieszę się,że zakupiłam ja na promocji za połowę ceny.
poniedziałek, 2 czerwca 2014
Soraya ultra lekki krem nawilżający- recenzja
Opis:
'Ten krem to ultralekkie pielęgnacyjne muśnięcie idealne dla młodej cery. Nałożony z samego rana zapewni skórze nawilżenie i satynową gładkość , bez uczucia obciążenia, czy tłustości. Krem przyjemnie się nakłada i błyskawicznie wchłania, stanowi doskonałą bazę pod makijaż, zarówno ten dzienny jak i imprezowy.
Aqua Formula: morelowy nektar – owocowy suplement dla skóry, który dostarcza jej składników nawilżających i przyjemnie wygładza powierzchnię naskórka. Sweet H2O – roślinny cukier, który zatrzymuje wodę w naskórku, chroni go przed wysuszeniem i cudownie wygładza. Olej z orzechów makadamia – doskonale regeneruje i wzmacnia barierę naskórkową. Dostarcza skórze cennych składników odżywczych, dzięki czemu poprawia jej wygląd i kondycję.'
Konsystencja: przypomina mi lotion,z jednej strony lekki wodnisty z drugiej jak na lekki krem jest zwarty.
Kolor: rozbielona morelka
Zapach: teoretycznie morelowy,ale dla mnie nijaki. może to dlatego,że nie jestem fanka moreli? Co ważne nie jest przesadnie perfumowany,ani specjalnie chemiczny więc szybko znika po aplikacji
Opakowanie: plastikowy słoiczek,z czarną zakrętką w takim słodkim lecz pin up stylu. Całość wygląda trochę tandetnie.
Dostępność: drogerie Rossmann, supermarkety.
Cena: ok.16 zł
Czy kupię go ponownie? Mam go jeszcze ponad 3/4 opakowania więc siłą rzeczy szybko się nie rozstaniemy
sobota, 31 maja 2014
Leniwa sobota czy Blue mondays? Pomysł na serię!
Bez przedłużeń, znowu nawaliłam z obietnicą częstszych postów w tej kategorii, pomysłów mi nie brakuje z czasem nie jest tak źle,a więc o co chodzi ? O zaginiony pendrive, z cała masą inspiracji. To mnie w pełni nie usprawiedliwia,ale to jeden z ważniejszych powodów ku mojej nieobecności w tej kwestii. Kilka dni temu wpadłam na pewien pomysł ku mojej mobilizacji i waszej uciechy. Czyli motywujący post raz w tygodniu (być może częściej,zobaczymy czy to wypali ;p). Pozostaje pytanie do was który dzień jest najodpowiedniejszy,zastanawiam się nad tytułową oraz dzisiejszą sobotą oraz poniedziałkami z uwagi na ich nie co dramatyczny kontekst w tle pozostałych dni tygodnia.To cały czas pomysł,więc póki co dziś "uraczę" was pozytywnymi wibracjami*.
Przyznam,że soboty mimo swojego pozytywnego zazwyczaj pomruku, w ostatnim czasie napawają mnie bardziej niepewnością niż jakimkolwiek wydźwiękiem szczęścia. To czasem frustrujące, ostatnio idę w myśl z zasadą "Don't think to much" ,ale to trudniejsze niż można by przypuszczać. Wiosna jest w powietrzu, choć obserwuję ją niemal od początku,to dopiero dziś przyjrzałam się bliżej pąki rozkwitają luki na gałęziach się zapełniają, to jak magia. Zapach ligoli rozchodzący się po całej kuchni, różowe niebo, to wszystko napawa mnie radością ;]
* wpływ GD i Diplo w piosence Skrillex "Dirty Vibe"
Na koniec piosenka która chodzi za mną niczym mój cień kochana Dauther z coverem Daft Punk
Przyznam,że soboty mimo swojego pozytywnego zazwyczaj pomruku, w ostatnim czasie napawają mnie bardziej niepewnością niż jakimkolwiek wydźwiękiem szczęścia. To czasem frustrujące, ostatnio idę w myśl z zasadą "Don't think to much" ,ale to trudniejsze niż można by przypuszczać. Wiosna jest w powietrzu, choć obserwuję ją niemal od początku,to dopiero dziś przyjrzałam się bliżej pąki rozkwitają luki na gałęziach się zapełniają, to jak magia. Zapach ligoli rozchodzący się po całej kuchni, różowe niebo, to wszystko napawa mnie radością ;]
* wpływ GD i Diplo w piosence Skrillex "Dirty Vibe"
Na koniec piosenka która chodzi za mną niczym mój cień kochana Dauther z coverem Daft Punk
piątek, 30 maja 2014
Breakfast in Bed - mięta doskonała
Poszukiwania idealnych mięt zaczęłam dosyć dawno,jeszcze w zeszłą wiosnę. Jednych z pierwszych lakierów o tym kolorze był z serii essence colour &go zimny odcień pomimo mojego entuzjazmu współpraca skończyła się fiaskiem ponieważ lakier najzwyczajniej nie sechł. I stoi bezużyteczny do dnia dzisiejszego ;/
Następny był już utrafiony lakier marki PAESE bardziej żywy,ale o nim nie tutaj. Dziś pisze wam o lakierze którego sama nazwa jest dość zawadiacka,wyszedł pod szyldem marki Rimmel i narobił sporo szumu w blogosferze przedstawiam wam Rimmel 60 seconds "Breakfast in bed"
Gdy poszukuję jakiegoś konkretnego odcienia praktycznie zawsze nie ma go na drogeryjnych półkach, pamiętam jeszcze takie sytuacje sprzed kilku lat. Teraz po prostu poszerzam poszukiwania ,okazjonalnie udaje mi się trafić i tak było w tym przypadku. Natknęłam się na niego w sieci i żałowałam,że nie upolowałam go na promocji w Rossmannie, niepotrzebnie bo udało mi się upolować go na innej o której pisałam wam TUTAJ
Nie mogę się na nie napatrzeć to odcień którego szukałam,delikatna mięta ,zarazem wyrazista i subtelna. Co ciekawe lakier w buteleczce ma taki lekko koralowy połysk coś a'la lakier opalizujący ,jednak na paznokciach ten efekt zanika co dla mnie jest ogromnym plusem ! konsystencja jest dość rzadka,aplikacja nie należy do najprzyjemniejszych potrzebne są 2-3 warstwy,a nie schnie on za szybko (to z pewnością więcej niż minuta czyli tytułowe 60 sekund) jednak tragedii nie ma. Kolor to wynagradza. Co do trwałości zdjęcia są zrobione 2 dnia AKTUALIZACJA pierwsze odprysknięcie pojawiło się 6 dni co uważam za naprawdę dobry wynik.Na wierzch nałożyłam przyśpieszaczo -utwardzacz Revlonu. Co sądzicie?
Następny był już utrafiony lakier marki PAESE bardziej żywy,ale o nim nie tutaj. Dziś pisze wam o lakierze którego sama nazwa jest dość zawadiacka,wyszedł pod szyldem marki Rimmel i narobił sporo szumu w blogosferze przedstawiam wam Rimmel 60 seconds "Breakfast in bed"
bąbelki z powietrza to dodatkowy efekt ;p
Gdy poszukuję jakiegoś konkretnego odcienia praktycznie zawsze nie ma go na drogeryjnych półkach, pamiętam jeszcze takie sytuacje sprzed kilku lat. Teraz po prostu poszerzam poszukiwania ,okazjonalnie udaje mi się trafić i tak było w tym przypadku. Natknęłam się na niego w sieci i żałowałam,że nie upolowałam go na promocji w Rossmannie, niepotrzebnie bo udało mi się upolować go na innej o której pisałam wam TUTAJ
Nie mogę się na nie napatrzeć to odcień którego szukałam,delikatna mięta ,zarazem wyrazista i subtelna. Co ciekawe lakier w buteleczce ma taki lekko koralowy połysk coś a'la lakier opalizujący ,jednak na paznokciach ten efekt zanika co dla mnie jest ogromnym plusem ! konsystencja jest dość rzadka,aplikacja nie należy do najprzyjemniejszych potrzebne są 2-3 warstwy,a nie schnie on za szybko (to z pewnością więcej niż minuta czyli tytułowe 60 sekund) jednak tragedii nie ma. Kolor to wynagradza. Co do trwałości zdjęcia są zrobione 2 dnia AKTUALIZACJA pierwsze odprysknięcie pojawiło się 6 dni co uważam za naprawdę dobry wynik.Na wierzch nałożyłam przyśpieszaczo -utwardzacz Revlonu. Co sądzicie?
środa, 28 maja 2014
Nude manicure czyli Golden Rose w roli głównej
Nudziakowy lakier chodził za mną długie miesiące,odnalezienie odpowiedniego odcienia nie należało do łatwych zadań. W tamtym czasie na drogeryjnych półkach dominowały brązy,albo tak lekkie beże ,które po 3 warstwach nadal wyglądały jak odżywka. Poszerzyłam swoje poszukiwania ,wtem natknęłam się na tego nudziaka choć w buteleczce wydaje się dość chłodny i mdły na paznokciach zmienia swe oblicze.
To był drugi lakier od Golden Rose,za to pierwszy z serii Rich colour ,no.05. Jak na lakier w tak niskiej cenie jest solidnie wykonany,szklana buteleczka mieści 10,5 ml zakręcona plastikową imitującą metal zakrętką. Konsystencja jest taka akurat, do tego ma niesamowicie dobrą pigmentację,do pełnego krycia wystarczy 1 warstwa, schnie równie szybko.
Zamówiłam go na ich stronie internetowej ,stacjonarnie również można je kupić zwykle w małych/osiedlowych drogeriach albo na ich oficjalnych stoiskach do tej pory natknęłam się na 1 ale jest dosłownie po drugiej stronie miasta więc rzadko kiedy jestem w tamtej okolicy. Rożnicę sprawia tez cena, zapłaciłam za niego nie całe 8 zł,gdzie na jednym z małych nieoficjalnych stoisk kosztował ponad 10. Z przesyłką cena wygląda inaczej,ale jeżeli planujecie jeszcze zakup innych produktów weźcie to pod uwagę. Osobiście nie jestem przekona do takich małych stoisk, często natknęłam się na przeterminowane produkty zwłaszcza wśród lakierów.
Przechodząc do jego trwałości,nie spodziewałam się tak długiej egzystencji,lakier spokojnie potrafi wytrwać 5 dni bez najmniejszego odprysknięcia ,będąc szczera nie wiem ile może wytrwać maksymalnie bo po 5 dniach go zmyłam. Ale sam wynik 5 dni to zadziwiająco długo. Co ważne ani wtedy ani teraz nie nałożyłam żadnego top coatu ! Sam kolor zaczął mi się podobać po dłuższym czasie,jest bardzo uniwersalny- pasuje do każdego stroju czy makijażu zarówno wieczorowego mocniejszego jak i delikatnych dziennych. Świetnie nadaje się do współpracy z innymi lakierami np. marki Pease czy brokatowych z Catrice. Dowody poniżej:
na wszystkich zdjęciach lakier ma 3 dni bez top coatu !
Przechodząc do jego trwałości,nie spodziewałam się tak długiej egzystencji,lakier spokojnie potrafi wytrwać 5 dni bez najmniejszego odprysknięcia ,będąc szczera nie wiem ile może wytrwać maksymalnie bo po 5 dniach go zmyłam. Ale sam wynik 5 dni to zadziwiająco długo. Co ważne ani wtedy ani teraz nie nałożyłam żadnego top coatu ! Sam kolor zaczął mi się podobać po dłuższym czasie,jest bardzo uniwersalny- pasuje do każdego stroju czy makijażu zarówno wieczorowego mocniejszego jak i delikatnych dziennych. Świetnie nadaje się do współpracy z innymi lakierami np. marki Pease czy brokatowych z Catrice. Dowody poniżej:
z brokatowym Las Vegaz oraz 50 Gliterazzi Catrice
Y
z 336 Paese,lekko zaczęła odpryskać,ale zdj,ecie zostało wykonane po dobrych kilku dniach ;]
wtorek, 27 maja 2014
May haul part 2
To były zaplanowane zakupy, jedynie odłożone w czasie. Nie miałam ostatnio kiedy się im bliżej przyjrzeć na sklepowych półkach. do tego dochodził fakt,że na kilka z nich nie mogłam się zdecydować, ale nareszcie są ;]
Kupno lekkiej mgiełki do włosów chodziło mi po głowie od dawna,jeszcze w zimie tak na dobrą sprawę. Po rozpoczęciu produktów TIGI z serii Bed Head z którą początkowo moje włosy nie chciały się zgrać i mocno przetłuszczały się na skalpie pomyślałam o dołączeniu jakiejś mgiełki i tak trafiłam na populara cece med z jedwabiem,niestety nie mieli jej w Rossmannie , więc zdecydowałam się na Aussie Miracle Recharge widziałam je u kilkunastu blogowiczek z glossy bądż shinybox ów . Podobnie było z płynem micelarnym, tyle że tu problemem okazywał się wybór ponieważ miałam na swojej liście kilka z nich,w końcu padła na BOURJOIS Micellar Cleasing Water. Pewnie większość z was nie ochłonęła jeszcze po okresie promocji zarówno w Rossmannach, Naturach czy Hebe? Ja po dłuższym przemyśleniu sprawy żałowałam,ze nie kupiłam kilku rzeczy i myślałam,że prędko ich nie nabędę zważając na ich ceny,a tu niespodzianka. nie wiem czy ta oferta obowiązuje we wszystkich Rossmannach i niestety nie wiem do kiedy trwa,ale rozpoczęła się 23 maja, lakiery Rimmela z serii 60 seconds z limitowanej serii promowanej twarzą Rity Ory kosztują niewiele ponad 7 zł z 11. Zawsze to kilka złotych więcej w kieszeni.Więc warto zajrzeć i to sprawdzić. W moim koszyku wylądowały 2 "Breakfast in bed" w kolorze delikatnej miętki z delikatnymi drobinkami oraz "Pillow talk" czyli rozbielona błękit.
Co wam ostatnio wpadło w łapki?
Kupno lekkiej mgiełki do włosów chodziło mi po głowie od dawna,jeszcze w zimie tak na dobrą sprawę. Po rozpoczęciu produktów TIGI z serii Bed Head z którą początkowo moje włosy nie chciały się zgrać i mocno przetłuszczały się na skalpie pomyślałam o dołączeniu jakiejś mgiełki i tak trafiłam na populara cece med z jedwabiem,niestety nie mieli jej w Rossmannie , więc zdecydowałam się na Aussie Miracle Recharge widziałam je u kilkunastu blogowiczek z glossy bądż shinybox ów . Podobnie było z płynem micelarnym, tyle że tu problemem okazywał się wybór ponieważ miałam na swojej liście kilka z nich,w końcu padła na BOURJOIS Micellar Cleasing Water. Pewnie większość z was nie ochłonęła jeszcze po okresie promocji zarówno w Rossmannach, Naturach czy Hebe? Ja po dłuższym przemyśleniu sprawy żałowałam,ze nie kupiłam kilku rzeczy i myślałam,że prędko ich nie nabędę zważając na ich ceny,a tu niespodzianka. nie wiem czy ta oferta obowiązuje we wszystkich Rossmannach i niestety nie wiem do kiedy trwa,ale rozpoczęła się 23 maja, lakiery Rimmela z serii 60 seconds z limitowanej serii promowanej twarzą Rity Ory kosztują niewiele ponad 7 zł z 11. Zawsze to kilka złotych więcej w kieszeni.Więc warto zajrzeć i to sprawdzić. W moim koszyku wylądowały 2 "Breakfast in bed" w kolorze delikatnej miętki z delikatnymi drobinkami oraz "Pillow talk" czyli rozbielona błękit.
Co wam ostatnio wpadło w łapki?
wtorek, 20 maja 2014
Szukając idealnej brzoskwini napotykając na łososia
Hej ,na poniedziałkowy poranek lekki pościk odnoszący się do łupu z Rossmana. Zainteresowane?
Będąc zachęcona prześlicznymi zdjęciami w sieci postanowiłam przygarnąć do siebie mini Max Factor-a 'Pretty in Pink" pod swoje skrzydełka, mogłyście go zobaczyć w poprzednim haulowym poście. Mała zgrabna buteleczka z zaledwie 5ml pojemnością, w sumie dla mnie to całkiem niezły pomysł bo nie udało mi się dotąd zużyć samodzielnie całego lakieru. Cena jest mało mówiąc wygórowana (ponad 20zł ) biorąc pod uwagę pigmentację. Nie wiem czy to dotyczy całej serii czy pojedynczych kolorów,ale lakier niesamowicie się smuży,a do pokrycia całej płytki niezbędne były 3 warstwy choć pod dobrym światłem i z odpowiedniego kąta nadal prześwituję ta bialutka końcówka paznokcia. Mimo słabej pigmentacji,pojedyncze warstwy schną w całkiem porządnym tempie. Dla wzmocnienia efektu oraz chęci sprawdzenia czy to nie chwyt reklamowy nałożyłam na płytkę wysuszacz Revlonu. Więc nie jestem w stanie stwierdzić ile wytrzymuje sam lakier. A jego konsystencja jest dość gęsta jak na 'świeży' lakier. Poniżej swatche po 3 dniach od malowania.
Tytuł posta jest nietypowy i ma wiele wspólnego z moimi odczuciami po pomalowani nim paznokci. Na swatchach wyglądał on po prostu ślicznie taka lekka,ale nie mdła brzoskwinka. Na moich to wręcz pomarańczowy łosoś! Który ani trochę nie przypadł mi do gustu. Nosze go tylko ze względu by sprawdzić ile czasu podtrzyma go Revlon (aktualizacja,miałam go przez 4 dni,pod koniec 3 lekko odprysł na jednym paznokciu) ,ale bardzo mnie to irytuje, wątpię ,że będą go nosić 'solo' do tego musiałabym się do niego przekonać,a to nie będzie proste zadanie. Zdażyło wam się kupić taki lakier,który zawiódł was pod względem koloru?
Będąc zachęcona prześlicznymi zdjęciami w sieci postanowiłam przygarnąć do siebie mini Max Factor-a 'Pretty in Pink" pod swoje skrzydełka, mogłyście go zobaczyć w poprzednim haulowym poście. Mała zgrabna buteleczka z zaledwie 5ml pojemnością, w sumie dla mnie to całkiem niezły pomysł bo nie udało mi się dotąd zużyć samodzielnie całego lakieru. Cena jest mało mówiąc wygórowana (ponad 20zł ) biorąc pod uwagę pigmentację. Nie wiem czy to dotyczy całej serii czy pojedynczych kolorów,ale lakier niesamowicie się smuży,a do pokrycia całej płytki niezbędne były 3 warstwy choć pod dobrym światłem i z odpowiedniego kąta nadal prześwituję ta bialutka końcówka paznokcia. Mimo słabej pigmentacji,pojedyncze warstwy schną w całkiem porządnym tempie. Dla wzmocnienia efektu oraz chęci sprawdzenia czy to nie chwyt reklamowy nałożyłam na płytkę wysuszacz Revlonu. Więc nie jestem w stanie stwierdzić ile wytrzymuje sam lakier. A jego konsystencja jest dość gęsta jak na 'świeży' lakier. Poniżej swatche po 3 dniach od malowania.
Tytuł posta jest nietypowy i ma wiele wspólnego z moimi odczuciami po pomalowani nim paznokci. Na swatchach wyglądał on po prostu ślicznie taka lekka,ale nie mdła brzoskwinka. Na moich to wręcz pomarańczowy łosoś! Który ani trochę nie przypadł mi do gustu. Nosze go tylko ze względu by sprawdzić ile czasu podtrzyma go Revlon (aktualizacja,miałam go przez 4 dni,pod koniec 3 lekko odprysł na jednym paznokciu) ,ale bardzo mnie to irytuje, wątpię ,że będą go nosić 'solo' do tego musiałabym się do niego przekonać,a to nie będzie proste zadanie. Zdażyło wam się kupić taki lakier,który zawiódł was pod względem koloru?
Subskrybuj:
Posty (Atom)












